Argentyna rozgromiła Brazylię w pierwszym superclásico od listopada 2023 roku. Słowa Raphinhy ("Będziemy ich rozwalać, na boisku i poza nim, jeśli to konieczne") gonią go teraz, ponieważ nie tylko on nie strzelił gola, ale to oni zostali poturbowani: była to ich największa porażka z Argentyną od 1964 roku.
Dla Brazylii jest to już piąty mecz pomiędzy tymi dwoma rywalami bez wygranej: ostatni raz Canarinha pokonała Argentynę w lipcu 2019 roku. Jasne jest, że Brazylia, jedyny kraj zdolny do wygrania pięciu Mistrzostw Świata, nie jest nawet w pobliżu miejsca, w którym powinna być, jeśli chce być konkurencyjna w przyszłorocznych Mistrzostwach Świata, po tym jak w ostatnich dwóch edycjach odpadła w ćwierćfinale. Pomimo jakości zawodników i instynktu bramkowego Viníciusa Júniora, Rodrygo, Raphinhy czy Matheusa Cunhy, trener Doríval Júnior, podobnie jak wcześniej Fernando Diniz, nie zbudował drużyny, jest kruchy w defensywie i nie stworzył żadnych sensownych prób: tylko jeden celny strzał - jedyny gol Matheusa Cunhy - w porównaniu z siedmioma strzałami na bramkę Argentyny: bramki Juliána Álvareza, Enzo Fernándeza, Maca Allistera i Giuliano Simeone, syna Cholo, w swoim pierwszym golu w reprezentacji Argentyny.
Dzięki zwycięstwu Argentyna potwierdza swoją obecność na Mistrzostwach Świata 2026, ponieważ prowadzi w eliminacjach: 31 punktów, z 10 zwycięstwami, 1 remisem i 3 porażkami od czasu rozpoczęcia formatu 18 kolejek we wrześniu 2023 roku. Brazylia prawdopodobnie zapewni sobie miejsce w Mistrzostwach Świata, ale jest czwarta z 21 punktami, tyle samo co Urugwaj (3.) i Paragwaj (5.). Sześć najlepszych drużyn dostaje kwalifikacje dzięki rozszerzonemu formatowi 48 krajów, który pomógł innym nieoczekiwanym uczestnikom.