Gamereactor



  •   Polski

zaloguj się
Gamereactor
artykuły

Wiedźmin na koncercie: Czy koncerty w grach mogą być dobre?

Anders pojechał do KB Hallen, żeby zobaczyć Wiedźmina na koncercie – czy to niezapomniane świętowanie niezapomnianej przygody?

HQ

Koncerty gier zyskały na popularności dopiero w ostatnich latach, i to z dobrego powodu. Gry zanurzają cię w unikalnych doświadczeniach, pozwalając spędzić setki godzin w uniwersum, a gdy usłyszysz fragment mistrzowskiej ścieżki dźwiękowej, przenosisz się z powrotem do tego doświadczenia. Dla mnie The Witcher 3: Wild Hunt to nie tylko jedna z najlepszych gier wszech czasów, ale także jedna ze ścieżek dźwiękowych, które najlepiej budują tożsamość uniwersum. To bez wątpienia też moja ulubiona ścieżka dźwiękowa. Spędziłem wiele godzin nie tylko grając The Witcher, ale także czytając i studiując ścieżki dźwiękowe całej trylogii The Witcher, więc gdy 10-letnia trasa koncertowa The Witcher 3 odwiedziła Danię w KB Hallen, to była prawdziwa sprawa, by ją doświadczyć. Ale jak to faktycznie przekłada się na doświadczenie koncertowe?

Od samego początku nie było wątpliwości, że trzeba zapomnieć, jak to jest być na koncercie. Ogromny ekran zdobił tylną ścianę nad muzykami, sprawiając, że bardziej przypominało nam się oglądanie filmu niż koncertu. Był to dość nietypowy zespół, składający się z skrzypków i innych instrumentów smyczkowych po lewej stronie oraz muzyków i wokalistów ludowych po prawej, z dyrygentem pośrodku. Muzycy folkowi pochodzili z Percival Schuttenbach, zespołu, który wniósł dużą część muzyki do The Witcher 3. Wszyscy, włącznie z konduktorem, byli ubrani na tę okazję i wyglądali, jakby mogli wyjść z ulic Novigrad. Zanim wszystko się zaczęło, zapewniono nas, że to wyjątkowy koncert, że można płakać i że w końcu możemy nakręcić nasze ulubione chwile, czy toGeralt w wannie, pocałunek z Triss czy Yennefer, czy coś zupełnie innego.

Wiedźmin na koncercie: Czy koncerty w grach mogą być dobre?
To jest reklama:

Przede wszystkim ten koncert był ogromnym fanserwisem – w najlepszym możliwym sensie. Przeszliśmy przez długą sagę gry, od słynnej kąpieli Geralt aż po Toussaint, w jednym koncercie. Zaskoczyło mnie, jak bardzo była chronologiczna i skupiona na fabule. Około 1 godziny i 45 minut dzieliło historię na akty, z krótkimi cytatami od postaci, które ramowały każdy rozdział. To było w równym stopniu narracją chronologiczną, co The Witcher 3 gorączkowym snem, z psychodelicznymi przejściami, gdzie szczególnie psychodelicznie robiło się w sekwencjach z trzema Crones na bagnie, towarzyszącymi między innymi warczeniem wokalistek. Były nawet drobne momenty, gdy muzycy się rozluźniali, podczas gdy surowy, znajomy głos Geralt Doug Cockle wygłaszał krótki monolog z gry, jakby wprowadzając nas w fabułę.

Całe doświadczenie sprawiło, że niemal mieliśmy ochotę zagrać w to wszystko jeszcze raz. To pozytywne, że chcesz grać kolejne 300 godzin, ale ogromne skupienie na ekranie sprawiało, że w 60% to koncert, a w 40% oglądanie. Przyzwyczailiśmy się do tego, ale to dość nietypowy format. Kiedy widzisz wszystko – od emocjonalnych momentów, takich jak Geralt i Ciri obejmujące się, po walkę Geralt z wielkim gryfem na dużym ekranie, nie da się skupić na czymkolwiek innym wizualnie. To niezaprzeczalnie epickie oglądać walkę gryfa na dużym ekranie, podczas gdy Silver for Monsters gra się na żywo, z dudniącym bębnem i dwoma znakomitymi wokalistami w wykonaniu "AAAAAaaaaAAAAAH----- Lelele-lelele-lele-lele" na pełnej mocy. Ale to też przeciążenie sensoryczne. Dlaczego nie patrzę na tych wspaniałych muzyków, którzy dają z siebie wszystko? Dlaczego patrzę na ten ekran zamiast tego?

Ten podział uwagi – wpatrywanie się w pełen akcji ekran przez dwie godziny, podczas gdy niezwykle zgrany zespół daje z siebie wszystko, by uwierzyć w uniwersum, które kochają tak samo jak my – jest wyjątkowe. Część mnie żałowała, że nie mogłem zobaczyć tego w Concert Hall, Malmø Live czy podobnych filmach DR, z pełnym skupieniem na muzykach, a nie na ekranie. Inna część mnie zastanawiała się, czy lepiej byłoby stonowane tło, takie jak grafika. Ale z drugiej strony, to było coś wyjątkowego widzieć, jak nasze ukochane media zyskały taki nacisk, jaki miały tutaj. Być zgromadzonym wokół czegoś, co wszyscy na sali tak bardzo kochają, dzielić się tymi chwilami, które wszyscy przeżyliśmy indywidualnie, teraz wyświetlanymi na ogromnym ekranie, tak by wypełniony KB Hallen mógł się nimi dzielić przez kilka godzin. To coś bardzo wyjątkowego i bardzo się cieszyłem, że tego doświadczyłem.

Skupienie na ekranie sprawia, że widzisz go trochę jak gracz. Znajomy skomentował, że musiał uruchomić grę na niskich ustawieniach, bo na jego już starym komputerze wyglądała o wiele lepiej! Kilku z nas czuło się też wyjęte z zwiastunów startowych, które również zostały wykorzystane, gdzie Geralt wygląda zupełnie inaczej niż w filmowych scenach gry. Kilka razy pojawiały się też drobne problemy silnika gry, jak powolne przesuwanie się po kawałku biżuterii, które przesuwało się nieświadomie. Ogólnie jednak oprawa wizualna była całkiem udana, zwłaszcza gdy efektowne przejścia sprawiały, że wszystko zlewało się w całość. Pod względem brzmieniowym nie było też na co narzekać, bo wszystkie elementy zespołu były wyraźnie widoczne i to było tak dobre, jak tylko można się stać KB Hallen.

To jest reklama:
Wiedźmin na koncercie: Czy koncerty w grach mogą być dobre?

Być może najlepszą rzeczą w tym koncercie było to, że niezależnie od tego, czy ulubioną piosenką jest niepokojący i demoniczny tytułowy kawałek z Hearts of Stone (zdecydowany punkt kulminacyjny, który wywołał głośne "TAK" publiczności), melodia Kaer Morhen, piosenka Priscilla, czy coś zupełnie innego, Twój moment nadejdzie i będziesz mógł doświadczyć tego momentu z gry wizualnie. Na podstawie tej ambicji tajemnicze, epickie, słowiańskie arcydzieło The Witcher 3 nie mogło zostać zrealizowane znacznie lepiej. Jako idealne zakończenie, po bardziej stonowanym Blood and Wine rozpoczęło się jedno z wczesnych zwiastunów, które trochę pobudziło puls widzów, a w końcu pojawił się The Witcher 4 trailer, który zakończył serial, patrzący w przyszłość na energiczny, dalekowidny zakończenie.

To było naprawdę ekscytujące doświadczyć gier z tej innej perspektywy i prawdopodobnie nie będzie to dla mnie ostatni raz. Stosunkowo wysoka cena biletu sprawia, że jest to dla zaangażowanych, ale w zamian otrzymujesz doświadczenie dopasowane do fanów. Jako medium samo w sobie, mam nadzieję, że koncerty gier będą eksperymentować z tym formatem w przyszłości, być może po to, by powstała też dodatkowa przestrzeń na to, co faktycznie dzieje się na scenie. To wciąż młody typ koncertowy, więc będzie ciekawie śledzić. Jeśli nadarzy się okazja doświadczyć The Witcher in Concert, zdecydowanie polecam.



Wczytywanie następnej zawartości