Cookie

Gamereactor korzysta z plików cookie, aby zapewnić najlepszą jakość przeglądania naszej strony internetowej. Jeśli kontynuujesz, założymy, że jesteś zadowolony z naszych zasad dotyczących plików cookie.

Polski
Strona główna
artykuły
Life is Strange

Jeśli wciąż czekacie na serial Life is Strange, lepiej obejrzyjcie Orange

Max i Chloe po japońsku.

Life is Strange

Pod koniec lipca 2016 roku studio Dontnod ogłosiło, że powstaje serial Life is Strange, a prace nad nim nadzorować będą dj2 Entertainment oraz Legendary Digital.

Ci pierwsi mają na swoim koncie zaledwie dwie, mało znane produkcje, natomiast Legendary powinniście już dobrze znać - często współpracują z Warner Bros oraz Universal, spod ich skrzydeł wyszły takie tytuły jak Batman, Watchmen, Pacific Rim czy Warcraft.

Tak się składa, że serial Life is Strange zaginął gdzieś w czasoprzestrzeni - od ponad trzech lat nie przydzielono mu ani reżysera, ani scenarzysty. Prawdę powiedziawszy, nie wiemy o nim zupełnie nic, choć według dj2 miał mieć swoją premierę dwa lata temu. Ba, od tamtej pory doczekaliśmy się już premiery spin-offu Before the Storm, a trzeciego grudnia zakończy się drugi sezon przygodówki. Jeśli tęsknicie za oryginalnym duetem, w którym zakochali się miłośnicy gatunku, młodzieżową dramą, muzyką alternatywną i lekkim kryminałem w tle, powinniście sięgnąć po Orange.

Life is Strange

Czym jest Orange? To japoński serial animowany. Hejże, hola! Spokojnie, to nie ten typ głupich komedii przepełnionych jędrnymi cycuszkami rozmiaru F, epickimi fryzurami i magicznymi mocami. W tym przypadku mamy do czynienia z bardzo spokojną i życiową serią, która od Life is Strange różni się chyba tylko tym, że jest w 2D. I jest dostępna za darmo. Na przykład na Crunchyrollu.

Orange to adaptacja mangi o tym samym tytule, która obecnie liczy sobie sześć tomów i została już zakończona (choć autorka coś wspominała o narysowaniu siódmego), podobnie jak anime, które stanowi jej wierną i udaną ekranizację. Komiks został w Polsce wydany przez ekipę Waneko.

Główną bohaterką „Pomarańczy" (to zresztą bardzo symboliczny tytuł) jest licealistka Naho Takamiya. Akcja serialu rozpoczyna się niemalże identycznie jak gra studia Dontnod, choć już w pierwszym odcinku zostają nakreślone znaczące różnice. Naho bowiem odbiera list od siebie z przyszłości z dokładnymi poleceniami, które musi wykonać, aby ocalić swojego najdroższego przyjaciela.

Life is Strange

W tym momencie zaczyna się wszystko to, za co pokochaliśmy Life is Strange. Naho jest typem introwertyka, zupełnie jak Max, protagonistka gry. Pod wpływem różnych wydarzeń zmienia się jej charakter i z dnia na dzień staje się coraz silniejsza. Najbardziej intrygujące jest jednak to, że szesnastolatka nie może cofać się w czasie w każdej chwili swojego życia - co się z tym wiąże, zmaga się nie tylko z częstym efektem motyla, ale także z własnymi lękami, słabą osobowością, aż wreszcie aspołecznością.

Postacią, którą Naho stara się wyrwać z objęć śmierci, jest Kakeru. Między tą dwójką wytwarza się niezwykle silna więź, tak samo jak między Max a Chloe. Orange to produkcja ukazująca trudny etap dojrzewania, siłę przyjaźni oraz problemy, z którymi muszą zmagać się młodzi ludzie, a z którymi zdecydowanie nie powinni. Jeśli podobały Wam się emocjonalne momenty w Life is Strange, nie będziecie narzekać na niedobór łez - motywy typu samobójstwo przyjaciela czy śmierć rodzica są tu na porządku dziennym.

Oglądasz

Preview 10s
Next 10s
Reklamy

Na koniec, aby nie zdradzić więcej, niż powinnam, pozostaje mi jedynie dodać, że nie zawiedziecie się również na oprawie audiowizualnej. Zarówno manga, jak i anime cechują się przepiękną i dokładną kreską, a w serialu dominują relaksujące, ciche pobrzdąkiwania gitary. Jeżeli „lisek" skradł Wasze serca, Orange jest produkcją, którą koniecznie musicie obejrzeć.

Powiązane teksty



Wczytywanie następnej zawartości