Argument za dobrymi portami zamiast kolejnych remake'ów
Czy naprawdę potrzebujemy tekstur 4K, płynnej liczby klatek i odświeżonych systemów rozgrywki zamiast starej, która działa?
Często pojawia się cytat, który często pojawia się w mojej głowie, gdy myślę o branży gier jako całości, a pochodzi od pewnego Bena Starra. Jestem wielkim fanem pana Starra i nie mam o nim nic złego, ale na Golden Joystick Awards 2024 powiedział: "To absolutnie przestępcze, że nie mamy oficjalnej wersji Bloodborne działającej w 60 klatkach na sekundę."
Przestępca? Naprawdę, Ben? Na ulicach chodzą mordercy. Urzędujący prezydent USA jest wymieniany częściej w aktach Epsteina niż Bóg czy Jezus w Biblii. Rozumiem, każdy z nas ma swoją definicję przestępcy. Chciałbym zbierać ludzi bez świadomości przestrzennej, tych, którzy zostawiają swoje wózki zakupowe na widoku, oraz niezdarów, którzy nie mogą znaleźć kierunkowskazu podczas jazdy i po prostu wystrzeliwują ich w stronę słońca. Rozumiem frustrację, że twoja ulubiona stara gra nie jest już tak dobra jak tam, gdy pierwszy raz w nią grałeś. Jednak gdy społeczność domaga się remake'ów, uważam, że naprawdę potrzebujemy dobrego portu dla zdecydowanej większości tych tytułów. Ta sama grafika, rozgrywka, a czasem nawet wydajność, tylko można grać na więcej niż jednej starej konsoli. Jak widzieliśmy na 3DS i Wii U, gry przypisane do jednej platformy bardzo łatwo znikną na zawsze.
Nie chcę całkowicie odrzucać remake'ów. Nie, myślę, że są fantastyczne remake'i. Capcom świetnie radzi sobie z przenoszeniem grozy serii Resident Evil do współczesnych standardów, na przykład. Uważam też, że remaster może być całkiem dobrym kompromisem, jak The Elder Scrolls IV: Oblivion Remastered, ale obecnie granice między remasterem a remakiem stały się tak zatarte, że trudno naprawdę określić, co je od nich odróżnia. Porty i prace optymalizacyjne natomiast często wydają się pominięte. Mniej ekscytujące jest, gdy wraca ci ta sama stara gra, ale może to być lepsza opcja dla wielu deweloperów i tytułów. Czasami wydaje się, że GOG jest jedyną wielką marką, która utrzymuje stare gry na PC bez całkowitej zmiany doświadczenia na potrzeby remake'u.
Remaki są fajne, efektowne, ale kosztują dużo pieniędzy i czasu. Spójrz na remake Star Wars: Knights of the Old Republic jako doskonały przykład. To nie tylko kwestia wzięcia starego kodu i sprawienia, by wyglądał błyszcząco i nowy. W zasadzie tworzysz nową grę z takim przedsięwzięciem, nawet jeśli masz solidne podstawy, na których możesz budować. W czasach, gdy budżety na rozwój AAA rosną do ogromnej skali, naprawdę wydaje się, że warto oszczędzać tam, gdzie się da, a potencjalne środki na remake inwestować w coś innego. Jeśli chodzi o ilość zaoszczędzonego czasu, choć portowanie nie jest czymś, co można zrobić pstryknięciem palców, przeniesienie starych gier na nowe platformy z drobnymi aktualizacjami jest znacznie łatwiejsze niż tworzenie nowego, AAA doświadczenia z wszystkimi dodatkami, których ludzie oczekują od swoich gier dzisiaj.
Wracając do Bloodborne jako przykładu, wiemy, że gdyby miało powstać przeróbka, to FromSoftware byłoby studiem, które to zrobi. Jednak FromSoftware, jak wyobrażam sobie, że robi to wiele innych studiów, woli pracować nad czymś innym. Remake'i mogą być martwymi certyfikatami tak samo jak każda produkcja gier, bo masz już wbudowaną bazę fanów i nie musisz wprowadzać ich w nową markę. Łatwo zrozumieć, dlaczego wiele studiów to robi. Jednak możliwe, że moglibyśmy przegapić wymarzone projekty i nowe, ekscytujące uniwersa, jeśli deweloperzy poświęcą czas na pracę nad remake'iem. Wyobraź sobie, że Baldur's Gate III nie wyszedłby wtedy, gdy Larian pracował nad Baldur's Gate II Remake, na przykład. To hipotetyczne, więc nie jest to najsilniejszy argument w sprawie anty-remake'u, ale biorąc pod uwagę, jak bardzo kalendarz premier mainstreamowych jest skupiony na remake'ach, nie zdziwiłbym się, gdybyśmy z biegiem lat przegapili kilka ciekawych oryginalnych dzieł.
Myślę też, że warto powiedzieć, że gracze mogą nadal grać w wiele gier, które chcą mieć remake'i. Jak wspomniano, GOG to miejsce, gdzie możesz sięgnąć po gry takie jak The Elder Scrolls III: Morrowind, Vampire: The Masquerade - Bloodlines, Dragon Age: Origins, Dino Crisis i mnóstwo innych gier i po prostu nacisnąć play. Owszem, mają swoje dziwactwa i pokazują wiek bardziej niż gra sprzed pięciu czy dziesięciu lat, ale wraz z rozwojem gier z roku na rok wydaje się, że elementy takie jak grafika i powszechnie akceptowany standard wizualny są wyrzucane w bok. Oczekujesz pewnego poziomu jakości od doświadczenia AAA, ale gdy gry takie jak Slay the Spire 2 docierają do setek tysięcy graczy, zaczynam myśleć, że prawdopodobnie wszyscy moglibyśmy znów znieść oprawę wizualną i wydajność z początku lat 2000., gdyby było trzeba. Nie chcąc tracić lat życia na czekanie na remake Knights of the Old Republic, po prostu kupiłem wersję mobilną i zagrałem na tablecie. To było świetne. Niedawno po raz pierwszy sięgnąłem po Dragon Age. Widać wiek, ale też jest świetna. Natychmiastowe odrzucenie starej gry z powodu grafiki czy wydajności wydaje się ona dość przestarzała, a opinia jest broniona tylko przez najbardziej zagorzałe konta na Twitterze, które patrzą na wszystko, co jest 2D lub ma styl wizualny, który nie jest realizmem, i nazywają to śmieciem.
Nawet jeśli z jakiegoś powodu myśl o graniu w starą grę taką, jaka była, z pełną funkcjonalnością dzięki nowemu portowi, przyprawia o mdłości, to wciąż jest wiele gier, które wyglądają znacznie lepiej i nie wymagają remake'u. Możesz grać w Bloodborne, o ile masz PS4 lub PS5. Owszem, liczba klatek na sekundę nie wynosi 60 klatek na minutę, co mogłoby sprawić, że Ben Starr pęknie z krwi, ale to wciąż fantastyczna gra, która nie potrzebuje remake'u. Oglądanie remake'ów tytułów sprzed dekady, a czasem nawet młodszych, pokazuje jedne z najgorszych trendów współczesnych gier. To korporacyjna chciwość i roszczenia konsumentów, gdy sprowadzamy popyt na ciągłe remake'i do samego rdzenia. Więcej portów mogłoby obejmować oba te elementy, ale kosztowałoby ułamek kosztów zarówno finansowych, jak i czasowych.
Remake'i wyglądają ładniej, działają lepiej. Możesz uczynić grę wymarzonym miejscem, jakim miało być dwadzieścia kilka lat temu. Jednak port może wprowadzić nową bazę fanów do starej, ukochanej gry, jednocześnie dbając, by dobrze działała na nowoczesnym komputerze. Problem z remake'ami polega na tym, że sprzedają pomysł, że ciągle potrzebujemy nowych. To oczywiście zrozumiałe. Jeśli się nad tym zastanowić, prawdopodobnie masz już wystarczająco dużo gier do zagrania i ponownego przechodzenia, by wypełnić dziesięć żyć, więc branża musi nam sprzedać ten pomysł, żeby mógł dalej funkcjonować.
Kiedy myślę o najlepszych grach z mojej młodości, nie myślę o tym, że dostały jakiś błyszczący wygląd DLSS 5, po prostu życzę sobie, żeby były grywalne na nowoczesnym komputerze, bez modlitwy, że jakiś bohaterski modder uczynił je kompatybilnymi z dzisiejszymi systemami. Gdybyśmy byli ze sobą bardziej szczerzy i nie rzucali się na nowe żądania od razu, gdy zobaczyliśmy fragmenty starej gry, która wciąż się sprawdza pod wieloma względami, myślę, że mielibyśmy znacznie więcej portów i większą zachowalność starych gier na dłuższą metę.


