Cookie

Gamereactor korzysta z plików cookie, aby zapewnić najlepszą jakość przeglądania naszej strony internetowej. Jeśli kontynuujesz, założymy, że jesteś zadowolony z naszych zasad dotyczących plików cookie.

Polski
Strona główna
artykuły

GRozkmina: Czy powinniśmy łączyć twórcę z jego twórczością?

Czy dzieło jest powodem do gloryfikowania osoby, która je stworzyła i na odwrót - czy złe uczynki osoby wymagają potępiania jej twórczości?

  • RedakcjaRedakcja

Ola: W zeszłym tygodniu dowiedzieliśmy się, że Pierre Taki, odtwórca jednej z głównych ról w Judgment, został przyłapany na zażywaniu kokainy. Tym samym Sega wycofała Judgment ze sprzedaży w Japonii i usunęła wszelkie wzmianki o tytule z mediów społecznościowych, a Square Enix zapowiedziało łatkę do Kingdom Hearts III, która wymieni japoński głos Olafa (dubbingowanego przez Takiego).

Osobiście nie potrzebuję aż tak drastycznych sytuacji, by wiedzieć, jakie jest moje zdanie w tej kwestii, bo od lat chociażby kocham twórczość Sapkowskiego, który wielokrotnie publicznie obrażał graczy i zachowywał się jak ostatni cham (nieważne, czy był to z jego strony trolling, czy robił to na poważnie). Niech to, Kojima rzekomo jest znany z wyżywania się na swoich pracownikach i podobno jego zachowania często nawet nie podlegają już pod mobbing. Dzieła obu tych panów nadal doceniam i uwielbiam. Oczywiście, konsekwencje powinny zostać wysunięte, a jednak Judgment to projekt setek deweloperów - dlaczego przez błąd jednego z aktorów cierpi cały zespół? Sztuka to sztuka i ja chcę mieć do niej nieutrudniony dostęp. W innym przypadku zacznie to wyglądać jak palenie obrazów, książek i innych dzieł kultury jak w Equilibrium od Wimmera...

Łukasz: To zależy, co rozumiemy przez łączenie. Nie da się ukryć, że im więcej wiemy o twórcy, tym bardziej wpływa to na nasze postrzeganie jego twórczości. Nie jest do nic odkrywczego i nie ma szansy, żeby to wszystko tak po prostu oddzielić od siebie grubą kreską.

Niemniej jednak zdrowy rozsądek jak zwykle powinien być tutaj na pierwszym miejscu. Jeżeli mówimy o grach, to zazwyczaj jest to kolektywny wysiłek bardzo wielu deweloperów. Ich ciężka praca absolutnie nie powinna być przekreślana wyłącznie dlatego, że jedna z osób zawaliła sprawę w jakiś sposób. Cała masa artystów zażywa narkotyki i robi wiele, wiele rzeczy, które osobiście potępiam, ale nie zwykłem przez to skreślać filmów, w których występują, czy też przestać słuchać muzyki ich autorstwa. Tak samo jest w przypadku gier. Nie można popadać w paranoję.

Asia: Żadne dzieło nie jest powodem, aby gloryfikować osobę, która je stworzyła. Ludzie popełniają błędy na długo przed i na długo po napisaniu gry czy książki, i żaden z nich nie ma wpływu na wartość dzieła.

Wydaje się więc niemal dziwne, że dzieło miałoby być ocenzurowane, aby odebrać zasługę osobie na długo nim ta popełniła przestępstwo. A jednak wszyscy wiemy, że nie o to tu chodzi.

Zgadzam się, że na niektóre rzeczy nie powinno się przymykać oka. W tym wypadku jednak usunięcie głosu z gry jest wyrazem potępienia przestępstwa, nie człowieka, swego rodzaju nauczką. Ciekawa praktyka, która nie miałaby sensu, gdyby występ z KH3 a samo przestępstwo dzieliło więcej czasu.

Paweł: Judgment nie zostanie zakopane. Potwierdził to nawet jeden z twórców gry, co osobiście mnie cieszy, bo była to jedna z najbardziej oczekiwanych przeze mnie gier tego roku. Biorąc pod uwagę cały nakład pracy, angaż tylu aktorów i wykonanie byłby to też ruch całkowicie pozbawiony sensu. Prawdopodobnie sceny zostaną nagrane z innym aktorem i premiera opóźni się o jakieś pół roku. Nie przeszkadza mi też podmienienie głosu Olafa, tu odbieram sprawę dokładnie jak Asia - jest to pewnego rodzaju nauczka i piętnowanie. Wskazanie palcem: to ten pan właśnie zawinił. Czy jednak rozgraniczam twórczość od twórców?

Nie wiem, czy jest to całkowicie możliwe. Nie siedzimy artystom w szafach, nie spędzamy z nimi życia. Każdy dorosły człowiek wie, jak życie potrafi być pokręcone. Wszyscy mają swoje tajemnice, niektóre z nich w różnych okolicznościach wychodzą na światło dzienne. Ale spójrzmy prawdzie w oczy, ilu tak naprawdę nigdy nie poznamy. Bynajmniej nie należy promować i popierać karygodnych uczynków i tu przytoczę sprawę Michaela Jacksona - bo aż się o to prosi. Nie oglądałem materiału na HBO GO, uważam po prostu, że oczernianie kogoś po jego śmierci jest nie na miejscu, bo kto ma teraz za to odpowiedzieć - rodzina, wytwórnia nagrań, która na płytach pieniądze trzepała? A może znajdziemy jakiegoś innego kozła ofiarnego? Nie wiem, jak było, natomiast bez grubych dowodów to zawsze jest słowo przeciwko słowu i, oczywiście, z natury jesteśmy współczujący, łatwo jest nami też poruszyć. Często idziemy za tłumem, krzycząc: „Spalić ją na stosie!" - ale przecież nie o to tutaj chodzi.

Nad każdym tworem pracuje masa ludzi, jest to ich dorobek, trudno tak z dnia na dzień przekreślić i wywalić coś, w co się grało czy słuchało tylko dlatego, że okazało się, że artysta ma coś na sumieniu. Lubimy jednak dokładać sobie do dzieła twarz i to zupełnie inna sprawa. Jak Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy dla większości osób jest kojarzona z twarzą Owsiaka (co pokazuje tragedia w ostatniej zbiórce), tak z deweloperami czy zespołami jest identycznie. Ba, jeszcze łatwiej, bo wielu z pracujących przy projektach ludzi nie wychyla się nawet nosem na światło dzienne. Łatwiej więc przychodzi nam obarczanie jednostki. Osobiście preferuję myślenie, podchodzenie do każdej sytuacji indywidualnie, bo choć trudno pozbyć się w takich okolicznościach emocji i uczuć, tak w obecnych czasach bardzo łatwo jest zniszczyć człowieka jeszcze przed ujawnieniem dowodów. Nie wyrzucam więc wszystkich płyt na wieść o domniemanej zbrodni artysty, być może na to przyjdzie jeszcze czas. Zdrowy rozsądek, tego wszystkim życzę. Nie dajmy się zwariować.

Bartek: Trochę krócej niż zawsze, ale nie mam za bardzo zdania w tym temacie, przepraszam.

Zazwyczaj staram się to robić, co dla osoby piszącej o danym medium powinno być priorytetem. Nie wyobrażam sobie, by w recenzjach gier wyżywać się na ich twórcach, bo tego typu tekst nie powinien oceniać autorów (lub często jednego frontmana, który bryluje w social mediach), tylko jego dzieło. I działa to również w drugą stronę - to, że ktoś uwielbia jakieś konkretne studio/dewelopera, nie powinno wpływać na końcową ocenę gry. Praktyka pokazuje jednak inaczej i sam często łapię się, że oceniam Wiedźmina 3 czy nadchodzącego Cyberpunka 2077 przez pryzmat moich poglądów na temat polityki i marketingu CDPR. Myślę, że w tym konkretnym przypadku wiele osób ma podobnie, bo przecież Cyberpunk to gra „od tych Redów, tych co nam Wiedźmina 3 dali, nasze dobro narodowe".

Tutaj trochę za bardzo popłynąłem, wybaczcie. Oczywiście cała ta sytuacja jest dość kuriozalna, zwłaszcza że decyzja o wycofaniu gry ze sprzedaży jest krzywdząca dla innych deweloperów, którzy nad nią pracowali.