Cookie

Gamereactor korzysta z plików cookie, aby zapewnić najlepszą jakość przeglądania naszej strony internetowej. Jeśli kontynuujesz, założymy, że jesteś zadowolony z naszych zasad dotyczących plików cookie.

Polski
Strona główna
artykuły

Poza radarem #2

Garść zapowiedzi z Pixel Heaven.

  • Bartosz WitoszkaBartosz Witoszka

Pixel Heaven jak co roku pełen jest większych i mniejszych gier niezależnych, o których istnieniu prawdopodobnie nie mamy pojęcia. Kilka z nich udało mi się sprawdzić podczas wydarzenia, ale wiecie, jak wygląda granie na hali - hałas sprawia, że ciężko się skupić się na grze i po powrocie do domu trudno jest sklecić kilka sensownych zdań na jej temat. Na szczęście część z tych tytułów udało mi się sprawdzić na spokojnie w domowym zaciszu i dziś co nieco o nich opowiem.

ELDERBORN

Nieco zapomniana dziś gra Dark Messiah of Might and Magic oferowała genialny i niezwykle satysfakcjonujący system walki, który w swoim czasie był czymś nowatorskim i niespotykanym. W końcu nie w każdej produkcji udaje się połączyć perspektywę pierwszoosobową i walkę broni białą w taki sposób, by przypominała ona slashera. Lata mijają, a na horyzoncie ciężko znaleźć grę, w której system walki byłby zaprojektowany w podobny sposób. Zdaje się jednak, że deweloperom ze studia Hyperstrange udała się ta sztuka. W ELDERBORN liczy się przede wszystkim podejście gracza i jego stopień opanowania, dość prostego szczerze mówiąc, systemu walki. Nie jest to jednak wada gry, lecz jej jedna z głównych zalet.

W grze wcielamy się w wojownika zesłanego do podziemnego grobowca, po tym jak niebo spadło ludziom na głowę (dosłownie!), a Wielka Bitwa pomiędzy dwiema armiami doprowadziła do ukrycia pewnego artefaktu. Naszym zadaniem jest odzyskać rzeczony przedmiot. Proste? No pewnie, że tak, ale historia nie jest w ELDERBORN najważniejsza, choć trzeba przyznać, że intro do gry ma całkiem dobrą komiksową kreskę, a jego kolory idealnie oddają atmosferę produkcji. Jest ona bowiem mroczna, dosyć ciężka, a metalowa muzyka, która przygrywa nam w tle podczas eksterminowania kolejnych szkieletów i mumii, dopełnia całokształt.

Myślę, że nie pomylę się zanadto, jeśli nazwę ELDERBORN Doomem bez broni palnej. Głównym rdzeniem gry jest walka, ale nie jest to zwykłe, bezwiedne walenie kawałkiem metalu. Czuć ciężar każdego ciosu, wiemy, że to i następne uderzenia totalnie sprawią ból naszemu oponentowi. Naprawdę dawno nie doświadczyłem tak dobrze zrobionego systemu walki bronią białą. Oprócz startowego chepesza (zakrzywionego miecza używanego na przykład przez starożytnych Egipcjan) w grze możemy znaleźć kilka innych ostrzy, jak choćby kolce zakładane na rękę - takie w stylu Wolverine'a - czy podwójne sierpy. Mnie jednak najbardziej przypadł do gustu gigantyczny młot dwuręczny, co jest o tyle dziwne, że zazwyczaj nie przepadam za tego typu bronią w grach i stawiam na mniejsze, znacznie szybsze podwójne ostrza. Tutaj było zupełnie inaczej, bowiem każde uderzenie odrzuca przeciwnika na kilka metrów - szczególnie, jeśli uda się nam trafić mumie, co nie jest łatwe, bo skubane szybkie są i uniki potrafią robić. Młot bywa też przydatny do otwierania skrótów - miejsca, w które można uderzyć, są oznaczone fioletowymi kryształami - i generalnie stanowi odpowiedź na większość problemów w świecie gry.

Dużą zaletą ELDERBORN są ręcznie przygotowywane lokacje i poziomy, które wyglądają naprawdę obłędnie, co może stanowić lekkie zaskoczenie, bo sama gra powstaje na silniku Unity. Wszystko jednak chodzi naprawdę płynnie - nawet na moim laptopie, który lata świetności ma już dawno za sobą - a same modele postaci wyglądają na dopracowane i pełne detali. Nie są one jednak zbyt różnorodne i tak naprawdę każdy rodzaj przeciwnika jest dokładnie taki sam. Teoretycznie nie jest to dużą wadą, bo napotkane szkielety, zombie i skorpiony widzimy może przez kilka sekund, ale czuć, że walczymy z armią klonów.

Same lokacje z kolei są wypełnione znajdźkami w postaci skarbów, za które w przyszłości (aktualna wersja gry nie posiada tego segmentu) będzie można odblokowywać umiejętności pasywne, aktywne czy perki. W grze nie będzie jako takiego rozwoju postaci czy zdobywania doświadczenia, więc warto rozglądać się za wszelkiego rodzaju skarbami. Z innych rzeczy, które mają pojawić się w przyszłości, to... całe miasto! Niestety, twórcy nie chcieli jeszcze zdradzić, w jakiej będzie ono formie, ale brzmi to całkiem obiecująco. A, no tak, nie napisałem przecież, że gra jest we wczesnym dostępie na Steamie i kosztuje siedemdziesiąt dwa złote bez jednego grosza. Co ważne, cena ta będzie stała i nie zmieni się po premierze, która przewidziana jest na trzeci kwartał tego roku.

Spodobał mi się również brak interfejsu czy jakichkolwiek znaczników. Paski życia przeciwników to po prostu kryształy wbite w nieumarłe ciała - gdy wszystkie kamienie zgasną, oponent umiera. Genialne, proste i działa! Brak oznaczeń nie uprzykrza nawigacji. Podziemia zostały zaprojektowane w taki sposób, że raczej trudno się w nich zgubić, choć są dość otwarte, zwłaszcza w późniejszym etapie gry, a sama produkcja nie jest czystą korytarzówką.

Z niecierpliwieniem czekam na premierę ELDERBORN - będzie to idealny wstęp do szaleństw, jakie czekać nas będą przy okazji premiery Doom Eternal. Debiutancka produkcja warszawskiego studia zapowiada się świetnie i mam nadzieję, że to, co widziałem we wczesnym dostępie, było tylko początkiem.