Destiny 2: Renegades to nie tylko przygoda spin-off Gwiezdnych Wojen, to "Przeznaczenie z obiektywem Gwiezdnych Wojen"
W naszym najnowszym wielkim zapowiedzi poświęconym długoletniej strzelance Bungie, zagłębiamy się w to, jak ten dodatek bez wysiłku łączy Star Wars i Destiny 2.
Po pojawieniu się Destiny 2: The Final Shape w połowie 2024 roku osiągnąłem punkt zwrotny w moim czasie z długo działającą strzelanką Bungie. Być może częściowo wynikało to z zmęczenia niezliczonymi grami live-service na rynku, ale gdy The Final Shape pojawiło się i Light and Darkness Saga zakończyło się po około dekadzie opowiadania historii, zobaczyłem okazję, by wycofać się z Destiny 2. Nie mówię o całkowitym porzuceniu gry, ale o odejściu od cotygodniowego cyklu logowania i chęci znalezienia przedmiotów, które są szczegółowo lepsze od innych, zasadniczo goniąc za zakończeniem bez konkretnego zakończenia. Stałem się bardziej "brudnym casualem", można powiedzieć na Destiny 2, przechodząc na emeryturę z wielkiej ligi i przechodząc do bycia bardziej odległym wielbicielem, który obserwował ważne momenty i wydarzenia.
To oznaczało, że po sporadycznym graniu po The Final Shape, latem ponownie uruchamiałem Destiny 2, by doświadczyć początku The Fate Saga z The Edge of Fate dodatkiem. Nie powiedziałbym, że byłem bardzo rozczarowany tym, co ta zawartość dostarcza, ale nie była tak dobra, jak Destiny 2 była i może być, i zaczęłam się zastanawiać, czy kiedykolwiek naprawdę wrócę do tego giganta live-service. Nadchodzące rozszerzenie Renegades może mnie z powrotem wciągnąć...
Mówię o tym, bo łączy się Destiny 2 z moim ulubionym uniwersum science fiction, Star Wars. Mówimy o całkowicie dedykowanym dodatku opartym na tematach Star Wars, co oznacza, że jest pełne odniesień i nawiązań, ostatecznie zaprojektowane jako list miłosny do epickiego świata George Lucas. Ale to nie jest rozszerzenie Star Wars. Nie będziesz zmierzać do Tatooine ani Endor, nie będziesz walczyć z Stormtroopers ani Super Battle Droids, nie musisz wysadzać Death Star ani pokonywać Emperor Palpatine. To jest rozszerzenie Destiny 2 "z obiektywem Gwiezdnych Wojen", jak wyjaśnia Bungie w najnowszym ViDoc.
W sposób bardzo nietypowy dla Lucasfilm, ta ekspansja rozgrywa się w galaktyce Destiny 2, co oznacza, że nie jest to galaktyka daleko, daleko stąd ani nawet w dawnym okresie. To samo w sobie niesie ze sobą wiele komplikacji związanych z tym, jak Star Wars jest zawarte, ale kluczowe jest to, że choć są blastery, broń przypominająca miecze świetlne oraz wrogowie i sojusznicy przypominający Jedi/Sith i Rebels/Empire, to w tej historii nie spotkasz Darth Vader ani Obi-Wan Kenobi. Jest całkowicie oddzielona od szerszego świata Star Wars, więc nie przejmuj się zbytnio powiązaniami fabularnymi i tym podobnymi.
Opisana jako kontynuacja The Fate Saga i rozwijająca wydarzenia z The Edge of Fate kilka miesięcy po zakończeniu narracji tego dodatku, założeniem tej historii jest współpraca z Drifter i kilkoma postaciami przypominającymi wyrzutków, by stawić czoła nowemu, rosnącemu zagrożeniu. W zasadzie Dredgen Bael przybył (Dredgens są zasadniczo niegrzeczni Guardians, dla tych, którzy nie są na bieżąco ze swoim Destiny lore) i ma prosty cel do realizacji. Chce uwolnić ludzkość spod nadzoru Vanguard, z prostego powodu: nieśmiertelna banda bohaterów utrzymuje pełną kontrolę nad przyszłością i chroni mieszkańców Ziemi. To już Star Wars, bo w pewnych aspektach to całkiem godna podziwu fabuła, nawet jeśli plany Bael są na tyle brutalne, że trzeba je udaremnić. Ale to nie wszystko, bo choć Bael jest złoczyńcą podobną do Kylo Ren, gdzie indziej pojawił się nowy Cabal Imperium, prowadzony przez stoickiego i okrutnego dowódcę, który wydaje się równie imponujący jak Grand Moff Tarkin, i kontrolującego superbroń, która brzmi trochę jak Starkiller Base (z pseudonimem Nightfall Station ). Więc z bohaterami, którzy częściowo odzwierciedlają Star Wars postacie (np. Han Solo -podobne Drifter oraz Praxic Warlock mający być podobny do Jedi ), będziesz miał wiele do przezwyciężenia w tej kolejnej części szerszej historii.
Patrząc na to, dokąd akcja prowadzi historię, w większości przypadków mówimy o znanych miejscach, gdzie Mars, Europa i Wenus są w centrum uwagi. Każda z nich ma nowe obszary i punkty zainteresowania o tematyce Star Wars, czy to kantyny i kasyna, czy nawet (jak to pięknie ująła parodia Family Guy ) gigantyczne działka na piersi widziane po raz pierwszy podczas oblężenia Hoth. Mówi się, że te miejsca są również pełne odniesień i easter eggów, które zostały pochwalone przez Lucasfilm, więc miejcie oczy szeroko otwarte na sekrety. Poza tym w tych strefach mieszkają nowe Syndicates, gangi, które walczą i rywalizują o kontrolę nad terytorium. Znów, tu są znajome frakcje, ale zamiast Vex zdeterminowanych na uniwersalną dominację, teraz mamy w trenczach Vex, którzy spędzają dni na hazardzie Credits... Mam na myśli Glimmer.
Jeśli chodzi o nowe bronie i przedmioty, to wszystko jest ta sama historia, o której już rozmawialiśmy. Są blastery do znalezienia i zdobycia, dostępne w dwóch wariantach. Pierwsze to Dynamic Blasters, które są mocniejsze, wolniejsze w strzelaniu i zaprojektowane do zadawania obrażeń i ataków siłą. Drugie to Balanced Blasters, które wprowadzają nową mechanikę ciepła działającą trochę jak system przeładowywania Gears of War, gdzie gdy broń się przegrzewa, musisz wyczuć czas przeładowania, by uzyskać idealne przeładowanie i kontynuować ogień. Do tego dochodzi to, na co wszyscy czekaliście: Lightsa... Praxic Blade.
Pamiętajmy, że nie jesteśmy już na Tatooine, a kluczowe Star Wars terminy zostały zagubione w annałach czasu, stąd nowe słowniki Destiny 2, do których fani będą musieli się przyzwyczaić. Praxic Blade to broń Exotic Kinetic, która działa jak miecz, a według Bungie, zdobywasz/tworzysz własny miecz, podążając za główną fabułą. Nie mówimy tu o rzemiosle w tradycyjnym Destiny 2 sensie, ale raczej o rzemiosle jak w Star Wars, gdzie znajdujesz odpowiednie podstawowe przedmioty i tworzysz własny miecz nasycony i ulepszony dla siebie jako bohatera. W tym celu te ostrza będą szeroko konfigurowalne pod względem kosmetycznym. Możesz użyć Ornaments, by zmienić wygląd rękojeści, podczas gdy niektóre wyzwania i linie zadań w grze nagradzają przedmioty potrzebne do zmiany koloru ostrza promienia światła. Dla ciekawych, będziesz mógł zdobyć czerwone ostrze, i to w sposób podobny do Star Wars, tylko przez sprawianie cierpienia i cierpienia innym graczom...
To prowadzi mnie do Lawless Frontier, nowego trybu wprowadzonego z Renegades. Będzie to aktywność dla pojedynczego lub trzyosobowego zespołu ogniowego, obejmująca różne opcje misji i aktywności z motywem Star Wars. Możesz musieć coś przemycić lub sabotować coś innego, i to wszystko w imieniu wspomnianego Syndicates, by zwiększyć swoją pozycję i reputację u nich. Dla złośliwych graczy solo można się spodziewać mechaniki inwazji w stylu Gambit, która pozwoli sobie na zdobycie czerwonego koloru Praxic Blade. Jeśli chodzi o Gambit, Lawless Frontier ma nawet zestawy klas/umiejętności, które pozwalają graczom specjalizować się w bardziej wyspecjalizowanych stylach gry, by poprawić sposób wykonywania misji.
Na koniec warto wspomnieć o muzyce i ścieżce dźwiękowej do Renegades, która choć całkowicie nowa i korzysta z doskonałego zespołu dźwiękowego Destiny 2, wyraźnie czerpie inspiracje z ikonicznej ścieżki dźwiękowej i ścieżki dźwiękowej Johna Williamsa. Atmosfera i uczucia są takie same, a znowu, zamykając koło – to "Przeznaczenie 2 z perspektywy Gwiezdnych Wojen".
Nie mogę powiedzieć, czy Destiny 2: Renegades wystarczy, by zrekompensować szkody, które The Edge of Fate zadał, ale z tego, co Bungie mi do tej pory pokazało (znów tylko pokazane i jeszcze nie grane), wygląda to na bardzo wciągające i obiecujące, zwłaszcza dla tych, którzy nie mogą się nasycić uniwersum Star Wars. Spodziewaj się, że będziesz mógł zanurzyć się już w przyszłym tygodniu, gdy Renegades zadebiutuje na PC, PlayStation i Xbox 2 grudnia.








