Propozycja podatku majątkowego Frederiksena wywołuje debatę przed przedterminowymi wyborami w Danii
Duński premier zyskuje poparcie po kryzysie grenlandzkim, ale spotyka się z krytyką wobec propozycji wymierzonej w superbogatych.
Mette Frederiksen wzbudziła debatę polityczną przed przedterminowymi wyborami w Danii, proponując wprowadzenie podatku majątkowego w wysokości 0,5% od aktywów powyżej 25 milionów koron, mający na celu finansowanie szkół i zmniejszenie liczebności klas. To sygali zwrot w lewo od jej centrowej koalicji z Larsem Løkke Rasmussenem, gdy próbuje przeciwdziałać rosnącym nierównościom i presji na usługi publiczne.
Propozycja pojawia się w momencie, gdy Frederiksen korzysta z rosnącego poparcia po jej sposobie radzenia sobie z napięciami z Donaldem Trumpem w sprawie Grenlandii. Sondaże sugerują, że tzw. "odbicie Grenlandii" wzmocniło jej pozycję ponad podziałami partyjnymi, a niektórzy wyborcy postrzegają ją teraz jako wiarygodną liderkę w czasach niepewności geopolitycznej.
Zwolennicy twierdzą, że podatek odzwierciedla tradycyjne priorytety opieki społecznej, szczególnie w edukacji. "To bardzo klasyczne duńskie podejście do opieki społecznej" – powiedział przedstawiciel związku nauczycieli (za The Guardian), zwracając uwagę na wyzwania takie jak niedobór kadry czy inkluzja w szkołach. Polityka ta znacząco zmniejszyłaby liczebność klas dla młodszych uczniów, co jest kluczowym żądaniem wśród partii lewicowych.
Jednak liderzy biznesu stanowczo skrytykowali ten projekt, ostrzegając przed konsekwencjami gospodarczymi. Henrik Andersen z Vestas podsumował reakcję, mówiąc: "Dość tego" i sugerując, że podatek może wypchnąć firmy i inwestycje z Danii. W obliczu zbliżających się wyborów, podział między rozszerzeniem opieki społecznej a konkurencyjnością gospodarczą zapewne ukształtuje ostatni etap kampanii.
