Ferran Torres stał się światowej sławy, zdobywając jedyną bramkę w zwycięstwie Hiszpanii 1-0 nad Argentyną w finale Mistrzostw Świata, a teraz pozostaje zobaczyć, jak będzie wyglądać jego przyszłość: ma kontrakt z FC Barcelona do 2027 roku, ale zawodnik był już kontaktowany przez inne drużyny, szczególnie Paris Saint-Germain, a Barça nie zdecydowała się jeszcze przedłużyć jego kontraktu. Dzięki temu może stać się jednym z głównych transferów lata.
Obecnie przebywając w Stanach Zjednoczonych, Torres udzielił serii wywiadów amerykańskim mediom. W rozmowie z Today Show zostawił drzwi otwarte. "Mam kontrakt z Barceloną, ale w piłce nożnej nigdy nie wiadomo. Czekam, aż podejmę właściwą decyzję. Wciąż nie wiem". W innym wywiadzie dla Sportico zdecydowanie powiedział: "Barça musi pokazać, że mnie chce. Mogą przyjść i negocjować, a ostatecznie wszystko zostanie omówione".
Tymczasem kolejnym tematem, o którym Torres rozmawiał w USA, była czapka, którą nosił podczas obchodów Mistrzostw Świata w Madrycie – czerwona czapka z napisem "Make Spain Great Again", wyraźnie inspirowana Donaldem Trumpem. Nawet Biały Dom zareagował na zdjęcia, mówiąc, że "wszyscy chcą uczestniczyć w ruchu", a ludzie spierali się, czy Torres nosiła je w ironiczny sposób, by wyśmiewać Trumpa, czy raczej była to metoda "przyjęcia" ruchu MAGA w Hiszpanii...
Torres został w końcu zapytany o to w CNN, a on wyjaśnił, że "to nie miało nic wspólnego z polityką". "To był fajny moment, bo nie miał nic wspólnego z polityką. Szczerze mówiąc, nie znam się na polityce. Chodziło po prostu o to, by znów zobaczyć Hiszpanię na szczycie, wygrywając Mistrzostwa Świata i bawiąc się z kolegami i rodziną".