Cookie

Gamereactor korzysta z plików cookie, aby zapewnić najlepszą jakość przeglądania naszej strony internetowej. Jeśli kontynuujesz, założymy, że jesteś zadowolony z naszych zasad dotyczących plików cookie.

Polski
Strona główna
artykuły

GRozkmina: co sądzimy o E3 2019?

Czy E3 2019 dowiozło? Co wyszło, a co nie? W końcu, jak oceniamy wydarzenie?

Bartek: Mówi się, że z roku na rok Electronic Entertainment Expo coraz bardziej traci na znaczeniu, a tegoroczną odsłonę tej imprezy uratował nie kto inny, jak Cyberpunk 2077 i Keanu Reeves ogłaszający datę premiery rzeczonej gry. A wiecie, co ja Wam powiem? Totalnie się nie zgadzam! Bardzo spodobało mi się to, co napisała Ola w swoim podsumowaniu konferencji Ubisoftu odnośnie gier-usług, zachwytu nad nową generacją czy streamingiem, który, swoją drogą, nie przemawia do mnie za bardzo. Ale nawet gdy znaleźliśmy się w tym miejscu w giereczkowie - gdzie wydawcy z szeregu aktualizacji robią kolejne punkty swojej konferencji (tak, na pana patrzę, panie EA) - to znalazło się też miejsce na zupełnie nowe tytuły, które wcale nie muszą być markami rozpisanymi na dziesięć kontynuacji i jeszcze ze dwa prequele. Deathloop, Ghostwire Tokyo, Telling Lies, Twelve minutes, szalone i świetnie zapowiadające się Roller Champions czy połowa konferencji PC Gaming Show, na której pokazano najwięcej nowych gier, z których duża część trafia w moje gusta. Na każdej konferencji udało mi się znaleźć coś dla siebie i to uważam za duży sukces, bo z roku na rok jest to coraz trudniejsze.

Nie zmienia to jednak faktu, że może to być ostatni rok, w którym E3 oglądamy jeszcze w tej tradycyjnej formie - z konferencjami, deweloperami i PR-owcami wychodzącymi na scenę czy ogólnym „hypem". Coraz więcej wydawców organizuje własne mini-pokazy, na których omawiane są nadchodzące zmiany w już istniejących produkcjach i od czasu do czasu zapowiadane są te nowe. Proste, tanie i w dogodnym dla producenta momencie, bez stresu, że nie zdąży się z demem dla prasy na E3.

Mimo to lubię ten - uwaga, użyję zakazanego słowa - „klimat" E3 i wszystko, co się z tym wiąże; rozmawianie o zwiastunie, który właśnie wleciał na ekran główny, jęki zachwytów i rozczarowań po konferencjach czy zarywanie nocek, by zdążyć z podsumowaniami na rano - to wszystko dzieje się tylko raz w roku i warto czekać na E3. I nawet jeśli tegoroczną odsłonę można streścić słowami: „patchnotesy przeplatane okazjonalnymi super hitami (DOOM!) i grami hasztag nikogo", to wcale nie czuję się nią rozczarowany. Lista tytułów, które warto śledzić, została uzupełniona; rozmowy ze znajomymi, którzy razem ze mną oglądali targi, były bardzo udane i nawet z nikim się nie pokłóciłem o to, co było lepsze i czemu tak, a nie inaczej.

I choć daleki jestem od hypowania się czymkolwiek, to samo show bardzo mi się podobało - tegoroczne E3 dostaje ode mnie koalę na pandę Ubisoftu.

Łukasz: W tym roku nie śledziłem E3 tak uważnie, jak zazwyczaj. Jedyna konferencja, którą gotów byłbym obejrzeć „live" nawet w nocy, to ta, której zabrakło. Tak, chodzi oczywiście o Sony.

W związku z powyższym stanęło na powtórkach, które również oglądałem dość wybiórczo. Parę momentów wzbudziło zainteresowanie, ale w większości raczej bez rewelacji.

Mimo nieobecności Sony, Square Enix udało się po raz kolejny dokonać niemożliwego. Obejrzałem nową prezentację Final Fantasy VII: Remake i łkałem ze szczęścia, gdyż to, co zobaczyłem, prezentuje się wręcz fantastycznie. Ciekawie prezentuje się też Outriders od People Can Fly, który stanie do walki z innymi kooperacyjnymi shooterami. Z innych konferencji moją uwagę przyciągnęło nieco niedopracowane wizualnie Star Wars Jedi: Fallen Order, Cyberpunk 2077 od dawna jest niemalże pewniakiem na mojej liście, intrygujące Dying Light 2 od Techlandu, murowany hit Tales of Arise czy niespodziewany remaster Final Fantasy VIII.

Reszty właściwie nie oglądałem, nie licząc pojedynczych trailerów. Prawdziwa batalia dopiero przed nami. Next-geny nadchodzą wielkimi krokami i ciekaw jestem, jak będzie wyglądał 2020 rok. Być może następne E3 sprawi, że zarwę parę nocek.

Teddy: Jeśli o mnie chodzi, to przyznam szczerze, że tegoroczne konferencje E3 ostudziły moje emocje, nawet przy obecnym słupku rtęci za oknem. Nie zrozumcie mnie źle, bo to nie tak, że jestem tym świętem jakoś oburzająco rozczarowany, ponieważ pokazano naprawdę dużo dobrze zapowiadających się gier... z tym że, no, mało samej gry, filmy CGI z wtórującymi im pochwalnymi komentarzami, które tylko dają nam zamysł, jak dany tytuł będzie wyglądać, nie nakręcają mnie w żaden sposób.

Podczas trwania całego eventu czuć było w powietrzu to „międzygeneracyjne przejście", przez które deweloperzy albo nie mieli co pokazać, albo po prostu nie chcieli marnować sił przerobowych na tworzenie oddzielnych wersji demonstracyjnych. Jedyną skondensowaną ilość gameplayu dostaliśmy na przykładzie DLC, kotletów od Ubi oraz cukierków Nintendo, które jak zawsze chadza własnymi ścieżkami i nie ogląda się na nikogo (i chwała im za to!). Dumą natomiast przepełniają mnie polskie studia, które potrafiły zagościć z trzema grami na jednej konferencji ważnego wydawcy, co jeszcze kilka lat temu było w ogóle nie do pomyślenia. Do pozostałej reszty (FFVII to była perełka, którymi niegdyś rzucano z rękawa) czuję niedosyt i z perspektywy odbiorcy zastanawiam się w ogóle nad sensem organizowania E3 w 2019 roku - z podkreśleniem na 2019, jako że wydawcy mając już odpowiednie materiały (łącznie z nową generacją) odpalą petardę z następną wizytą w LA.

Asia: Nie miałam oczekiwań. Oglądałam transmisję doskonale zdając sobie sprawę z tego, że nie będzie tam rzeczy, na które jakoś „szczególnie" wyczekuję. Bo staram się nie wyczekiwać gier, cenię je po tym, gdy wychodzą.

Wszystkie większe „perełki" E3 już od jakiegoś czasu pojawiają się w zasięgu mojego wzroku razem z ciężarem zmartwień równym oczekiwaniom: plotki o Paradoksie, który może naszprycować najbardziej oczekiwaną grę o wampirach niepotrzebną dawką poprawności politycznej, skok CDPR w zupełnie inny gatunek, który zawsze może nie wypalić, czy remake Final Fantasy VII, który już rok temu spisałam na straty.

Podczas prezentacji Final Fantasy VII: Remake udało się Square Enix nieco opanować moją niepewność co do nowej odsłony. Nawet najbardziej zatwardziały znany mi przeciwnik odbierania jej oryginalnego systemu przyznał, że to nowe ATB nie wygląda aż tak źle, jak się mu wydawało. Pomysł wydania gry jako dwóch osobnych części już zabrzmiał gorzej. CO więcej, stare FFVII było pełne niepoważnych drobiazgów, pełnych uroku scenek czy mini-gierek, które nie będą pasowały do nowej wersji - a wycięcie ich odbiera grze urok.

Podczas E3 bardziej obchodziły mnie trendy. Pozytywnie odebrałam, jak wspomniałam w wcześniejszym podsumowaniu, próbę powrotu do oferowania graczom wersji demo. Większość tytułów znanych było wznowieniami starych serii - obiecujących i w większości świeżych. Choć internet niezbyt pozytywnie odebrał nowe kreacje słynnych Avengersów, zauważyłam, że gra stara się zachować fabułę i humor typowe dla kinowych produkcji z serii. Branża zbliża się do odbiorcy, nieważne, czy odbiorca to widzi, czy nie.

Ola: A ja się boję, tak po ludzku boję i czuję trochę jak taka stara dziadzinka, ale oglądając wszystkie te konferencje „uruchamiam się" na każde wspomnienie o grach-usługach, streamingu czy przeklętej Google Stadii. Sio, sio.

Staram się z tym walczyć, bo mam świadomość, że właśnie do tego dąży ta branża, a mi pozostaje się jedynie dostosować, ale prywatnie tego nie chcę - gdyby tylko ktoś dał mi rękawicę Thanosa, wymazałabym im wszystkie plany i kopie zapasowe tych projektów. Na szczęście Nintendo i Square Enix poszli po rozum do głowy i skupili się na tym, co najważniejsze, czyli ciekawych, nowych grach (nie ujmując takiemu Ghostwire zaprezentowanemu na pokazie Bethesdy czy niezależnym produkcjom z PC Gaming Show, ale to były wyjątkowe przypadki), które mają bawić i cieszyć, robić to, co do nich należy.

Wydawało mi się, że pogodziłam się z nieobecnością Sony, ale możliwe, że trochę zabrakło mi też PlayStation - jakiś mocny exclusive mógłby nieco poskromić moje obawy. To chyba właśnie ten przeskok międzygeneracyjny, o którym wspomnieli moi koledzy - obawa przed nieznanym, przed tym, że mentalnie jako gracz zaczynam odstawiać i przeraża mnie ten pośpiech.

Zaleciało trochę patosem. Wszystko powyższe nie zmienia jednak faktu, że nadal uwielbiam atmosferę E3, to jedyne takie wydarzenie w roku, na które czekam przez całe dwanaście miesięcy jak na swoje urodziny, a każdy zwiastun nowej gry to taki mały prezent. Z pełną świadomością tego, ile taki pokaz pochłania deweloperskich środków i nerwów, wiem, że prędzej czy później pożegnamy się z Electronic Entertainment Expo. Pytanie brzmi, kiedy.

Paweł: Przyznaję, że nie oczekiwałem wiele po tegorocznych targach E3, ale dla mnie to i tak jedno z najważniejszych świąt w roku. Nie do końca liczy się w nim sama zawartość, ale również opakowanie. Panująca nań atmosfera, swoista magia. Nawet zarywanie nocek, by wyrobić się na czas z podsumowaniem. Kręci mnie to. Daje kopa do działania. Bardzo więc sobie cenię ten czas, choć po wydarzeniu z wiadomych przyczyn odpala mi się zombie mode.

Nie inaczej było w tym roku. Magia pozostała, choć zawartość wcale specjalnie nie dowiozła. Poza pojedynczymi tytułami, na które jakoś czekam lub obserwuję, E3 2019 podbiło moim zdaniem Nintendo i Square. Oczywiście, że trafili po prostu w moje gusta tytułami, ale na tym to przecież polega. Obie konferencje wielokrotnie wyrwały mnie z kapci. Final Fantasy VII: Remake prezentuje się... fantastycznie! Ogólnie widać coraz większą tendencję do tworzenia gier na nowo, a nie tylko podkręcania w nich grafiki. Panzer Dragoon, Trials of Mana, no to jest po prostu kosmos i nie mam zamiaru narzekać na takie „kotlety". Obok „siódemki" największe emocje wywołała u mnie jedna zapowiedź - kontynuacji Breath of the Wild - i chyba takie momenty kocham w E3 najbardziej. Autentycznie się wzruszyłem.

Tak więc w moim odczuciu nie było źle, aczkolwiek jak napisała Ola w podsumowaniu jednej konferencji, strasznie irytuje mnie to skupianie się na grach-usługach i stramingu. Nie jestem głupi, wiem, że pewnie prędzej czy później takie czasy nastaną, nie chcę jednak takiego bezdusznego grania, gdzie tytuły jedynie wypożyczamy. Przeraża mnie ta wizja ujednolicenia platform, bo uważam, że właśnie różnorodność w naszej branży jest cudowna. Tak więc mam nadzieję, że jeszcze zobaczymy kilka generacji konsol, a temat całkowitego streamu pozostawimy gdzieś na uboczu. Zbliża się PlayStation 5, nowa konsola Microsoftu... Jest to okres, w którym za każdym razem czuję się jak mały chłopiec i dobrze mi z tym. A wracając do E3? Może i nie trafia w każdy gust, nadal jednak to Dzień Dziecka dla graczy i mam nadzieję, że wbrew przewidywaniom targi nie znikną, a jedynie zmienią nieco formułę.

Nasze podsumowania wszystkich konferencji z E3 2019 znajdziecie w tym miejscu. A co wy sądzicie o tegorocznej edycji wydarzenia?

Wczytywanie następnej zawartości