Niewiele jest ścieżek tak dobrze wydeptanych we współczesnej rozrywce, jak ta, którą kroczy współczesny zombie. Te nieumarłe tasowniki ewoluowały przez lata, aby służyć wielu mistrzom kultury, i chociaż można by pomyśleć, że pozostawiło to podgatunek całkowicie wyczerpany pomysłami, jak widzieliśmy, szczególnie w grach, wciąż jest dużo życia w tych łupinach i jest to jedna nisza horroru, która nie zniknie, niezależnie od tego, ile strzałów w głowę wylądujemy.
Zombie, nawet jeśli nie nazywano ich tak w tamtym czasie, były w kulturze popularnej od, cóż, od zawsze. W pismach religijnych znajdują się odniesienia do martwych powstańców, a pojęcie to było przetwarzane i ponownie wykorzystywane przez wieki. Im dalej wstecz, tym mniej wiarygodny jest zapis historyczny, ale żywe trupy zaczęły zyskiwać na znaczeniu dzięki haitańskiemu folklorowi i dziełom literackim, takim jak Frankenstein Mary Shelley. W pierwszych sześćdziesięciu latach XX wieku, kiedy ludzie nie próbowali zabijać się masowo, zaczęliśmy widzieć to słowo używane do opisania tego, co powszechnie znamy jako dzisiejsze współczesne zombie, ale dopiero George A. Romero nakręcił Noc żywych trupów w 1968 roku, że nasze obecne pojęcie nieumarłych zostało naprawdę przybite.

Noc żywych trupów to prawdziwy kamień milowy dla gatunku.
I cóż to była za jazda od tego czasu. Zaczynając od strony i ostatecznie migrując na duży ekran, widzieliśmy niezliczone książki i filmy przedstawiające te bezmyślne, mięsożerne stworzenia w taki czy inny sposób. Oczywiście, można intelektualizować te dronopodobne bestie i nazywać je ironicznym i absurdalnym odbiciem kapitalistycznego społeczeństwa piekielnie zdeterminowanego, by konsumować najnowsze mody i trendy, ale silna metafora zaprowadzi cię tylko tak daleko, a to brutalna nieustępliwość i pierwotna natura zombie naprawdę fascynuje i pomaga mu przetrwać jako rdzeń kultury popularnej. Boimy się tych bezdusznych stworzeń, ale uważamy je za ekscytujące w równym stopniu.
Ich pojawienie się w grach rozpoczęło się, gdy tylko programiści mogli wykonać przyzwoitą robotę ich animowania. Wypełniona labiryntem przygoda z 1982 roku Entombed była bardzo wczesną przygodą, aw następnej dekadzie widzieliśmy takie filmy jak The Evil Dead (1984) - gdzie gracze po raz pierwszy przejęli kontrolę nad Ashem Williamsem - oraz Ghosts and Goblins rok później w 1985 roku. Jednak sprawy stały się o wiele bardziej interesujące dla łowców zombie wraz z powszechnym wprowadzeniem grafiki 3D, a w połowie lat 90. zaczęła pojawiać się stała procesja klasyków gatunku, z takimi jak The House of the Dead (1995) wciągający nas lekką akcją pistoletową w salonach gier na całym świecie, a Resident Evil (1996) wysyłający nas w dół klaustrofobicznych korytarzy z komfortu naszych własnych domów.

Resident Evil może teraz wyglądać uroczo, ale w latach 90. wystraszył nas do cholery.
W tym miejscu brodzimy w niespokojnych wodach, ponieważ zombie w najbardziej tradycyjnym sensie jest martwą osobą, która została wskrzeszona i zamieniona w bezmózgie stworzenie, które nie chce niczego więcej niż jedzenia. Widzieliśmy jednak, jak twórcy eksperymentują ze stylem i formą zombie i dali nam różne interpretacje na przestrzeni lat. W kinie oznacza to tak zwanych zarażonych, którzy stali się wygłodniali myśliwymi, czego byliśmy świadkami w 1985 roku w Powrocie żywych trupów (gdzie widzimy zombie, które biegają i mówią - nawiasem mówiąc, ten film spopularyzował również ideę, że zombie zjadają mózgi) i w 28 dni później (2002), trend, który od tego czasu znalazł miejsce w grach. Podobały nam się również bardziej komediowe filmowe przygody, takie jak Shaun of the Dead (2004) i Zombieland (2009), udowadniając, że w świecie zombie nie jest to tylko zagłada i mrok.
W grach te różne interpretacje oznaczały zombie, które odpaliły w Doomie (1993), klikery przeklęte nie do końca śmiertelną infekcją grzybiczą w The Last of Us (2013) i zarażonych obcymi zombie w Half-Life (1998) i Dead Space (2008). Nieumarli chętnie powstają, gdziekolwiek i kiedykolwiek powstają, a widzieliśmy ich w fantastycznych sceneriach, takich jak Warhammer, w najgłębszych, najciemniejszych głębinach kosmosu, a także na cmentarzach, obok których wielu z nas przechodzi w naszym codziennym życiu.

Dead Space nie ma zombie w ścisłym tego słowa znaczeniu, ale nadal są przerażające.
Zanim osiągnęliśmy połowę lat dziewięćdziesiątych, zombie były mocno zakorzenione w kulturze geeków, szczególnie w grach, gdzie pozostają ulubionym typem wroga fanów. Można jednak argumentować, że dopiero ich pojawienie się w serialu The Walking Dead w telewizji (który rozpoczął się w 2010 roku) i filmie fabularnym World War Z z 2013 roku, aby nieumarli stali się prawdziwie globalni. W filmie wystąpiła hollywoodzka rodzina królewska w postaci Brada Pitta, co dało mu legitymację nad hordami filmów o zombie, które pojawiły się przed nim, niezależnie od tego, czy na to zasługiwał, czy nie (chociaż, uczciwie mówiąc, większość filmów o zombie to śmieci, więc nie powinniśmy oceniać go zbyt surowo). Z drugiej strony, długotrwały program AMC sam w sobie opierał się na serii powieści graficznych i był również wspierany przez epizodyczną serię gier wideo Telltale o tej samej nazwie (która zakończyła się w 2019 roku), a ten potrójny rachunek był szczególnie ważny w sprowadzaniu nieumarłych do nowych hord chętnych widzów.
Niezależnie od tego, jak lubisz konsumować swoją nieumarłą rozrywkę, jasne jest, że jesteśmy w złotym wieku zombie. Zmarli powstali w grach przyjaznych dzieciom, takich jak para Minecraft i Plants vs. Zombies z 2009 roku (a później w strzelance z 2014 roku osadzonej w serii PvZ o podtytule Garden Warfare), i zdominowali przestrzeń wieloosobową na swój własny, unikalny sposób. DayZ (2012) jest szczególnie ważnym kamieniem milowym, ponieważ ta postapokaliptyczna symulacja piaskownicy była również dużą częścią ruchu, który zrodził gatunek battle royale. Rzeczywiście, można powiedzieć, że zatoczyło koło, gdy po raz kolejny walczyliśmy z zombie we własnej grze battle royale Call of Duty, Warzone (2020).
Aby być uczciwym, zombie nie są nigdy obecne w Warzone (o ile wiem, będę szczery i przyznam, że nie jestem na bieżąco z tym), ale istnieje mnóstwo gier, w których zombie są głównym tematem narracji duszy. Jednak wyróżniające się pozycje gatunkowe prawie zawsze mają swój własny haczyk, a w Dying Light (2015) chodziło o to, jak gracz wchodził w interakcję z szerszym światem, a nie tylko z nieumarłymi. Ta parkourowa przygodowa gra akcji z otwartym światem autorstwa Techlandu była pełna szybkich zabójców nieumarłych, którzy wymagali szybkiego myślenia i zwinnych palców. Formuła okazała się tak popularna, że zamówiono sequel, który zrodził spin-off również w 2018 roku. Ciekawostka: spin-off nazywał się Dying Light: Bad Blood i był to przeciwstawny tytuł wieloosobowy, który zapożyczył mechanikę ostatniego gracza od takich jak PUBG, ale dał im nieumarły zwrot. Chociaż nigdy tak naprawdę nie wystartował i od dawna jest w cieniu Dying Light 2, stanowi kolejny przykład powracającego wpływu DayZ.

Parkour trawers Dying Light okazał się prawdziwym hitem wśród graczy.
Mówiąc o Techlandzie, studio dość dobrze uchwyciło ducha filmów klasy B w Dead Island (2011), podobnie jak Capcom zrobił to wcześniej z serią Dead Rising, która rozpoczęła się w 2006 roku, a obie te gry piaskownicy kładą nacisk na improwizowaną broń. State of Decay (2013) Microsoftu zastosował bardziej bezpośrednią sztuczkę, która obejmowała budowanie bazy, a gry niezależne, takie jak Project Zomboid (który był we wczesnym dostępie od zawsze) zagłębiają się w element piaskownicy i próbują przesunąć kopertę pod względem szczegółów. To kooperacyjne gry akcji radzą sobie najlepiej, a ekstrawagancja dla czterech graczy, znana również jako Left 4 Dead, wylądowała w tym samym roku, co pierwsza wyprawa Call of Duty do gatunku z trybem Zombies World at War (2008). Killing Floor (2005) i jego sequel (2016) również skupiają się na pracy zespołowej, chociaż na czele podgatunku kooperacyjnego stawiają krwawe gore i akcję.
W międzyczasie i teraz widzieliśmy przełomowe przygody dla jednego gracza, takie jak The Last of Us, riff na motywach zombie, bez przechodzenia na pełne zombie. Rzeczywiście, przygoda akcji Naughty Dog była imponująca ze względu na ludzki element eksplorowany w narracji, tak samo jak ze względu na napiętą rozgrywkę opartą na skradaniu się. Ta błyskawica została od tego czasu skierowana do kontynuacji z 2020 roku, a następnie do serialu aktorskiego HBO z 2023 roku.
TLoU pojawiło się rok po tym, jak Zombi U (2012) eksperymentował z elementami roguelite, a rok wcześniej mistrz horroru Shinji Mikami dał nam The Evil Within (2014 i sequel w 2017 roku). Tymczasem seria Resident Evil, którą Mikami rozpoczął w latach 90., również przeżywa coś w rodzaju renesansu, znajdując swoje stopy po kilku bardziej zorientowanych na akcję seriach, których kulminacją jest niezwykle dobrze przyjęta seria remake'ów odpowiednio Resident Evil 2, 3 i 4.

W The Last of Us najbardziej niebezpieczną rzeczą, jaką spotkasz, są inni ocaleni.
Gry planszowe to kolejny obszar, w którym zombie są popularne (zarówno oryginalne gry, takie jak Dead of Winter, jak i adaptacje gier wideo), a tradycyjne gry wideo również zrobiły dla nich miejsce w pierwszej rundzie doświadczeń VR i AR, które miały na celu zbadanie tego ekscytującego podgatunku z nowych perspektyw. Można argumentować, że strzelanki VR są jedynie ewolucją klasyków lekkiej broni, takich jak The House of the Dead, ale AR jest bardziej interesująca, ponieważ łączy świat rzeczywisty z cyfrowym. Innym sposobem na przeżycie apokalipsy zombie jest rosnąca liczba wciągających doświadczeń teatralnych, które pojawiają się, umieszczając grupy "graczy" we wcześniej przygotowanych scenariuszach, a następnie obserwując, jak brudzą spodnie, gdy pracują w zainscenizowanych środowiskach.
Ostatnio graliśmy w gry, które próbują różnych rzeczy z AI, takie jak Days Gone z 2019 roku i roje zombie-podobnych, a także tytuł RTS They Are Billions w 2017 roku. Te gry, wraz z mnóstwem lekkich, ale nowatorskich doświadczeń VR i AR na rynku mobilnym, udowodniły, że wciąż jest wiele kierunków do odkrycia. Może nie wszystkie koncentrują się na zombie w najściślejszym tego słowa znaczeniu, ale wszystkie eksplorują ten sam żyzny grunt.

Wrogowie zombie Days Gone są kontrolowani przez grupową sztuczną inteligencję, co czyni ich szczególnie przerażającymi.
Wspominałem o nich wcześniej, ale strzelanki kooperacyjne pozostają ostoją gatunku i warto do nich wrócić na kolejną przepustkę. Back 4 Blood okazał się świetny i cieszył się hojnym wsparciem po premierze, jednak cieszył się korzyścią z przybycia z publicznością przygotowaną do walki po tym, jak wszyscy połączyliśmy siły w przyzwoitej adaptacji World War Z w 2019 roku.
To, co Back 4 Blood i jego duchowi poprzednicy Left 4 Dead robią szczególnie dobrze, oprócz zgryźliwej strzelaniny, są w stanie wywołać panikę w zespole graczy poprzez wprowadzenie specjalistycznych typów wrogów, które wymagają szybkiego myślenia i adaptacyjnej strategii. Przez lata widzieliśmy biegaczy i tasowników, deformacje i potworności oraz wiele innych wariacji, które dodatkowo urozmaicają ogólną dynamikę gatunku.
Ostatecznie ta odmiana okazała się kluczem do długowieczności zombie, ponieważ daje graczom coś do myślenia poza starą podstawową radą, która podąża za gatunkiem jak piłka na łańcuchu: "strzel im w głowę". To na pewno dobra rada, ale w dzisiejszych czasach nie zawsze wystarcza.
Różne typy wrogów zostały stworzone, aby rzucić wyzwanie graczom na wiele sposobów, ponieważ wraz ze znajomością przychodzi poczucie bezpieczeństwa. Dobrym przykładem jest to, jak widzieliśmy wielu super-nadętych przeciwników wypluwających kwaśne soki żołądkowe na wszystkich graczy, aby obniżyć zdrowie i / lub zasłonić ich wzrok. Moimi osobistymi faworytami są te, które można znaleźć w Diablo III z 2012 roku; węgorze, które wylewają się z nich po ich zdjęciu, są genialnie obrzydliwe). Te ociężałe bestie są często wspierane przez wrogów o niższym profilu, co utrudnia ich wykrycie - szczególnie w ogniu bitwy, gdy twoja uwaga jest skupiona gdzie indziej. Dorzućcie do tego mieszankę ciężkich gąbek na pociski, a nawet uzbrojonych brutali z wystarczającą ilością sprytu, by odpowiedzieć ogniem, a w dzisiejszych czasach nigdy nie chodzi o to, by po prostu strzelać do wolno poruszającej się hordy, która zbliża się do ciebie.

Ten przystojny facet nazywa się boomerem i wylewa kwas na gracza.
Sprytni projektanci próbowali również nas zdenerwować, dając nam śmiertelnych wrogów, którzy uderzają bliżej domu. Days Gone, na przykład, podniosło kilka brwi, gdy ludzie po raz pierwszy zdali sobie sprawę, że będą miały do czynienia z dziecięcymi zombie, ale to sztuczka, którą widzieliśmy wcześniej w takich jak Dead Space 2 (2011).
Oczywiście są tacy, którzy polegają na szybkości i przelotnych wrogach, takich jak tak zwani Freakers widziani w Days Gone i zarażeni w Dying Light. Ci szybcy sprinterzy stanowią zupełnie inne wyzwanie dla, powiedzmy, zombie, które czołgają się za tobą nawet po ich odłożeniu (jak widzieliśmy w remasterze RE2). Dead Space i remake z 2023 roku miały jedno i drugie, ku naszej zbiorowej radości.
Z mojej strony, do dziś drżę, gdy słyszę niskie i odległe skomlenie - i nie ma znaczenia, w jaką grę gram. Słabe, ale nawiedzające zawodzenie zawsze będzie mi przypominać czarownice z Left 4 Dead, kolejny typ nieumarłych, który widzieliśmy na różne sposoby przez lata, w szczególności w wrażliwych na hałas klikerach w The Last of Us - unikanie ich wymaga skradania się i czubka palców.
Nie tylko same zombie mogą wprowadzać innowacje. Być może najmądrzejszą częścią pierwszych dwóch gier Left 4 Dead był dyrektor AI i sposób, w jaki utrzymywał graczy na palcach. Ten rodzaj rozgrywki opartej na sztucznej inteligencji powrócił w Days Gone (choć w kontekście dla jednego gracza), ale chcielibyśmy zobaczyć więcej eksperymentów w tej dziedzinie.
Patrząc poza sztuczną inteligencję, jakie inne gatunkowe mashupy mogą wymyślić programiści w nadchodzących latach? Wspomniałem wcześniej o grze RTS They Are Billions, ale myślę, że jest też miejsce na gry, które eksplorują mechanikę turową, i chociaż już widzimy tego rodzaju innowacje w przestrzeni indie, nie powinno minąć zbyt dużo czasu, zanim te eksperymenty znajdą drogę do głównego nurtu.

W grze RTS They Are Billions horda jest ogromna i przytłaczająca.
Niezależnie od tego, czy twoi wrogowie zombie są zainfekowani sztuczną bronią chemiczną, kontrolowani przez pasożyta lub nanoboty, czy też ulegli jakiejś naturalnej infekcji, nic nie wskazuje na to, że w najbliższym czasie znikną. Wręcz przeciwnie, nasza wspólna radość z zombie sprawiła, że będziemy walczyć z falami nieumarłych przez wiele lat. Ich długowieczność jest zapewniona, ponieważ twórcy treści również je lubią, nie tylko ze względu na uniwersalność zagrożenia, które stanowią, ale dlatego, że zombie są pustym płótnem do pracy. Oferują serię uprzedzeń, które dają twórcom szansę na zabawę oczekiwaniami publiczności i odkrywanie różnych tematów narracyjnych, a wszystko to w szerszych ramach nadrzędnej narracji, którą wszyscy dobrze znamy.
Nieumarli, jakich znamy, powstali po raz pierwszy ponad 50 lat temu w przełomowym filmie George'a A. Romero i od tego czasu przeszliśmy serię dobrze wydeptanych ścieżek, gdy pisarze, artyści, reżyserzy i twórcy gier badali ten gatunek w nowy i interesujący sposób. Opierając się na prostocie tej koncepcji, można by wybaczyć założenie, że gry zombie były nudnym tropem, który został zadany na śmierć, ale spojrzenie wstecz na ostatnie trzydzieści kilka lat gier i przed sobą na te, które jeszcze nie powstały z grobu, dowodzi, że z pewnością tak nie jest. Zombie są tutaj i pozostaną, i aby być bezpiecznym, zdecydowanie powinieneś nadal celować w głowę.