Nvidia prawdopodobnie przewidziała triumfalny moment, gdy w poniedziałkowy wieczór z dumą ogłosiła DLSS 5, wraz z komunikatem prasowym wyjaśniającym, jak ważne jest to wydarzenie. Założyciel i CEO Nvidii, Jensen Huang, powiedział między innymi, że "dwadzieścia pięć lat po wynalezieniu programowalnego shadera przez Nvidię, ponownie rewolucjonizemy grafikę komputerową".
Wielkie słowa, a posunął się nawet do nazwania tego "momentem GPT dla grafiki", gdzie GPT bez wątpienia zmieniło zasady gry na całym świecie na wiele sposobów. Nie ulega wątpliwości, że AI ma ogromny potencjał, ale gdy proszono o tworzenie rzeczy, efekty często były bardzo pozbawione wyobraźni, bez życia i generyczne, co zaowocowało obecnie dość powszechnie akceptowanym określeniem "AI spl".
Czym właściwie jest ten DLSS 5? Według samej Nvidii, "łączy ręcznie wykonane renderowanie z generatywną AI, by osiągnąć dramatyczny przełom w realizmie wizualnym", a szczególnie twarze wydają się być główną atrakcją, co wyraźnie widać w opublikowanym filmie, gdzie twarze są głównym punktem uwagi. Zacząłem oglądać z ciekawością, gotów dać się zachwycić po całym tym szumie, i zobaczyłem Grace Ashcroft z Resident Evil Requiem, najpierw bez DLSS 5, a potem z nim...

Nvidia opracowała technologię, która przekształca wszystkie postacie w awatary AI (obraz z Starfield z włączonym DLSS 5).
Wideo szybko przeniosło się na Leona, wtedy mój mózg zadziałał. Poczekaj chwilę... Zatrzymałem na chwilę film i przewinął do tyłu. Grace nagle otrzymała wydęte usta, wyraziste kości policzkowe przypominające modelkę, dużo podkładu, migdałowe oczy i bardziej wyrafinowany nos, między innymi. Nieco niewinna Grace, która miała być nieśmiałą postacią, z którą możemy się utożsamić, nagle staje się femme fatale z aspiracjami modelki, niedaleką od tego, jak zwykle wyglądają nerdowscy mody PC, gdzie kobiety mają być "ulepszone".
Zaskoczony, włączyłem film od nowa i oglądałem go do końca. Podrapałam się po głowie i obejrzałam to jeszcze raz. Dlatego Nvidia opracowała technologię, która zastępuje to, co mieli na myśli twórcy gier, co stworzyli projektanci artystyczni i postaci, czymś, co przypomina sztuczną inteligencję – trochę jak filtry Snapchata w czasie rzeczywistym w naszych grach – i tak jak zwykle wygląda, gdy prosisz AI o zaprojektowanie czegoś: ogólne, to słowo, które to opisuje.

W mgnieniu oka Grace przemienia się z zwykłej dziewczyny, z którą powinniśmy się identyfikować, w dziewczynę, która zdecydowanie ma w swoim Instagram profile "modelkę", klinicznie pozbawioną osobowości.
Szybko przejrzałem sekcję komentarzy na YouTube, ciekaw, czy ludzie naprawdę się w to kupują. Ale... Nie są. Praktycznie żaden komentarz nie jest zadowolony z filtra AI Nvidii, a krytyka bywa momentami naprawdę ostra. Szybkie spojrzenie na Reseterę, a potem media społecznościowe (konkretnie Bluesky, Instagram, Threads i X) i widać, że ledwo można znaleźć kogoś, kto lubi takie podejście. Tymczasem Nvidia zauważyła ogromną krytykę i pospiesznie zamieściła komentarz w oficjalnym FAQ dotyczącym DLSS 5. I oto jesteśmy teraz. Czy to skłoni Nvidię do wprowadzenia jakichkolwiek zmian, pozostaje do zobaczenia, podobnie jak jak bardzo deweloperzy gier będą chcieli to wspierać po całym sprzeciwie.
Z mojej strony jestem rozczarowany i trochę zaskoczony. Fakt, że nawet prerenderowane grafiki z naszych gier mają zostać zastąpione technologią AI, która sprawia, że wszystko jest nijakie i bezosobowe, jest po prostu zbyt tragiczny. Nie sądzę, by takie podejście było możliwe w jakiejkolwiek innej formie sztuki.

Media społecznościowe są obecnie pełne memów podkreślających, jak absurdalne jest zastępowanie sztuki twórców gier interpretacjami generowanymi przez AI (źródło zdjęcia: Nintengamersng).
Wyobraź sobie, że Spotify sprzedałoby słuchawki, które na żywo przerabiają ukochaną muzykę i przerobią ją z tym, co Spotify uważa za ulepszenia. Na przykład usuwanie wszelkich niedoskonałości, wygładzanie chrapliwych rockowych wokali do bardziej melodyjnych, wyrafinowanie solówek gitarowych i tak dalej. Fakt, że ikoniczne głosy przestałyby brzmieć jak oni sami, a ukochane zespoły miałyby bardziej dopracowane brzmienie AI, nie miałby większego znaczenia. Słuchacze muzyki na całym świecie prawdopodobnie by oszaleli, a to jest całkowicie nie do pomyślenia.
Zastosuj ten sam pomysł do świata sztuki. Wyobraź sobie, że poszedłbyś do Luwru i dostał okulary AI, które pozwalały oglądać ulepszone dzieła. Wszystko byłoby rozjaśnione, kolory poprawione, Mona Lisa "ukochana", kontrasty dostosowane, a my przechodzilibyśmy od pokoju do pokoju, oglądając sztukę wspieraną przez AI. Moglibyśmy tak dalej prowadzić sztukę za formą sztuki, więc dlaczego nie książki? Czytaj na tablecie z e-ink, który zmienia treść tak, że AI zamiast tego kontroluje to, co widzisz, albo oglądaj filmy czy seriale, gdzie wszystko jest odświeżane w czasie rzeczywistym. Jeśli uważasz, że Sarah Chalke wygląda na starszą w nowym Scrubs, trochę DLSS 5 nie zaszkodzi, a jeśli Liam Neeson wydaje się trochę zmęczony w reboocie Naked Gun, to jest tam podobna historia.

Wyobraź sobie spacer po Luwrze i oglądanie sztuki interpretowanej przez AI. To jest w zasadzie to, na co Nvidia uważa, że powinniśmy się zadowolić w świecie gier. Generyczne i nudne.
Niestety jednak świat gier nie darzy się tak dużym szacunkiem dla naszej własnej formy sztuki jak inne media, co zarówno do, jak i do ogromnego zaniku tego, czego moim zdaniem zagorzali gracze często pragną. Jest znacznie większe zapotrzebowanie na wystawne przygody dla jednego gracza i kooperację, a także znacznie mniejsze zapotrzebowanie na sklepy podszywające się pod gry, niż wydawcy są gotowi przyznać.
Teraz podejmowany jest kolejny krok, by gry stać się bardziej zautomatyzowane i generyczne, i skłamałbym, gdybym powiedział, że nie cieszyły mnie protesty w komentarzach na całym świecie, bo choć firmy postrzegają gry wideo jako zasobnik dochodu i sztukę, która absolutnie nie potrzebuje żadnej miłości, fani od razu to przejrzają.