Nie miałem absolutnie żadnych oczekiwań co do Arcane Eats, który jest opisywany jako skoncentrowany na szefach kuchni kreator talii z elementami roguelite. Gry karciane niezbyt do mnie przemawiają, a moje umiejętności kulinarne ograniczają się do włączania piekarnika bez podpalania kuchni. Niemniej jednak gra okazała się jednym z moich osobistych hitów z zeszłomiesięcznych targów Gamescom.
Zanim sam mogłem wypróbować grę, porozmawiałem z jej twórcą, Bobem Robertsem, który wcześniej był głównym projektantem Middle-earth: Shadow of Mordor. Obecnie tworzy gry razem ze swoją żoną Andreą (która pracowała m.in. nad Fable III ) pod nazwą Wonderbelly Games. Ich najnowszy projekt wynika ze wspólnego zainteresowania telewizyjnymi programami kulinarnymi.
"Bardzo podobają nam się programy kulinarne, takie jak Iron Chef i Master Chef. Masz kreatywnego mistrza, który przekazuje dziwny sekretny składnik, a zawodnicy muszą improwizować i radzić sobie z tym, co rzuca im program, zamieniając składniki w coś niesamowitego. To jest właśnie to, co lubimy w roguelites i tworzeniu talii - naprawdę dobrze uczysz się systemu i próbujesz improwizować z dowolnymi kartami, które otrzymasz.

Brzmi to co najmniej ciekawie i szybko przekonuję się, że sprawdza się również w praktyce. Chodzi o to, że rysujesz karty z różnymi składnikami. Następnie umieszczasz je na jednej z trzech płyt grzewczych na stole przed tobą. W zależności od składników, potrzeba określonej liczby obrotów, zanim jedzenie będzie gotowe i może być podane głodnym klientom. Korzystając z konkretnych kart, możesz również skrócić czas gotowania lub zwiększyć wartość odżywczą żywności.
Gośćmi mogą być zarówno ludzie, jak i potwory, ale najlepiej myśleć o nich jako o tych drugich. Dzieje się tak, ponieważ często stają się bardzo kłopotliwe, jeśli nie dostaną jedzenia na czas i zaczną ci szkodzić. Niektórzy cię zbesztają, co wyczerpie twoje zasoby umysłowe, podczas gdy inni mogą uderzyć w stół i zniszczyć twoje naczynia. "Pokonujesz" ich, podając im danie, które zaspokoi ich apetyt - pomyśl o tym jak o bardziej tradycyjnej grze karcianej.

Jest wiele do śledzenia, ale ponieważ gra karciana jest rozgrywana przeciwko procesorowi, a nie przeciwko innym graczom, masz też czas na myślenie. Roberts mówi, że wiele innych gier kulinarnych symuluje kuchnie przemysłowe, w których celem jest dostarczenie dużych ilości jedzenia zgodnie z określonymi instrukcjami, podczas gdy zegar agresywnie odlicza. Tutaj nie masz recepty do naśladowania ani zegara do pilnowania, a do tego musisz radzić sobie sam, myśląc taktycznie i kreatywnie. Dzięki temu nie jestem na tyle zestresowany, że nie mam czasu na podziwianie wielu drobnych detali w prezentacji gry, która najwyraźniej miała już sporo czasu w piekarniku.
Barwne postacie, wśród których są zarówno ludzie, jak i szalone potwory, mogą być trochę zbyt "przyjazne dzieciom" jak na mój gust, ale mimo to są urocze. Kiedy powoli biorę kartę z daniem, wygłodniałe oczy mojego klienta podążają za wskaźnikiem myszy, a gdy się zbliża, otwiera wyczekująco usta. Gdybym miał więcej czasu, mógłbym się z nim drażnić, poruszając myszką w przód iw tył przez kilka minut - tak zabawny jest ten szczegół i nie jest to jedyne urocze dziwactwo. Na przykład po każdym daniu możesz nadać swoim improwizowanym potrawom odpowiednią nazwę i zapisać je w książce kucharskiej. Wybrany styl, podobnie jak samo założenie, wynika z własnych zainteresowań twórców.
"Jesteśmy wielkimi nerdami, jeśli chodzi o fantastykę" – mówi Roberts. "We wszystkim, co robimy, jest też dużo zabawy i lekkiego humoru. Nasza ostatnia gra, Roundguard, była również głupią grą fantasy, pełną kalamburów. To przestrzeń, w której czujemy się komfortowo i świetnie się bawimy. A gotowanie mielonego jednorożca jest dla nas po prostu przyjemniejsze niż normalna paczka mielonej wołowiny".

Pod urokliwą fasadą kryje się jednak dość trudna gra. Na początku jest to łatwe, ale gdy dzień zamienia się w wieczór (każda runda reprezentuje dzień roboczy), apetyty klientów rosną. Kulminacją tego wszystkiego jest bardzo głodny "szef", dla którego zazwyczaj trzeba przygotować prawdziwą ucztę, wymagającą połączenia kilku kart na tym samym piecu. Na szczęście Roberts daje mi po drodze kilka wskazówek i okazuje się, że mogę szybko znacznie zwiększyć wartość odżywczą, grając odpowiednimi kartami i tworząc mocne kombinacje.
"Mieliśmy nadzieję, że fani budowania talii dostrzegą złożoność i nie będą przerażeni kreskówkowym klimatem. Ale w tym samym czasie, w ciągu ostatnich kilku dni wiele osób mówiło: "Zazwyczaj nie lubię budowania talii, ale naprawdę to mnie kręci". Miejmy nadzieję, że uda nam się pozyskać do nas nowych ludzi. Ale naszym priorytetem jest zbudowanie głębokiej, strategicznej gry" – mówi Roberts.
Niestety, zabrakło czasu tylko na jedną rundę. Na Gamescomie czekali nowi goście, a ponieważ deweloperzy również prezentowali grę na niezwykle zatłoczonym Indie Show Floor, inni gracze również byli gotowi z niecierpliwością zanurzyć się w grze. Zanim jednak musiałem przejść dalej, Roberts zdołał wyjaśnić trochę na temat postępów w grze.
— Przyjeżdżasz do miasta po całym dniu służby. Dostałeś pieniądze z nakarmienia wszystkich i - między innymi możesz ulepszyć swoją talię za pomocą nowych kart i wybrać nowy personel kuchenny, który zapewnia pasywne bonusy.
Chociaż oficjalna data premiery nie została jeszcze ogłoszona, Roberts zakończył ujawnieniem, że Wonderbelly Games ma na celu wydanie Arcane Eats "w połowie przyszłego roku", podczas gdy publicznie dostępne demo powinno być gotowe za kilka miesięcy. Opierając się na tej małej przystawce, zdecydowanie nie możemy się doczekać.
