Cookie

Gamereactor korzysta z plików cookie, aby zapewnić najlepszą jakość przeglądania naszej strony internetowej. Jeśli kontynuujesz, założymy, że jesteś zadowolony z naszych zasad dotyczących plików cookie.

Polski
Strona główna
zapowiedzi
Barotrauma

Barotrauma - zapowiedź

Pełne zanurzenie - ale na księżycu?

  • Bartosz WitoszkaBartosz Witoszka
Barotrauma

Pod lodową skorupą Europy, czwartego co do wielkości księżyca Jowisza, znajduje się ocean, którego głębokość szacuje się na prawie dziewięćdziesiąt kilometrów. W wyniku rozpadu izotopów promieniotwórczych w jądrze dochodzi do powstania ciepła, które odpowiada za wytwarzanie kominów hydrotermalnych, sprawiających, że woda utrzymuje się w stanie płynnym. Niektóre hipotezy sugerują, że są to sprzyjające warunki do powstania życia, dlatego Europa właśnie stanowi niezwykle obiecujące miejsce do poszukiwania go poza Ziemią.

Deweloperzy ze studiów FakeFish i Undertow Games postanowili pójść z tym pomysłem jeszcze dalej i stworzyli Barotraumę, dwuwymiarową kooperacyjną grę, w której pokierujemy losami załogi nuklearnej łodzi podwodnej, przemierzającej głębiny Europy.

Barotrauma
Barotrauma

Barotrauma, czyli kosmiczna łódź podwodna

Jest to pomysł o tyle ciekawy, że równie dobrze mogłaby to być gra o zarządzaniu statkiem kosmicznym, w którym sprawdzalibyśmy stan napędu nadświetlnego, laserów do niszczenia asteroid czy systemów nawigacji odpowiadających za wytyczenie najbardziej optymalnego kursu przez ciemną pustkę. W ogóle twórcy space oper wszelakich bardzo mocno inspirują się współczesną marynarką wojenną, co widać najlepiej przy tym, jak opisywane są krążowniki kosmiczne i w jaki sposób przedstawiana jest w nich załoga. Mass Effecty, Call of Duty: Infinite Warfare czy czterotomowa powieść "Głębia" autorstwa Marcina Podlewskiego - każdy członek załogi odgrywa tam konkretną rolę, bez którego statek nie mógłby funkcjonować. W Barotraumie mamy do czynienia tylko z łodzią podwodną, ale uwierzcie mi, emocji i akcji wystarczyłoby na niejeden film czy powieść.

Przechodząc do meritum, debiutancka produkcja dwóch małych studiów z Finlandii (ostatnio na Gamereactorze jesteśmy team Skandynawia) skupia się głównie na mikrozarządzaniu łodzią podwodną, która przemieszcza się między stacjami rozsianymi po oceanie Europy. Na razie nie ma w tym konkretnego celu ani podłoża fabularnego - gra za kilka dni startuje we wczesnym dostępie - ale szczerze powiedziawszy, nie jest ono potrzebne. Dużą frajdę sprawia po prostu pływanie i wykonywanie prostych zadań kurierskich, co przywodzi na myśl kultowe Gwiezdne Wilki czy nowsze Rebel Galaxy. Nie jesteśmy związani z żadną konkretną frakcją, więc tym bardziej możemy poczuć się jak wolny strzelec, który próbuje związać koniec z końcem.

Barotrauma
Barotrauma

Dalej mamy już standard - zdobyte pieniądze przeznaczamy na naprawę statku, jego zaopatrzenie czy rozwijanie lub wynajmowanie nowych członków załogi. Warto jednak dbać o swoich podopiecznych, bowiem w grze zaimplementowano system rozwoju postaci, dzięki któremu z każdym kolejnym rejsem nasi załoganci coraz sprawniej wykonują powierzone im zadania. Sam system przypomina ten znany z serii The Elder Scrolls - im częściej nasza postać coś robi, tym szybciej wzrasta poziom jej specjalizacji.

Przed wypłynięciem z portu należy zebrać załogę

Jak to na statku bywa, każdy ma swoje zadanie i nie ma w nim miejsca na pasażerów na gapę. W Barotraumie przyjdzie nam zarządzać grupą specjalistów - mechanik, inżynier, medyk, strzelec i kapitan. Chyba nie ma potrzeby ich tłumaczyć, bo raz są - na tyle sztampowi, że każdy wie, o co chodzi; a dwa - twórcy przygotowali naprawdę genialny samouczek, w którym wszystko dokładnie wyjaśniają. Nie jest wielką tajemnicą, że Barotrauma do łatwych nie należy i zasiadając do gry najbardziej obawiałem się, że jej złożoność mnie przerośnie. Mamy przygotowanych pięć wstępów - po jednym na każdą specjalizację - z których dowiemy się wszystkich najważniejszych rzeczy umożliwiających bezproblemowe wejście w grę.

Barotrauma
Barotrauma

Nie zmienia to jednak faktu, że produkcja finów ciągle jest bardzo trudna, zwłaszcza jeśli gra się samemu. Z racji ogrywania Barotraumy jeszcze przed wystartowaniem wczesnego dostępu, nie miałem z kim sprawdzić, jak wypada ten segment (a nikt z redakcji nie chciał się dołączyć, zdrajcy...), ale czuję, że z żywymi kompanami grałoby się o niebo prościej. Sztuczna inteligencja odpowiedzialna za sterowanie pozostałymi członkami załogi jest po prostu słaba; postacie zacinają się na najdrobniejszych przeszkodach, często mają też problem z wykonywaniem najprostszych poleceń. Tak naprawdę załogant jest użyteczny tylko jeśli to gracz nim steruje. A i to nie zawsze jest takie oczywiste, bo Barotrauma potrafi odrzucić tym, że wszystko trzeba zrobić ręcznie i nie znajduje się w niej wiele ułatwień.

Na razie najgorzej idzie mi sterowanie łodzią - bardzo łatwo można nią przywalić w wystające kamienie, a co chwila pojawiają się nowe problemy. W połączeniu z załogą, która przez większość czasu kręci się bez celu po kolejnych sekcjach, nie raz musiałem zaczynać misję od nowa. Na szczęście jest opcja autopilota, ale i tak potrzebna jest co najmniej jedna osoba, która będzie zerkała na sonar. Barotrauma to niezwykle złożona gra, ale gdy opanuje się jej wszystkie mechanizmy, to okazuje się nagle, że każda następna wyprawa sprawia po prostu masę frajdy. Mam nadzieję, że uda mi się namówić kilku znajomych na wspólne granie, bo to właśnie wtedy produkcja Finów rozwinie pełne skrzydła.

Barotrauma
Barotrauma
Barotrauma
Barotrauma