Micky van de Ven określił wczorajszą porażkę z Atlético de Madryt jako "scenariusz zagłady". Kapitan Tottenhamu dodał, że odcisnęło to osobiste piętno, bo prawie nie sprawdza telefonu, poza rozmową z rodziną. "Jest ciężko, naprawdę ciężko. Muszę iść dalej. To część tego, takie jest życie i zobaczymy, co się wydarzy" – powiedział 24-letni holenderski obrońca, który po raz pierwszy został kapitanem Spurs we wrześniu 2025 roku.
"Wszystko, co mogło pójść nie tak, poszło źle. Dla naszego bramkarza to oczywiście też fatalne. Nie życzysz tego nikomu. Przez 15 minut po prostu traciliśmy gole, na które naprawdę nic nie da się poradzić" – powiedział Van de Ven holenderskiemu nadawcy Ziggo Sport po meczu 5-2 z Atlético de Madryt, relacjonowanym przez BBC.
"Nie jestem już na telefonie. Mam już z tego dość. Tylko moja rodzina, więc będzie dobrze" – dodał van de Ven, który ubolewał, że nie będzie mógł pomóc w niedzielnym meczu przeciwko Liverpoolowi w Premier League z powodu zawieszenia.
Van de Ven trafił do Tottenham Hotspur w sierpniu 2023 roku, został wybrany najlepszym zawodnikiem sezonu Tottenhamu w swoim pierwszym roku, ale w kolejnym sezonie doznał wielu kontuzji. Pomógł jednak w zwycięstwie w Lidze Europy nad Manchesterem United, swoim pierwszym dużym tytułem i pierwszym dla Tottenhamu od 17 lat.
W wyraźnym niebezpieczeństwie spadku kibice Tottenhamu będą "wielkimi protestami" podczas nadchodzących meczów krajowych.