Gamereactor



  •   Polski

zaloguj się
Gamereactor
zapowiedzi
Aniimo

Aniimo Zapowiedź z użyciem ręki: Pocket Monster mash-up wszystkiego, co było wcześniej

Kolekcjoner stworzeń z Pawprint Studio otwarcie czerpie inspiracje, ale czy potrafi się na tyle wyróżnić?

HQ

Jest większa szansa, że piekło zostanie potwierdzone jako prawdziwe, a potem zamarznie, niż że Pokémony zostaną obalone jako król kolekcjonerów stworzeń. Byłoby jednak błędem twierdzić, że każdy gracz jest całkowicie zadowolony z tego, jak król uroczych stworzeń radzi sobie z tym gatunkiem. Palworld, Cassette Beasts i Digimon Story: Time Strangers udowodniły, że istnieje miejsce na alternatywy, a ostatnio spędziliśmy trochę czasu w Aniimo, błyszczącym nowym kolekcjonerze stworzeń, który chce wypracować sobie własne miejsce wśród szybko rozwijającego się podgatunku.

Aniimo jest... Aniimo jest... Szczerze mówiąc, trudno to sprowadzić do jednego zdania czy nawet akapitu, który podsumowuje wszystko, co można zrobić. Mój notes jest nabazgrany przypadkowymi notatkami, które sprawiają, że czuję się jak szalony bohater opowieści o Lovecraftie, gdy patrzę wstecz na nie. W gruncie rzeczy gra jest taka, jakiej można się spodziewać po przygodzie pełnej zbierania stworzeń. Tworzysz własną postać, która oczywiście jest absolutnie naturalna w łapaniu uroczych stworzeń wypełniających strefę samouczka, a potem dołączasz do ekspedycji badawczej z nadzieją na odkrycie dzikiego regionu zwanego Idyll. To wszystko służy jako świetna wymówka, by złapać więcej Aniimo, szkolić ich i walczyć jak oni.

HQ

Tak, zgadza się. Walczysz jako Aniimo w grze, nie z nimi. Bierze turową formułę, której można by się spodziewać po takich pokemonach jak Pokemon, i rezygnuje z niej na rzecz walk w czasie rzeczywistym, gdzie możesz łączyć się ze swoim Aniimo, by grać nim w zasadzie. Z kilku godzin spędzonych z grą wydaje się, że to najsilniejsza zaleta Aniimo, ponieważ zasadniczo zamienia grę z dość pasywnego doświadczenia, gdzie decydujesz o fajnych rzeczach swoich stworzeń, w znacznie bardziej aktywną, gdzie zostajesz wrzucony do walki z innych stworzeń i wielkimi bossami rajdowymi. Każdy Aniimo ma własne ruchy i typ, a jak można się spodziewać, te typy grają przeciwko sobie w klasycznym stylu papier-kamień-nożyce. Ogień pokonuje trawę, woda pokonuje ogień i tak dalej.

To jest reklama:

Oczywistym porównaniem dla każdej gry z tamtego okresu są Pokémony, choć muszę przyznać, że z Aniimo miałem dużo bardziej Digimon-klimat. Od fabuły, przez projekt stworzeń, aż po sposób, w jaki ewoluują lub osiągają etap Nova – tak, wygląda znajomo, jeśli grałeś w grę Pokémon, ale czerpie też to, co może, z innych dużych serii tego podgatunku. Prawdopodobnie poczujesz się, jakbyś grał w alternatywną wersję Pokémon, to właśnie w łapaniu, które jest bardzo podobne, zwłaszcza do swobodnych, czasowych walk w Pokémon Legends: Z-A. Osłab Aniimo, żeby zwiększyć szansę na złapanie, staraj się podkraść i zaskoczyć, znasz zasady. Jest też mechanika łamania, gdzie jeśli wystarczająco mocno uderzysz Aniimo, możesz go ogłuszyć na jakiś czas, co jest idealnym momentem do złapania.

HQ

Jeśli grałeś już w podobną grę, dobrze opanujesz większość Aniimo, z wyjątkiem wspomnianego wcześniej mechanizmu splatania. Nie służy to tylko do walk, ale pozwala też korzystać z wielu opcji poruszania się po mapie, takich jak pływanie, szybowanie, wspinaczka i inne. Aniimo, które łapiesz i trzymasz w swojej drużynie, są więc bardzo ważne, bo działają jak stały użytkownicy HM, potrafiąc szybciej zabrać cię tam, gdzie trzeba. Biorąc pod uwagę, że mapa jest ogromna w Aniimo, będziesz potrzebować tych funkcji, gdy chcesz szybko się gdzieś dostać.

Choć projekty stworzeń są całkiem dobre, splatanie jest unikalne i przyjemne, a świat przyjemny dla oka, Aniimo rzuca na ciebie tak wiele rzeczy tak szybko, że trudno docenić i zrozumieć cokolwiek konkretnego. Przeciążenie informacjami to trochę niedopowiedzenie, bo już po rzuceniu oka na menu gry i wszystkich dostępnych opcji zrozumiesz, o co mi chodzi. Jeśli porównać to z powściągliwym wprowadzeniem Pokemonów, gdzie zaczynasz w najcichszym miasteczku i masz najprostszy przegląd tego, czym jest świat, Aniimo to wir ekspozycji, pomysłów i mechanik, który wprawia cię w wir, zanim jeszcze wyjdziesz ze strefy samouczka. Jest trochę TikTokowa, bo nie daje szansy na nudę, bo zawsze pojawia się jakiś nowy numer z efektownym efektem na ekranie.

To jest reklama:
HQ

Pojawiło się kilka problemów z wydajnością oraz błędy wizualne w przerywnikach filmowych, ale ponieważ jesteśmy na wczesnym etapie Aniimo, możemy mieć nadzieję, że zostaną one naprawione na czas pełnej premiery. Na tym wczesnym etapie jednak nie jestem pewien, gdzie stoję z Aniimo. Zdecydowanie czuć, że twórcy rzucają na ścianę wszystko, co się przyjmie. To może wystarczyć na początku, by przyciągnąć graczy, ale może nie działać na dłuższą metę. Czas pokaże, ale na razie przynajmniej mogę powiedzieć, że mechanika twiningu wyróżnia się, choćby ze względu na płynność w grze.

Aniimo

Powiązane teksty



Wczytywanie następnej zawartości