Cookie

Gamereactor korzysta z plików cookie, aby zapewnić najlepszą jakość przeglądania naszej strony internetowej. Jeśli kontynuujesz, założymy, że jesteś zadowolony z naszych zasad dotyczących plików cookie.

Polski
Strona główna
artykuły

V. edycja Warsaw Comic Con - relacja

Weekend w Nadarzynie - część piąta.

V. edycja Warsaw Comic Con - relacja

Tegoroczny Dzień Dziecka można było spędzić na wiele sposobów - rodzinny wypad do zoo, kina lub po prostu na głupie lody i spacer po parku. Równie dobrym miejscem na przyjemne spędzenie czasu ze swoją pociechą okazało się nadarzyńskie centrum kongresowe Warsaw Ptak Expo, w którym już od dwóch lat organizowany jest Warsaw Comic Con. Piąta edycja odbyła się w ostatni weekend maja i jak zawsze zgromadziła wielu fanów popkultury pod każdą możliwą postacią.

Mały Pyrkon, małe PGA i seriale

Warsaw Comic Con jest znacznie mniejszą imprezą niż taki Pyrkon, dlatego łączy się go z Warsaw Games Show, który z czystym sumieniem można nazwać małym PGA. Nie jest to jednak wada, bo dzięki temu łatwiej zwiedzić wszystkie atrakcje i dłużej można zawiesić oko na tym, co naprawdę nas interesuje. Znacznie ułatwia to też zwiedzanie wszystkich atrakcji, a jako że był to mój trzeci raz na tej imprezie, czułem się jak ryba w wodzie i dokładnie wiedziałem, gdzie i do kogo uderzyć. Standardowo całość odbywała się na dwóch halach (w tym roku zdecydowano się na dwie najdalej położone od przystanku autobusowego, czyli E i F), pomiędzy którymi znajdowały się food trucki z jedzeniem.

V. edycja Warsaw Comic Con - relacja
V. edycja Warsaw Comic Con - relacja

O ile na Pyrkon jedzie się głównie chłonąć atmosferę ludzi zafascynowanych fantastyką, o tyle na warszawskim Comic Conie królują serialowi aktorzy i to właśnie im poświęcony jest ten konwent. Scena główna zgromadziła wielu fanów najpopularniejszych seriali i aktorów w nich występujących; Paul Wesley i Ian Somerhalder z Pamiętników Wampirów, Carice van Houten i Tom Wlaschiha z Gry o Tron czy Marie Avgeropoulos znana głównie z serialu The 100, w którym wciela się w wojowniczą Octavię. Kolejki do zdjęć i autografów wyglądały na naprawdę srogie, ale nie odstraszało to fanów, by spędzić choć chwilę ze swoim ulubieńcem. Facebookowa grupa The 100, do której należę (tak, oznacza to również recenzję szóstego sezonu, gdy tylko się zakończy), pełna była wspólnych zdjęć z Marie i fajnie było widzieć osoby z drugiego końca Polski, które spełniły swoje marzenie. Takich osób było podczas tego weekendu o wiele więcej, co tylko mnie cieszy, bo pewnie podczas niejednego zlotu fanów jakiegoś serialu doszło do nawiązania lub pogłębienia już istniejącej znajomości. Dla mnie była to okazja popatrzeć na szczęśliwych ludzi, którzy w kolejce po autograf wymieniali się uwagami odnośnie ostatniego odcinka serialu - na pewno było to przyjemne doświadczenie.

Przez cały czas towarzyszyło mi wrażenie, że przestrzeń zakupowa została znacznie zwiększona, bo na całym Comic Conie można było znaleźć wystawców z absolutnie wszystkim, co jest potrzebne do życia każdego fana fantastyki. Królowały oczywiście figurki POP, ale nie zabrakło też rękodzieł - Asia Pamięta-Borkowska z Polygamii kupiła sobie na przykład kolczyki w kształcie padów (osom!). U mnie było raczej skromnie z zakupami, ale udało mi się wyrwać całkiem dużego POP-a Orisy z Overwatch. Było też znacznie więcej stoisk z ubraniami i komiksami, choć i tak oczywiście nie umywa się to do hali z Pyrkonu.

V. edycja Warsaw Comic Con - relacja
V. edycja Warsaw Comic Con - relacja

Gdzie są moje prelekcje?

Nie samymi serialami jednak Warsaw Comic stoi, bo podczas całego weekendu dostępne były różne panele z pisarzami i twórcami komiksów. Zrezygnowano jednak ze standardowych prelekcji, a całość podzielono na kilka tematycznych bloków. I tak mieliśmy strefę Metro, w której uczestniczyli autorzy piszący w tym uniwersum, oczywiście na czele z Dmitrijem Głuchowskim. Była też strefa cosplayu, na której przeprowadzano warsztaty dotyczące makijażu, projektowania strojów i innych rzeczy związanych z tą tematyką. Dość biednie wypadła za to strefa komiksu, która nie dość, że wymagała zakupu dodatkowego biletu (dziesięć złotych to niby niedużo, ale ciągle pozostawał niesmak, bo równie dobrze mogłoby się to znaleźć w cenie podstawowej wejściówki), to prezentowała się po prostu słabo. Większość osób była zgromadzona wokół jednego-dwóch autorów, a reszta siedziała smutno przy pustych stolikach i czekała, aż ktoś do nich podejdzie. Nic się tam nie działo, było bardzo dużo niewykorzystanej przestrzeni i szybko się stamtąd ulotniłem.

Bardzo zabrakło mi tych tradycyjnych prelekcji, bo większość poprzedniej edycji spędziłem właśnie na nich - spotkania autorskie z pisarzami, blogerami czy nawet z twórcami gier. Tego wszystkiego nie było i niedzielne popołudnie wolałem po prostu spędzić w domowym zaciszu, niż chodzić po dobrze znanych mi już halach.

V. edycja Warsaw Comic Con - relacja
V. edycja Warsaw Comic Con - relacja

Warsaw Games Show, czyli giereczki duże i małe

Warsaw Games Show można w skrócie opisać jako jedną wielką strefę free-to-play połączoną z oficjalnym turniejem w League of Legends, który został zorganizowany przez Polską Ligę Esportową. Oprócz standardowego i lubianego Nintendo, na którym można było zagrać w Mario, Yoshiego czy Splatoona, obecne było również The Farm 51 ze swoimi dwoma dużymi tytułami. Stanowiska z World War 3 i Chernobylite ciągle były zajęte, a kolejki do nich były całkiem duże, więc deweloperzy powinni być zadowoleni. Dużym zaskoczeniem była dla mnie całkiem pokaźna strefa Wargamingu - na której można było sprawdzić gry z serii World of... - i ta Bethesdy, gdzie królował głównie Rage 2. Oczywiście wszędzie były też porozsiewane stoiska mniejszych producentów peryferiów dla graczy - tam organizowane były turnieje w Counter Strike'a i Forntite'a. Nie zabrakło też Karczmy Gwinta, gdzie można było na chwilę przystanąć, zagrać w trzeciego Wiedźmina, przetestować nowe talie w karciance od CDPR i wziąć udział w turnieju w tę drugą grę.

Oczywiście nijak ma się to do poprzedniej edycji, gdzie bardzo dużo czasu spędziłem w strefie gier niezależnych pod skrzydłami Klabatera. Niemniej jednak udało mi się znaleźć kilka mniejszych tytułów, jak choćby Gatewalkers, czyli kooperacyjną grę fantasy z elementami survivalu. Nie brzmi to może zbyt zachęcająco, ale twórcy mają mieć na to jakiś pomysł. Demko, które ogrywałem, było całkiem przyjemne, choć nie wiem, czy chciałbym spędzić w tym większą ilość czasu - sam rdzeń gry wydaje się bardzo odtwórczy. Produkcja jest jeszcze na etapie wczesnej alfy, więc tak naprawdę wszystko się jeszcze może zmienić. Więcej o produkcji studia A2S możecie przeczytać na stronie producenta.

V. edycja Warsaw Comic Con - relacja
V. edycja Warsaw Comic Con - relacja

Drugim, znacznie ciekawszym tytułem, wydaje się The Way Back, projekt autorstwa kilkuosobowego studia Alrauna. Według wstępnych założeń ma to być gra narracyjna, w której bohater próbuje zmierzyć się ze wspomnieniami dotyczącymi jego ukochanej. Dużym atutem gry ma być ścieżka dźwiękowa, której fragmenty możecie odsłuchać tutaj. Nie powiem, jestem bardzo łasy na wszelkiego rodzaju thrillery psychologiczne, a zdaje się, że The Way Back wchodzi teraz w kluczowy moment produkcji. Jeśli jesteście zainteresowani tytułem, to odsyłam do Facebooka twórców.

Rodzinnie i miło

V. edycja Warsaw Comic Con oferowała bardzo dużo atrakcji dla najmłodszych. Dzieciom poświęcono całą oddzielną strefę, w której mogły pobawić się w dmuchanych zamkach czy spędzić czas na warsztatach z rysunku lub szycia. Córka znajomej i tak jednak najwięcej czasu spędziła na budowaniu swojego wymarzonego domu z piankowych bloczków - i żałowałem tylko, że za moich czasów nie było takich zabawek. Oprócz tego duże stoisko z Lego, gdzie nie tylko najmłodsi wpatrywali się w gigantycznego Sokoła Milenium czy Gwiazdę Śmierci - ten pierwszy model można było kupić w promocyjnej cenie dwóch tysięcy pięciuset złotych. Prawdziwa okazja!

V. edycja Warsaw Comic Con - relacja
V. edycja Warsaw Comic Con - relacja

W ogóle całe wydarzenie jest jednym z najbardziej rodzinnych ze wszystkich tego typu imprez, ale będą się tu też dobrze bawić starsi pochłaniacze popkultury. Możliwość przebywania w miejscu, gdzie spotyka się cała masa ludzi z podobnymi zainteresowaniami, jest czymś przyjemnym - ma to swój (ekhem...) "klimat" - a tę edycję, mimo że nie była najlepsza i największa, i tak zaliczam do udanych imprez.

Dla osób z okolic Warszawy to dobra okazja, żeby uzupełnić kolekcję nerdowskich gadżetów i spędzić przyjemny weekend - w gronie znajomych czy rodziny. Na razie nie ma informacji odnośnie terminu VI. edycji, ale według grafiki umieszczonej w jednym z wpisów na Facebooku wydarzenia, może odbyć się dopiero w 2020 roku. Oczywiście to tylko moje domysły, ale sugerowałoby to brak jesiennej edycji jeszcze w tym roku. O tym, jak będzie naprawdę, przekonamy się już niedługo.

Wczytywanie następnej zawartości