Universal obiecuje dłuższe kinowe emisje nadchodzących filmów
Po latach kurczących się okien kinowych i pośpiechu na streaming Universal, wydaje się gotowe dać kinom trochę swobody.
Podczas pandemii Hollywood porzuciło niemal cały swój stary model dystrybucji. Premiery kinowe maleły, streaming rósł, a wielu dystrybutorów zaczęło traktować kina jak przeszłość. Ale twórcy filmowi walczyli zaciekle, a widzowie w wielu miejscach przynajmniej częściowo wrócili do kin, nawet jeśli nie są już na tak dużą skalę jak wcześniej.
Universal chce teraz wesprzeć ten ruch i gwarantuje, że wszystkie nowe filmy firmy będą mogły być wyświetlane w kinach co najmniej pięć weekendów przed cyfrową premierą. Od przyszłego roku zostanie to rozszerzone do siedmiu weekendów — czyli około 45 dni — wyłączności dla teatrów. Czy to krok w dobrą stronę, zależy oczywiście od tego, kogo zapytasz.
Rzecznik Universal powiedział:
"Nasza strategia okien zawsze była projektowana tak, by ewoluować wraz z rynkiem, ale mocno wierzymy w prymat ekskluzywności kinowej i ściśle współpracujemy z partnerami wystawowymi, aby wspierać zdrowy, zrównoważony ekosystem teatralny,"
To również dość interesująca zmiana kursu w porównaniu z Universal. Studio było w rzeczywistości jednym z najbardziej agresywnych graczy, gdy wybuchła pandemia. Był jednym z pierwszych, którzy zaczęli eksperymentować z szybszymi cyfrowymi wydaniami. Co oczywiście spotkało się z ostrą krytyką ze strony sieci teatralnych, których przychody zniknęły.
Teraz jednak chodzi o próbę odbudowy tego, co kiedyś było, i przywrócenia części roli kina jako (przynajmniej na papierze) ostatecznego miejsca, gdzie można cieszyć się filmem.
Co o tym myślisz — dobre czy złe?

