Cookie

Gamereactor korzysta z plików cookie, aby zapewnić najlepszą jakość przeglądania naszej strony internetowej. Jeśli kontynuujesz, założymy, że jesteś zadowolony z naszych zasad dotyczących plików cookie.

Polski
Strona główna
artykuły

Lochy, smoki, japońska fantazja i popiół

Nie ma nic złego w podrywaniu dziewczyn w lochach, ale...

Za kilka godzin odbędzie się oficjalna japońska premiera drugiego sezonu serialu animowanego „Dungeon ni Deai wo Motomeru no wa Machigatteiru no Darou ka" (w polskim tłumaczeniu: „Czy podrywanie dziewczyn w lochach to coś złego?", a w przyjętym skrócie: „Danmachi"). Dość rzec, że historia traktująca o podróżach poszukiwacza przygód Bella i spółki interpretuje wyprawy do tytułowych lochów raczej swobodnie. Choć anime potrafi zaskoczyć swoją brutalnością, utrzymane jest w konwencji komediowej z elementami ecchi (podtekstów seksualnych) i haremu; cechuje się też niezwykle przyjemną, pastelową kreską, tak charakterystyczną dla studia J.C. Staff. Co jeśli ubrać Danmachi w nieco poważniejsze szaty?

Japończycy fascynują się systemem Dungeons & Dragons, studiując go z każdej możliwej strony od debiutu pierwszego Dragon Questa. Połączyć to z ich uwielbieniem do isekai (podgatunku fantasy, w którym postacie przenoszą się lub są uwięzione w równoległym uniwersum, które istnieje już w świecie protagonisty jako świat fikcyjny, jak mówi Wikipedia) i voilà. Skutek: fala tekstów kultury, w których bohaterowie trafiają do gier wideo. Rynek zdaje się już być przytłoczony liczbą takich produkcji: mamy nieco starszą serię .hack, którą powinni pamiętać starsi odbiorcy, szalenie popularne i nieśmiertelne Sword Art Online, jego konkurenta z naciskiem na bardziej strategiczne podejście - Log Horizon, urocze Danmachi czy przedziwne No Game No Life (ha, z czego aż trzem protagonistom głosu użycza Matsuoka Yoshitsugu!). Podczas gdy każda z wymienionych serii oferuje coś własnego i oryginalnego, wśród nich znajduje się jeszcze jedna, szczególnie specyficzna. W zimowym sezonie 2016 roku wystartowała emisja anime Hai to Gensou no Grimgar na podstawie powieści o tym samym tytule i to nad nim chciałabym się pochylić z okazji powrotu Danmachi, bo jest to jednocześnie najmniej rozpoznawalna i często omijana produkcja, a posiadająca coś, czego brakuje każdej z wymienionych.

Pierwsze kilkanaście godzin w grach MMORPG to mój ulubiony moment. Ciężkie, toporne wręcz chwile, gdy stawiam w nowym świecie pierwsze kroki. Kiedy każdego gracza lepszego doświadczeniem można by określić właściwie One Punch Manem, choć dla mnie problemem jest ubicie dzika na pierwszym levelu. Strach pomyśleć, co by było, gdyby moja postać musiała od samego początku dodatkowo zarobić na dach nad głową, żywność, leki, bieliznę. Każda wyprawa byłaby utrudniona przez warunki pogodowe, choroby dotykałyby rośliny i zwierzęta, brakowałoby mi umiejętności handlowych. Za kilka miedziaków nie byłabym w stanie zaspokoić nawet podstawowych potrzeb - by móc to zmienić, należy zdobywać łupy od potężniejszych wrogów. Bez odpowiedniego ekwipunku jednak nawet najlepszy plan zakończyłby się nieuchronną śmiercią.

Takie zamknięte koło, załamanie, ale i zarówno bohaterstwo - choć może walkę z wiatrakami - ukazuje właśnie anime Grimgar of Fantasy and Ash. Bohaterowie Grimgaru nie są obdarzeni supermocami, nie skaczą po trzydzieści metrów i nie burzą ceglanych ścian gołymi pięściami. Zamiast tego mają problem z zabiciem małego goblina - nie tylko dlatego, że jest zwinniejszy i wprawny w walce, ale przede wszystkim dlatego, że jest żywą, myślącą i świadomą istotą.

Grimgar of Fantasy and Ash przedstawia historię grupki ludzi, którzy nieznanym sposobem z naszego świata przedostali się do uniwersum doskonale nam znanego z gier wideo, tytułowego Grimgaru, i zostali w nim uwięzieni. O fakcie tym nie wiedzą, bo choć w głowach pozostały im słowa „komputer", „konsola" czy „słuchawki", to nie rozumieją ich znaczeń, a dokuczliwa amnezja skutecznie uniemożliwia im przypomnienie sobie choć jednego z nich.

„Gracze" stopniowo poznają zasady działania tego fantastycznego świata poprzez rozmowy z NPC-ami, czyli jego prawowitymi mieszkańcami. Dni mijają na tyle szybko, by co bardziej zaradni podzielili się na gildie i przystosowali do panujących warunków. Tu poznajemy główną bandę - Moguzo, Shihoru, Haru, Yume, Rantę oraz Manato. Podczas gdy cała reszta uwięzionych z powodzeniem rozwija swoje umiejętności, stają się wojownikami, łotrami, magami, kapłanami, mrocznymi rycerzami i łowcami, nasza sympatyczna gromadka nie radzi sobie zbyt dobrze.

Seans ten nie zapewnia widoków rodem z typowych shounenów, to jest efektownych walk, naiwnych bohaterów i charyzmatycznych przemówień. Jest za to przepełniony rozpaczą, krwią i ciężką pracą. Postacie, którym towarzyszymy przez te kilka godzin, poświęcą swój czas na obmyślanie strategii, rysowanie map, gotowanie, kupowanie bielizny, ćwiczenie na manekinach. Podczas swoich wypraw niejednokrotnie natkną się na koboldy spożywające właśnie rodzinny posiłek, przerwą im spokojne popołudnie i zabawę z pociechami. Staną przed wyborem: przeciwnicy nie będą spodziewać się ataku podczas kołysania dzieci do snu, ale honorowa walka twarzą w twarz pogrążyłaby ich natychmiastowo. Gdzie jest w tym wszystkim istota człowieczeństwa?

Grimgar porzuca archetyp „od zera do bohatera". Banda młodziaków nie trzyma się razem ze względu na przyjaźń; stało się tak dlatego, że są zbieraniną odpadków, które zostały uznane za zbyt słabe i nieopłacalne w utrzymaniu, by ktokolwiek chciał je mieć w drużynie. Nie są przy tym ani odrobinę charyzmatyczni, nie zależy im na szacunku, wysokim statusie i tysiącach zabitych wrogów. Ich cel jest jasny: muszą przeżyć i zaakceptować własne „ja".

Jest to seria specyficzna. Nie wybitna - przeciętna, tak, z wielu różnych względów. Niewątpliwie jednak należy zwrócić na nią uwagę, chociażby dla prawdziwych relacji damsko-męskich oraz podejścia do śmierci. Jeśli jednak seans okazałby się zbyt męczący - Japończycy poratują szeregiem adaptacji lochów i smoków. Zawsze można zapoznać się z Danmachi, powtórzyć .hack, trzymać kciuki za kolejne sezony Log Horizon i No Game No Life lub wyczekiwać jesiennego powrotu Sword Art Online w rozdziale Acilization: War of Underworld.

Wczytywanie następnej zawartości