Tysiące uciekają z granicy Tajlandii-Kambodża: Tajlandia uderza na Kambodżę, a zawieszenie broni Trumpa upada
Wznowione starcia zabijają cywilów i żołnierzy tygodnie po zawieszeniu broni wynegocjowanym przez Trumpa.
Tajlandia przeprowadziła w poniedziałek naloty wzdłuż spornej granicy z Kambodżą po tym, jak oba rządy oskarżyły się nawzajem o naruszenie kruchego zawieszenia broni. Tajscy urzędnicy poinformowali, że eskalacja nastąpiła po śmierci żołnierza oraz rannych czterech innych w porannych starciach.
Tajlandia uderza w Kambodżę
Tajlandia poinformowała, że jej siły powietrzne atakowały kambodżańskie pozycje wojskowe i twierdziła, że Phnom Penh zmobilizowało ciężką broń i przesunęło jednostki bojowe w kierunku granicy. Kambodża obwiniła Tajlandię o zaostrzenie konfliktu, zgłaszając cztery ofiary cywilne w prowincjach Oddar Meanchey i Preah Vihear.
Odnowione walki wymusiły masowe ewakuacje po obu stronach granicy. Tajscy urzędnicy nakazali ponad 385 000 mieszkańcom opuszczenie obszarów wysokiego ryzyka, a dziesiątki tysięcy osób obecnie przebywają w schroniskach. Kambodża odnotowała ponad 1 100 przesiedlonych rodzin przenoszących się do stref bezpieczeństwa.
Zawieszenie broni Trumpa upada
Konfrontacja nastąpiła sześć tygodni po tym, jak Donald Trump nadzorował zawieszenie broni mające zakończyć krótki, lecz intensywny konflikt, w którym zginęło co najmniej 48 osób, a przesiedliło 300 000. Układ pozostaje niestabilny, a każdy rząd oskarża drugie o powtarzające się naruszenia, w tym incydenty z minami lądowymi i sporadyczne wymiany ognia.
Regionalni aktorzy, w tym Malezja (jeden z pierwotnych mediatorów), apelują o powściągliwość. Premier Malezji, Anwar Ibrahim, który pomógł wynegocjować pierwotne zawieszenie broni, wezwał Tajlandię i Kambodżę do unikania eskalacji, ostrzegając, że walki mogą "rozplątać staranną pracę nad stabilizacją stosunków między dwoma sąsiadami."
