Cookie

Gamereactor korzysta z plików cookie, aby zapewnić najlepszą jakość przeglądania naszej strony internetowej. Jeśli kontynuujesz, założymy, że jesteś zadowolony z naszych zasad dotyczących plików cookie.

Polski
Gamereactor
artykuły
Animal Crossing: New Horizons

Animal Crossing: New Horizons vs Pocket Camp

Małe nie oznacza gorsze.

HQ

Na horyzoncie widać już powiewającą flagę największej aktualizacji do Animal Crossing: New Horizons. Jednocześnie, o czym już pisałem w poprzednim tekście, ukaże się też pierwsze i, niestety, co sugerują zapowiedzi twórców, ostatnie wielkie płatne DLC do gry. Do premiery obu rozszerzeń pozostały zaledwie dwa dni, a ja przez ostatni tydzień sprawdzałem, czego może nauczyć się duża gra od swojej komórkowej wersji. Choć miłośnikiem gier mobilnych nigdy nie byłem, muszę przyznać, że Pocket Camp okazał się bardzo wciągającą przygodą. W niektórych wręcz aspektach udowadniającą, że małe może więcej.

Na chwilę obecną nie wiemy jeszcze, co dokładnie zostanie zmienione w New Horizons, zatem omawiane mechaniki z Pocket Camp mogą, ale nie muszą i najpewniej nie pojawią się w dużej odsłonie. Choć wiele z nich niewątpliwie bardzo urozmaiciłoby już i tak świetny tytuł.

Złap lub zjedz je wszystkie

Animal Crossing: New HorizonsAnimal Crossing: New Horizons

Jako że jedną z największych zmian w grze będzie możliwość gotowania, przyjrzałem się bliżej kilku mechanikom związanym z jedzeniem właśnie. Jeśli kiedykolwiek narzekaliście na niezbyt ogarnięte ryby w New Horizons, okazuje się, że w mobilnej wersji te znacznie inteligentniej reagują na zarzuconą przynętę. Choć może powinienem napisać, że po prostu na nią reagują i słysząc plusk kierują się w stronę spławika. Maleńki szczegół, ale niezmiernie ułatwia i uprzyjemnia łowienie ryb w grze. Podobnie zresztą jak zastawianie sieci z pomostu. W moim odczuciu dodanie takiej możliwości choćby i raz na dobę wpłynęłoby korzystnie na rozgrywkę, głównie zaś na poszukiwania rzadkich gatunków ryb, które sezonowo można wyławiać jedynie z pomostu.

Zanim zacząłem poznawać Pocket Camp, nasłuchałem się sporo o nowych rodzajach owoców istniejących w grze. I owszem, przemierzając wyspy natrafić możemy dodatkowo na winogrona, być może jest to jedyny bonusowy owoc, ale każdy miłośnik Animal Crossing wie, jak jeden element może zmienić rozgrywkę. Zwłaszcza że w tytule pojawią się przepisy kulinarne i każdy składnik będzie na wagę złota. Co ciekawe, w mobilnej odsłonie przy odrobienie szczęścia natrafić możemy na tak zwany idealny owoc z każdego gatunku, wprowadzenie ich jako składników mogłoby wpłynąć ciekawie na stan danego dania lub, kto wie, być może pojawiałyby się przepisy wymagające samych idealnych owoców? Do teraz nie rozumiem, czemu usunięto je z dużej gry.

Animal Crossing: New HorizonsAnimal Crossing: New Horizons

Analogicznie do wspomnianej już sieci do połowów w Pocket Camp możemy obłożyć dziuplę drzewa klejącym miodem, co przekłada się na złapanie kilku robaków za jednym zamachem. I ponownie, taka mechanika raz dziennie lub nawet rzadziej diametralnie odmieniłaby mozolne łapanie paskudztw w siatkę, a przynajmniej przy i tak wielkim natłoku obowiązków w grze każdy miałby większą szansę na znalezienie unikalnych okazów do muzeum. Przy odpowiednich algorytmach może i nie byłoby to łatwiejsze, ale zapewne nieco ciekawsze.

Socjalne życie gracza

Jako że mieszkańcy są najbardziej interesującym mnie aspektem w Animal Crossing, postanowiłem bardzo mocno przyjrzeć się ich kwestii w mniejszej odsłonie. Przyznaję, że jestem w szoku, jak bardzo względem większej wersji kwestie socjalne zostały tu rozbudowane. Po pierwsze, jasno rozpisany system przyjaźni sprawia, że wszystko jest bardziej czytelne i wiemy, czego możemy się spodziewać. Po drugie, wraz z kolejnymi poziomami przyjaźni odblokowujemy nowe aspekty rozgrywki, których próżno szukać w New Horizons. Po trzecie, mamy ogólnie większy wpływ na swoich zwierzęcych przyjaciół, czego niewątpliwie na chwilę obecną w grze Switchowej brakuje. Ale od początku...

Animal Crossing: New HorizonsAnimal Crossing: New Horizons

Już poznając pierwsze zwierzę wyraźnie widać, że gracz może wejść z nim w większą interakcję. Możemy zaproponować mu zupełnie nowe ubranie, wysłuchać nowej opowieści, która często łączy się z jakimś mini zadaniem, czy po prostu obdarować rozmówcę prezentem w postaci przysmaku. Tak, częste rozmowy z mieszkańcami naszej wyspy w New Horizons również dają nam opcję wręczania prezentów, ale ta interakcja została potraktowana w grze bardzo błaho. Przykładowo, po osiągnięciu trzeciego poziomu przyjaźni w Pocket Camp otrzymujemy możliwość ubierania każdego przyjaciela oraz powrotu do jego podstawowej odzieży. Tego ostatniego niestety w dużej grze brakuje, przez co często borykamy się z problemami źle dobranych lub odstawionych w domach ubrań - zaśmiecone domy zwierzaków to aspekt, który bardzo mnie osobiście irytuje. Tymczasem prosta możliwość edytowania ubioru zwierzaka i decydowania o tym, czy ma go nosić załatwiłaby sprawę.

W New Horizons spłycono też nieco kwestię zadań, które polegają głównie na odnalezieniu przedmiotu lub dostarczeniu prezentu sąsiadowi. Pocket Camp oferuje pod tym względem nieco więcej wariacji, jak chociażby ciekawsze poszukiwania zguby i, co najważniejsze, jak poprzednio interakcje wzrastają razem z poziomem przyjaźni z danym zwierzakiem. Zadania jednak tak czy inaczej przynajmniej są w jakiejś formie. Nie rozumiem natomiast, dlaczego w większej grze, która ma ku temu korzystniejsze warunki, wycięto okolicznościowe scenki pokroju wspólnych posiłków, zabawy czy wygłupów. W Pocket Camp na porządku dziennym są momenty, gdy postać prosi nas o wybranie prezentu dla swojego przyjaciela i później oglądamy z ową dwójką stosowny przerywnik. Te następują także czasami po dostarczeniu im odpowiedniego jedzenia lub nowego stroju. Może i niekoniecznie ten aspekt zmienia rozgrywkę, ale pozwala jeszcze bardziej zżyć się z ulubionymi zwierzakami, a w moich oczach również mocno urozmaica codzienne życie w grze.

Chodź, zbuduj mi świat

Animal Crossing: New HorizonsAnimal Crossing: New Horizons

Na sam koniec wspomnieć wypada o tworzeniu nowych mebli czy też ubrań. Prawdopodobnie ten aspekt zostanie mocno odmieniony przez płatne DLC, ale marzy mi się, byśmy za dwa dni wszyscy mieli większy dostęp do przedmiotów kosmetycznych, nie zaś typowo dla gry do tej pory losowy. Jasne, to fajna sprawa, gdy zbieramy dany zestaw mebli i w końcu ustawiamy go w domu, ale dla osób, które grają w tytuł naturalnie (czyt. nie przestawiając czasu konsoli), jest to na tyle powolny i mozolny zabieg, że może i trwać miesiącami. Nie twierdzę tutaj, że na raz powinno być dostępne wszystko, ale ułatwienie zdobycia danych przedmiotów czy to za sprawą nowych sklepów, przepisów, a może odblokowywania ich w czasie urządzania mieszkań na zlecenie zwierząt uczyniłoby grę ciekawszą i bardziej dynamiczną. Śmiem też twierdzić, że przy tylu przedmiotach i tak wielu graczy nie zdobyłoby nawet połowy z nich. Pocket Camp w prosty sposób pomaga graczom, oferując im możliwość budowy przedmiotów dla danego zwierzaka, potrzeba jednak na to zarówno materiałów, jak i czasu. Nie wszystko też mamy dostępne od razu. Jak więc widać, można doskonale połączyć kwestię zbieractwa z losowością i nie musi być ona tak uciążliwa, jak do tej pory.

Czy zatem cokolwiek ze wspomnianych punktów zawita już w ten piątek do gry? Tego nie wiemy. I bez nich Animal Crossing: New Horizons jest fenomenem, na który każdy gracz zasługuje, jeśli jednak chociażby część mechanik z Pocket Camp trafiłaby do tytułu, ten stałby się jeszcze przyjaźniejszy. A nie oszukujmy się, po tej grze nie oczekujemy wyzwań i wielkich akcji, życie na wyspie i tak od premiery jest na tyle atrakcyjne, że już teraz dla wielu graczy cyfrowa wyspa jest niemal drugim domem. A dom powinien ciepłym i przyjaznym miejscem.

Widzimy się w piątek na swoich wyspach!

Powiązane teksty



Wczytywanie następnej zawartości