Rosyjski atak powietrzny zabija trzy osoby na Ukrainie, wywołuje szerokie przerwy w dostawie prądu przed Bożym Narodzeniem
Atak nastąpił zaledwie kilka dni po rozmowach pokojowych prowadzonych przez USA, w których uczestniczyli przedstawiciele Ukrainy, Europy i Rosji.
Duży rosyjski atak rakietowy i dronowy na Ukrainę zabił co najmniej trzy osoby, w tym dziecko, i wyłączył prąd w większości regionów we wtorek, poinformowały władze ukraińskie, gdy kraj przygotowuje się do obchodów Bożego Narodzenia.
Nocny atak obejmował ponad 30 rakiet i setki dronów, uderzając co najmniej w 13 regionów, według prezydenta Wołodymyra Zełenskiego. Najbardziej dotknięte były obiekty energetyczne na zachodniej Ukrainie, co wymusiło awaryjne przerwy w dostawie prądu w całym kraju.
W regionie żytomyrskim zginęły dwie osoby, w tym czteroletnie dziecko, a jeszcze jedna osoba zmarła w pobliżu Kijowa. Co najmniej pięć innych zostało rannych w okolicach stolicy, poinformowali urzędnicy.
Operator sieci ukraińskiej zgłosił uszkodzenia infrastruktury krytycznej w obwodach Czernihowa, Lwowa i Odessy. Polska poinformowała, że wysłała polskie i sojusznicze samoloty, by chronić swoją przestrzeń powietrzną po uderzeniach blisko granicy.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski potępił moment ataku, nazywając go wyraźnym sygnałem zamiarów Moskwy. "Atak przed Bożym Narodzeniem, kiedy ludzie po prostu chcą być w domu i bezpieczni," napisał w mediach społecznościowych.
Atak nastąpił zaledwie kilka dni po rozmowach pokojowych prowadzonych przez USA, w których uczestniczyli przedstawiciele Ukrainy, Europy i Rosji. Kijów twierdzi, że Moskwa zintensyfikowała ataki na cele energetyczne i logistyczne, aby zwiększyć presję w trakcie negocjacji dotyczących możliwego rozwiązania niemal czteroletniej wojny.
