Zazwyczaj nie jestem fanem gatunku survivalowego. Często uważam, że rozgrywka wydaje się zbyt schematyczna. Fabuła i świat często wydają się zmarnowane, po prostu budując bazę, przez którą nie przebiega żadna główna narracja. Ku mojemu miłemu zaskoczeniu, The Last Caretaker w dużej mierze unika tych irytujących trendów, a świat i historia są centralnym punktem, wokół którego krąży wszystko inne.
Jesteś The Last Caretaker, robotem, który został zaprojektowany, aby wspierać ludzkość po tym, jak zostawiła świat w zalanym bałaganie. W grze popłyniesz dużą łodzią po wielkich połaciach wodnych, aby zebrać ludzkie "nasiona" i powoli karmić je do punktu, w którym będą w stanie przetrwać, gdy wyślesz je w kosmos w poszukiwaniu nowego domu.
Rozgrywka w The Last Caretaker będzie znana osobom, które wcześniej grały w grę o przetrwanie. Zaczniesz od bardzo niewiele i będziesz musiał gromadzić swoje zasoby za pomocą maszyn i skrawków, które znajdziesz w świecie. Duża część rozgrywki w The Last Caretaker skupia się na energii. Upewnij się, że silniki i ty jesteś zasilany, abyś mógł pilotować swój statek, jednocześnie zachowując wystarczającą ilość energii, abyś mógł utrzymać ludzkie nasiona przy życiu i mieć środki do obrony. Udało mi się zobaczyć sam początek gry i znacznie późniejszy punkt, ale łatwo było zobaczyć, jakie postępy zrobisz. Channel37 nie jest wielkim fanem bezpośrednich samouczków, a zamiast tego ufa graczowi, że znajdzie rozwiązania na bieżąco. Nawet dla kogoś, kto zwykle unika gatunku survivalowego, nie było zbyt trudno rozgryźć rzeczy, a sposób, w jaki gra naturalnie zachęca do eksploracji, był również świetną zabawą.
Chociaż może wyglądać nieco gołe pod względem otoczenia, gdy wpatrujesz się tylko w puste szare wody, świat The Last Caretaker pozostaje niesamowicie interesujący. Channel37 dołożył wszelkich starań, aby stworzyć unikalną historię dla swojego postapokaliptycznego świata. Szczególnie podobał mi się detal szalika, który nosi główna bohaterka. Pomarańczowe szaliki są również owinięte wokół pluszowych misiów zauważonych w całej grze, które zostały rozdane ewakuowanym dzieciom, które próbowały uciec z Ziemi przed jej zniszczeniem.

Jest w tym coś bardzo smutnego, ale i bardzo słodkiego i myślę, że Channel37 wykonał ogromną pracę, łącząc mrok zapomnianego świata z ideą, że wciąż jest nadzieja na dalszy ciąg wydarzeń. Możesz zostać zaatakowany przez inne roboty i metalowe rekiny i może się wydawać, że cała planeta stała się wroga, ale nadal masz misję do wykonania. To świetny temat dla świata. W przeciwieństwie do innych gier survivalowych, nie wydaje się, że The Last Caretaker chce, aby jego historia była po prostu czymś trzymanym w tle. Zamiast tego masz wrażenie, że zawsze jest nić czekająca na odkrycie, zwrot akcji, którego nie przewidziałeś, że się tuż za rogiem.
Jest zaangażowanie w opowiadanie historii zmieszane z rdzeniem przetrwania, którego nie mogłem nie być pod wrażeniem. Jest to dość odosobnione doświadczenie, ale takie, które pozwala w pełni zanurzyć się w świecie. Wykorzystanie samotności kontrastuje z przytulnością nadrzędnego celu i obrazami gry, które często są dość słodkie, co pokazują wspomniane wcześniej pluszowe misie. W dzisiejszym nasyconym gatunku survivalowym opłaca się wyróżnić i cieszę się, że mogę powiedzieć, że The Last Caretaker z pewnością to robi. Istnieje wiele gier survivalowych z interesującymi założeniami i światami, ale niewiele z nich ma rozgrywkę i mechanikę tak dobrze obracającą się wokół głównych tematów narracji.

Survival to ruchliwy gatunek, zwłaszcza jeśli spojrzysz na gry, które zapewniają również miejsce na grę wieloosobową. Ale nawet jeśli The Last Caretaker nie pozwala ci połączyć sił z innymi robotami, nadal wydaje się, że jest to jak dotąd wyróżniający się przykład gatunku. Utrzymują się niewielkie obawy co do tego, jak wciągający będzie świat, biorąc pod uwagę, że tak wiele z niego wygląda tak samo, ale odsuwając je na bok, jest to tytuł, na który fani survivalu i science fiction powinni mieć oko.