Cookie

Gamereactor korzysta z plików cookie, aby zapewnić najlepszą jakość przeglądania naszej strony internetowej. Jeśli kontynuujesz, założymy, że jesteś zadowolony z naszych zasad dotyczących plików cookie.

Polski
artykuły

Rok 2020 pod znakiem premierowych opóźnień i wirusowej niepewności

Co jeszcze niedobrego czeka branżę gier w bieżącym roku?

Rok 2020 pod znakiem premierowych opóźnień i wirusowej niepewności

Tegoroczne opóźnienia gier i problemy ekip deweloperskich zapiszą się na stałe w umysłach graczy, oczywiście gdzieś z tyłu ogólnej tragedii, jaką na całym świecie wyrządził koronawirus. Jeszcze nieco ponad miesiąc temu świat wyglądał całkiem inaczej, a branża gier wideo prężnie się rozwijała, wydając gry niemal taśmowo. Świat, jaki znamy, gwałtownie się zatrzymał, wciąż stoi, a jedyne, czego możemy być pewni na przyszłość, to całkowitej niepewności. Cała branża wstrzymała oddech już w styczniu, kiedy opóźnienia - i to znaczne - dopadły nasze dwa „dobra narodowe" - Cyberpunk 2077 i Dying Light 2.

Oba poślizgi nie miały jeszcze związku z wirusem, ale po prostu produkcje potrzebowały więcej czasu na spełnienie wysokich oczekiwań z nimi związanych. Przecież nikt nie pozwoli sobie na klapę przy tak ogromnych nakładach finansowych, wymaganiach graczy, nakręconego hype'u i silnej konkurencji. Premierę Cyberpunk 2077 przełożono na wrzesień bieżącego roku, a sequel Techlandu pozostał bez sprecyzowanej daty wydania. Tak jakby twórcy coś przewidywali, z automatu dając sobie więcej czasu. Aktualnie przy pandemii SARS-CoV-2, kiedy zamknięte są kina, restauracje czy hipermarkety i „wygaszane" są kolejne zakłady w przeróżnych branżach, tworzenie gier nie daje się łatwo i wciąż trwa.

Rok 2020 pod znakiem premierowych opóźnień i wirusowej niepewności

Twórcy kombinują jak się da i hurtowo wykorzystują zalety swojego zawodu. Przenieśli się na pracę zdalną i starają się jak mogą, aby wyrobić się z projektami do czasu premiery. Niestety, czasami, choć produkcja gry jest na ukończeniu, pojawiają się inne trudności, uniemożliwiające wydanie jej w dniu premiery. Tak właśnie było z kolejnym poślizgiem The Last of Us: Part II, kiedy majowe wydanie zostało anulowane przez kłopoty z logistyką. Studio Naughty Dog zaznacza, że gra jest już w ostatniej fazie produkcji (eliminacja błędów), jednak podobno wystąpiły obawy z wysłaniem gry do sklepów i sprzedażą pudełkowych kopii. Czy sama sprzedaż cyfrowa w teraźniejszych czasach i obecnej sytuacji nie zadowoliłaby firmy Sony? To potencjalnie idealny okres na wydanie gry i zaspokojenie codziennej nudy. Przecież z aktualnego punktu widzenia gracze siedzą w domach, jeszcze mają pieniądze i dużo wolnego czasu na swoje hobby. Widocznie zyski z pudełkowych egzemplarzy wciąż są większe, niż nam się wydaje, a śmierć pudełek została ogłoszona zbyt wcześnie.

Patrząc w przyszłość, kreuje się widok całkowitej niepewności, co będzie jutro i jak świat podniesie się po tej nierównej walce z koronawirusem. Czy data wydania Cyberpunka 2077 wciąż jest aktualna? Twórcy w pocie czoła pracują w domach i jeśli spojrzeć na ostatnie doniesienia z otoczenia studia CD Projekt RED, to można być raczej spokojnym. Praca posuwa się do przodu, a twórcy w specjalnym wpisie na Twitterze podziękowali ekipie bohaterów z zaplecza biura, która w krótkim czasie umożliwiła im zdalne tworzenie gry. Czy jednak solidny zespół wyrobi się z projektem do września i do tego czasu świat wróci do jako takiej normalności? Pod koniec czerwca ma pojawić się kolejny potencjalny hit, czyli Ghost of Tsushima od twórców serii inFamous. Na tę chwilę wieści są pozytywne, jednak czy postępująca pandemia nie pokrzyżuje kolejnym twórcom planów? Wreszcie, kiedy zostaną wydane gry Dying Light 2 i The Last of Us: Part II? Ile opóźnień jeszcze czeka graczy?

Rok 2020 pod znakiem premierowych opóźnień i wirusowej niepewności

Te wszystkie problemy związane z poślizgami premier gier,jak na razie stanowią tylko mało znaczące wybuchy na froncie, bo detonacja ogromnych rozmiarów bomby może nastąpić dopiero pod koniec roku. Gracze doskonale zdają sobie sprawę z premiery nowej generacji konsol i pojawienia się na rynku w zimowym okresie PlayStation 5 oraz Xboksa Series X. Czy fabryki produkujące nowe „zabawki" dla spragnionych świeżych, wirtualnych doznań graczy będą pracować na najwyższych obrotach? Jeśli nawet uda się wyprodukować nowe konsole, to w zaistniałej sytuacji lub niedługo po jej zakończeniu, czy starczy sprzętu dla wszystkich chętnych? Popyt będzie ogromny, a niepewność wciąż nie daje spokojnie spojrzeć w przyszłość. A co jeśli pojawią się platformy nowej generacji, a premiery startowych, ekskluzywnych tytułów zostaną opóźnione (np. przez trwającą pracę zdalną czy logistykę)? Kto kupi nową (pewnie dosyć drogą) konsolę, kiedy nie będzie na nią wystarczającej liczby wysokobudżetowych hitów?

Choć okres kolejnych koronawirusowych obostrzeń i problemów z nim związanych trwa, to warto na chwilę zapomnieć o premierach oczekiwanych tytułów, sprawdzić swoją bibliotekę gier i upiec kilka pieczeni na jednym ogniu. Każdy gracz ma swoją tak zwaną kupkę wstydu, czyli produkcje zalegające na półce czy dysku, w które chciałby zagrać, ale wcześniej nie pozwalał na to brak czasu. Teraz, choć wszystko sypie się na naszych oczach, to zawsze warto wyciągać jakieś pozytywy takiego stanu rzeczy, więc przegląd tytułów czekających na swoją kolej jest jak najbardziej wskazany. W kolekcji nie macie żadnej interesującej produkcji? Sprawdźcie wyprzedaże i kupcie grę, w jaką dawno chcieliście zagrać w mocno promocyjnej cenie. Nawet w kumulacji negatywów zawsze można znaleźć jakieś plusy, cieszyć się swoim zainteresowaniem i do tego być przykładnym, siedzącym w domu, obywatelem.

Rok 2020 pod znakiem premierowych opóźnień i wirusowej niepewności

Oczywiście, że w obecnych czasach są większe problemy niż premiery konsol czy gier wideo, jednak trzeba pamiętać, że koronawirus jak tornado sieje spustoszenie w wielu branżach. Jak będzie wyglądała ta nasza, kiedy nastaną już lepsze czasy? Ilu deweloperów nie wytrzyma tej próby i zbankrutuje? Pytań jest więcej niż odpowiedzi, ale w tak wyjątkowym okresie to raczej normalne. Trzeba pytać, analizować, nie panikować i stosować się do zaleceń rządzących. Osobiście trzymam kciuki za jak najmniej wyrządzonych szkód w środowisku naszego hobby i mam nadzieję, że zimą wszyscy będziemy cieszyć się z pozytywów nowej generacji konsol, pomału zapominając o okropnych utrudnieniach związanych z koronawirusem. Trzeba pamiętać o jednym - bez gier oczywiście da się żyć, tylko... co to za życie?



Wczytywanie następnej zawartości