Po tym, co zaserwował 2019 rok, trudno mi uwierzyć, że aktualna generacja konsol zmierza ku końcowi. Przyszłe święta to nowe konsole pod choinkami, a wraz z nimi obietnica nowych gier w jeszcze lepszej jakości graficznej i, miejmy nadzieję, nie tylko. Więcej mocy to więcej możliwości, która da pole do popisu deweloperom. Jak zawsze optymistycznie spoglądam przed siebie i wierzę, że będzie co robić.
Gra roku: Death Stranding
Najbardziej wyczekiwana przeze mnie pozycja od czasów Metal Gear Solid V. Jest to moim zdaniem nie tylko najlepsza gra w tym roku, ale i jedna z najważniejszych, jakie kiedykolwiek powstały. Listopadowa premiera była wielkim wydarzeniem, a zdania są mocno podzielone i nie brakuje zarówno jadowitych krytyków, jak i zagorzałych obrońców, którzy gotowi są wytoczyć najcięższe działa w imię oddania sprawiedliwości pierwszej gry studia Kojima Productions. Osobiście stoję po stronie fanów i gotów jestem wejść w polemikę z każdym, kto chciałby rzeczowo porozmawiać na temat Death Stranding. Pozycja absolutnie wspaniała. Począwszy od niesamowitej historii, poprzez uzależniającą rozgrywkę (mnogość mechanik i wolność w kwestii wykonywania postawionych zadań to coś pięknego), perfekcyjnie dobranych aktorów (z Normanem Reedusem i Madsem Mikkelsenem na czele), nienaganne wykonanie w kwestii aspektów technicznych (deweloperzy całego świata. patrzcie i uczcie się), a na rewelacyjnej oprawie audiowizualnej skończywszy. Wisienką na torcie pozostaje kwestia osobliwego aspektu online, który w synergii z przedstawioną fabułą sprawia, że co ambitniejsi nie raz zastanowią się nad tym, jak wygląda ich zachowanie wobec innych graczy.
Zaskoczenie roku: Sekiro: Shadows Die Twice
W tym roku chyba nic mnie tak naprawdę nie zaskoczyło. Jeżeli miałbym wybierać, to na upartego chyba będzie to Sekiro: Shadows Die Twice, ponieważ nawet nie spodziewałem się, że będzie to aż tak dobra gra. Fanatykiem soulslike'ów nigdy nie byłem, ale najnowsza pozycja od From Software to prawdziwa perełka, której tak naprawdę niczego nie brakuje. Zatraciłem się w tym pięknym i zarazem przygnębiającym wizerunku feudalnej Japonii naszpikowanej mitologicznymi istotami. Kłaniam się w pas twórcom za to, że po raz kolejny wspięli się na wyżyny w kwestii dopracowania systemu walki oraz poruszania się. Nie ma innej gry, w której można doświadczyć tak doskonałej walki kataną jak tutaj.
Rozczarowanie roku: review bombing

Nie czuję się jakoś specjalnie rozczarowany żadną z gier, w które miałem okazję w tym roku zagrać. To, co mnie niezmiennie rozczarowuje, to głupi i bezsensowny hejt, jaki wylewa się z najróżniejszych zakamarków internetu. Gracze bombardujący naprawdę dobre gry najsłabszymi ocenami z powodu obrażania się na jakieś bzdury, byle tylko zaniżyć średnią? Ręce opadają...
Najbardziej oczekiwana produkcja: Ghost of Tsushima
W idealnym świecie napisałbym bez wahania, że jest to Final Fantasy VII: Remake. Niestety, nie potrafię zaakceptować tego, że Square Enix podzieliło grę na epizody, ponieważ wszystko wskazuje na to, że nieprędko doczekamy się całości - o ile w ogóle. Tutaj jestem nastawiony nieco pesymistycznie i choć cieszą mnie kolejne cudownie wykonane zwiastuny przedstawiające ukochanych bohaterów, to widmo porażki całego projektu zdaje się wisieć niebezpiecznie nisko. Nie pozostaje mi w związku z tym nic innego, jak wskazać Ghost of Tsushima jako grę, której najbardziej wyczekuję. Wygląda to wszystko niesamowicie, a jeżeli rozgrywka i fabuła dorównają pięknej oprawie, to wiem, że po raz kolejny przepadnę na długie godziny z kataną w dłoniach raz jeszcze.
Podsumowanie

Początkowo chciałem się mocniej rozpisać, ponieważ miałem okazję ograć naprawdę wiele dobrych gier w tym roku. Poza tymi, które opisałem powyżej, wymienić muszę jeszcze takie szpile jak Days Gone, Devil May Cry 5, The Division 2, Mortal Kombat 11, Dead or Alive 6, MediEvil, Crash Team Racing Nitro-Fueled i NBA 2K20. Niestety, na wszystko jak zwykle nie starczyło czasu i tytuły takie jak Resident Evil 2, Kingdom Hearts III oraz Star Wars Jedi: Fallen Order postaram się niedługo nadrobić. Rok 2019 mogę pożegnać zatem z poczuciem satysfakcji, ponieważ jako gracz naprawdę miałem co robić.