Skip to main content
Publicystyka

Historia Maxa Payne'a

Glina z twardej gliny.
GR Staff Editorial Team 11 września 2018

Ech, znowu ci bezdomni w metrze...

Zakładam, że nie ma wśród nas osoby, która nie słyszała o trylogii studia Rockstar Games. Zakładam również, że niemal wszyscy grali w „trójkę" i przeczesywali teren w poszukiwaniu złotej broni.

Chciałbym jednak wrócić do samego początku serii i przypomnieć (a niektórym może przedstawić) historię Maxa.

I żyli długo i szczęśliwie

A przynajmniej taki był plan. Max Payne, nowojorski glina, wraz z żoną Michelle i nowonarodzoną córką Rose, wiedli niezmącone kłótniami życie w całkiem sporym, jak na trzy osoby, mieszkaniu. Jak wszystko, co w życiu piękne, także ten amerykański sen musiał się skończyć. Nikt jednak nie przypuszczał, że koniec nadejdzie tak szybko.

Pewnego dnia po powrocie z pracy Max zastaje zdewastowane mieszkanie, a nagryzmolony na ścianie symbol przekreślonej strzykawką litery V stanie się zmorą Payne'a. Żona i córka zostały zamordowane, a zabicie samych oprawców nie przynosi Maxowi choćby cienia ulgi. Rusza więc po nitce do kłębka, by wykryć tych, którzy stoją za całym okrucieństwem.

Buffy - postrach wampirów i... zbirów!

Valkiria z Valhalli

W trakcie śledztwa Max odkrywa, że napastnicy działali pod wpływem nowego narkotyku, Valkirii. Wstępuje do DEA, wydziału walki z narkotykami, by rozwiązać sprawę, która utknęła w martwym punkcie przed kilkoma laty. Eliminacja lokalnych bossów mafijnych (oraz, przy okazji, rzeszy nieistotnych przeciwników) staje się dla Maxa chlebem powszednim, a każdy kolejny trup przynosi nowe wskazówki i prowadzi do przyszłej ofiary.

I w sumie mogłaby być to kolejna bezrozumna strzelanka, w której fabuła staje się nieistotnym, w dodatku ciut zbyt zawiłym tłem, by trawić ją „na sucho". Mogłaby to być kolejna gra, którą zapomina się w momencie odinstalowania. A jednak jest coś, co sprawia, że pamiętam ją do dziś i często do niej wracam - tak jak i zresztą do Gothica. Tą iskrą, która rozpala ogień pamięci, jest sposób, w jaki skonstruowana i przedstawiona jest opowieść.

Komiksowe przerywniki stanowią spójną całość i czasem mam wrażenie, że to sama gra i zabijanie przeciwników są przerywnikami dla prowadzonej historii. Podobne wrażenie miałem w Quantum Break i w obu przypadkach wynika to z atrakcyjności przedstawienia fabuły. Historia jest na tyle wyraźna i autentyczna, że nawet zamknięte oczy nie przeszkadzają w jej jasnym odbiorze. Gdyby wyjąć z gry samą opowieść i zapisać ją jako empetrójkę, świetnie nadawałaby się jako audiobook.

Komiksowy sposób przedstawienia historii pozwala lepiej wczuć się w klimat gry

Bardzo podoba mi się oryginalny głos Maxa, który sam w sobie jest historią. I absolutnie, zupełnie i kategorycznie nie zgadzam się z opinią, że polski dubbing w „jedynce" jest świetny. Według mnie po prostu zabił klimat. Wszystkim, którzy grali tylko w jedną wersję językową, polecam spróbować tej drugiej.

Powroty wcale nie są takie trudne

Kolejną rzeczą, która niemal zmusza mnie do powrotu do Maxa Payne'a, jest mechanika gry. I choć nie lubię scrollującego systemu wybierania broni, to sposób spowalniania czasu był rewolucyjny. I dawał poczucie władzy, które bardzo przydawało się walce z chmarą wściekłych przeciwników, w dodatku niespotykanie skutecznych.

Spowolnienie czasu to świetny sposób na podziwianie naściennych draperii

Nie ma też co ukrywać, że muzyczny motyw przewodni idealnie komponuje się z nowojorską burzą śnieżną stulecia, kryminalną zagadką i głębokim głosem Maxa Payne'a.

Chciałbym jeszcze odnieść się do całej trylogii: „jedynka" dała poważne podwaliny pod drugą część gry, która - co zdarza się nieczęsto - wyprzedziła poprzedniczkę. Moim zdaniem Max Payne 3 nie tylko nie przegonił, ale nawet nie dorównał swoim starszym wersjom. Gdyby „trójka" nie miała w tytule „Max Payne", odebrałbym ją o niebo lepiej, niż zrobiłem to pięć lat temu (bo to już pięć lat minęło!).

Ponoć żony się starzeją, ale studentki czwartego roku nigdy. Podobnie jest z Maxem Payne'em - człowiek żeni się z najnowszymi odsłonami GTA, obrączka kolejnego Asasyna zaczyna już kusić, a Vampyr ustawia się w kolejce pod ołtarz. Za to Max... Max Payne zawsze jest studentem czwartego roku. I czeka na mnie na półce, wiecznie młody i gotowy do ścigania naćpanych szumowin. I to też sobie cenię.

Ona nie jest nieletnia, to tylko tak wygląda!

Editorial Team Articles published under the Gamereactor byline are the work of the site's editorial team, covering news, releases and the wider industry across Gamereactor's European editions.
Pełny profil Autor Gamereactor od 1998 · 453 opublikowanych artykułów
Dlaczego warto ufać Gamereactor
23 Wydania Każde z własną redakcją i własnymi ocenami.
1998 Publikujemy od Niezależni właściciele przez cały ten czas.
100% Z własnego doświadczenia Pisane po czasie spędzonym z grą, nigdy z materiałów prasowych.
1–10 Ocena sieci Ocena każdego wydania, uśredniona i pokazana.