Pierwsza połowa 7. kolejki Ligi Mistrzów UEFA obfitowała w wiele emocji i prawdopodobnie jeden z najbardziej emocjonujących meczów całego turnieju, a także prowizoryczne zmiany w czołowej ósemce, udowadniając, że jest jeszcze czas, aby coś zmienić.
Zwycięstwo Liverpoolu 2-1 nad Lille potwierdziło, że skład Arne Slota jest pierwszą drużyną, która matematycznie zakwalifikowała się do rundy 16 i jedyną z doskonałym bilansem zwycięstw. Podobnie jak Barcelona w niesamowitym powrocie 5-4 przeciwko Sportingowi w Lizbonie: drużyna Hansiego Flicka odrobiła straty z 1-3 i 2-4 dzięki bramkom Lewandowskiego, Erica Garcíi i bramce Raphinhy w ostatniej minucie, w być może najbardziej ekscytującym i nieprzewidywalnym meczu sezonu do tej pory.
Kolejny niezwykły powrót zaliczył Atlético Madryt, mimo że bardzo wcześnie w pierwszej połowie meczu z Bayerem Leverkusen, prawdopodobnie lepszą niemiecką drużyną w Lidze Mistrzów, grało w 10 zawodników. Ale nawet gdy jeden zawodnik przegrywał, Atlético dominowało i ostatecznie wygrało w ostatniej sekundzie dzięki Juliánowi Álvarezowi.
Bolonia zadała Borussii Dortmund drugą z rzędu porażkę dwoma golami w ciągu dwóch minut, odnosząc pierwsze w historii zwycięstwo w Lidze Mistrzów, a teraz wspina się na 27. miejsce, marząc o bardzo mało prawdopodobnym, ale wciąż możliwym awansie.
Nadzieje na awans są również bardzo żywe w Stuttgarcie, który obecnie zajmuje 21. miejsce, skazując Slovan Bratysława na siódmą porażkę. Atalanta zmiażdżyła jednak wszelkie nadzieje na Sturm, gromiąc 5-0, a włoski klub wskoczył na 4. miejsce.
Wyniki Ligi Mistrzów z wtorek 21 stycznia
- Monaco - Aston Villa 1:0
- Atalanta - Sturm Graz 5:0
- Atlético Madryt - Bayer Leverkusen 2:1
- Bolonia 2-1 Borussia Dortmund
- Club Brugge - Juventus Londyn 0:0
- Crvena Zvezda - PSV Eindhoven 2:3
- Liverpool - Lille 2:1
- Slovan Bratysława - Stuttgart 1-3
- Benfica 4-5 Barcelona
Dziś wieczorem odbędą się pozostałe mecze 7. kolejki, w tym Paryż - Manchester City, Feyenoord - Bayern i Real Madryt - Salzburg.