Piłkarze Barcelony krytykują samych siebie po niepokojącym wyniku meczu z Brugge: "Słaby w kontrataku"
Barcelona została uratowana przez dzwon przed katastrofalną porażką z Brugge.
FC Barcelona doznała kolejnego błędu w Lidze Mistrzów, remisując 3-3 z Club Brugge, zawsze pozostając w tyle za belgijskim klubem, który mimo posiadania tylko 23% posiadania piłki zdołał stworzyć wiele groźnych szans i tylko kontrowersyjna decyzja VAR uniemożliwiła Brugge odniesienie zwycięstwa. Barça nie zdołała wygrać jako gość od 25 września.
Pomimo wysiłków Lamine Yamala, który strzelił dwa gole, zawodnicy skłaniają się ku samokrytyce, w jaki sposób teoretycznie słabszy rywal był w stanie wyrządzić tak wiele szkód, przy szczególnie słabej obronie. "Tracimy posiadanie piłki w trudnych momentach i to jest korzystne dla przeciwnika, to są rzeczy, które musimy zminimalizować" – powiedział Eric García (via Marca). – Club Brugge stwarzał zagrożenie w kontrataku i to jest coś, co musimy poprawić. Zareagowaliśmy, ale jeśli zawsze grasz w nadrabianie zaległości i strzelasz gola, a oni strzelają gole, to masz przerąbane..."
Frenkie de Jong stwierdził również, że są "słabi w kontrataku, ze względu na krycie, presję, ustawianie się... Musimy coś poprawić, to są aspekty, nad którymi pracujemy, ale nie zawsze przekładamy to na boisko. To mecz, który musieliśmy wygrać, ale musimy zagrać coś lepiej. Jeśli stracisz trzy bramki, bardzo trudno jest wygrać.
Według statystyk, Barça straciła 20 bramek w 15 oficjalnych meczach, co jest ich drugim najgorszym wynikiem od sezonu 2015/16. W tym roku wygrali LaLiga, ale Flick nie może się zrelaksować, ponieważ tracą pięć punktów do Realu Madryt w lidze i są poza czołową ósemką Ligi Mistrzów... z niebezpieczną wizytą na Stamford Bridge za dwa tygodnie przeciwko Chelsea.
