Prezydent Walencji krzyczał podczas państwowego pogrzebu ofiar DANA: "Morderca,"
Pogrzeb państwowy był pełen emocji i uroczysty, ale przed i po nim słychać było okrzyki i okrzyki przeciwko prezydentowi Walencji Carlosowi Mazónowi.
29 października 2025 r. minęła pierwsza rocznica tragedii DANA, powodzi spowodowanych przez zimny front, który zdewastował dziesiątki wiosek, uszkodził lub zniszczył tysiące domów i firm oraz pochłonął życie 237 osób.
Dziś w Walencji, w Mieście Sztuki i Nauki, odbył się pogrzeb państwowy, w którym uczestniczyły rodziny ofiar oraz wiele osobistości z Generalitat (rządu Walencji) oraz rządu i Korony hiszpańskiej. Król Hiszpanii Filip VI wygłosił krótkie przemówienie, ale ofiary i ich emocjonalne przemówienia prowadziły pogrzeb cywilny, w tym odczytanie nazwisk wszystkich 237 ofiar.
Akt był uroczysty i cichy, ale przed i po nim wielu uczestników krzyczało na prezydenta Generalitat, Carlosa Mazóna, krzycząc "morderca", "", "drań", "szczur", prosząc o jego dymisję i krzycząc "oni nie zginęli, zostali zamordowani".
Przed pogrzebem premier Hiszpanii Pedro Sánchez, król Filip VI i królowa Letizia spotkali się z niektórymi członkami rodziny, ale na ich prośbę nie spotkali się z Mazónem.
Większość zgonów (229) miała miejsce we Wspólnocie Walencji, gdzie do godziny 20:11 po południu na telefony komórkowe wysłano wiadomość ostrzegawczą, prosząc ludzi o pozostanie w domach. W tym czasie większość ofiar już nie żyła.
Nieudolność władz Walencji, która z pewnością kosztowała życie wielu osób, oburzyła mieszkańców Walencji i Hiszpanii, a uwaga skupia się na prezydencie regionu, Mazónie. Podczas gdy demonstracje w Walencji odbywały się przez cały rok, presja społeczna w sprawie Mazóna wzrosła ostatnio nie tylko z powodu rocznicy, ale także z powodu ustaleń sędziego badającego miejsce pobytu prezydenta na kilka godzin przed tragedią.
Sędzia Nuria Ruiz Tobarra oskarżyła nie tylko Mazóna, ale także Salomé Pradas, byłą doradczynię sprawiedliwości w Walencji, która została zwolniona kilka tygodni później, uznając "przytłaczające oznaki nadużyć" za odpowiedzialne za niewysłanie alarmu przez system Es Alert (wysłany na każdy telefon w regionie)... Sam Mazón zaginął na większą część popołudnia, podczas czterogodzinnego lunchu z dziennikarzem.
Judge rekonstruuje teraz kroki i ruchy Mazóna tamtego popołudnia, korzystając ze świadków, a nawet kamer bezpieczeństwa, podczas gdy kraj wciąż zastanawia się, gdzie był prezydent regionu podczas jednego z najczarniejszych dni w historii Walencji i dlaczego on i jego rząd nie byli odpowiedzialni za wysłanie alarmu bezpieczeństwa, który mógłby zapobiec większości zgonów.
Przed i po pogrzebie Mazón był wyzywany i obrażany, ale nie podczas uroczystego aktu. Tylko chwilę przerwały spontaniczne oklaski, gdy Virginia Ortiz, rodzina jednej z ofiar, powiedziała, że "to ten, kto zaniedbuje swój obowiązek, wiedząc, że jego zaniedbanie może skutkować utratą życia ludzkiego, popełnia pierwszy czyn, który prowadzi do ich śmierci."

