FC Barcelona wraca na boisko jutro, dzień wcześniej niż reszta drużyn LaLiga, aby rozegrać mecz, który został przełożony z powodu śmierci lekarza Barçy 9 marca. Hiszpańska Federacja Piłkarska zdecydowała się przełożyć mecz na ten dzień, ale Barcelona narzekała, ponieważ niektórzy z ich kolegów nie dotrą na czas ze względu na swoje międzynarodowe zobowiązania: Raphinha, który grał w Brazylii przeciwko Argentynie (i został pobity) i Aráujo, który grał w Urugwaju (0-0 z Boliwią).
Na konferencji prasowej Hansi Flick został zapytany o słowa Realu Madryt, który powiedział, że nigdy więcej nie zagra bez 72 godzin odpoczynku. Odpowiedź Flicka była szybka: "Jesteśmy Barçą, a nie Realem Madryt. Jestem bardzo dumny z tego, że jestem Barçą".
Flick narzekał jednak na tę sytuację i uważa, że inne kraje bardziej chronią swoich zawodników i ma nadzieję, że nastąpią zmiany w celu ochrony zawodników z hiszpańskich klubów. "Będziemy grać, to wszystko. Musimy się z tym pogodzić; To coś, czego nie możemy zmienić. Powiedzieli, że musimy grać i będziemy grać" i zastanawia się, że może FIFA powinna wprowadzić zasadę, aby nie pozwalać na grę po dwóch, trzech dniach
Flick potwierdził również, że ani Araújo, ani Raphinha nie zostaną jutro powołani (mecz rozpocznie się o 20:00 GMT, 21:00 CET). "Wracają po długiej podróży i nie jest to najlepszy powrót do zdrowia". Najprawdopodobniej będzie to reszta maratońskiego wyścigu siedmiu meczów w ciągu 19 dni w LaLiga, Copa del Rey i Champions League.