Cookie

Gamereactor korzysta z plików cookie, aby zapewnić najlepszą jakość przeglądania naszej strony internetowej. Jeśli kontynuujesz, założymy, że jesteś zadowolony z naszych zasad dotyczących plików cookie.

Polski
Strona główna
zapowiedzi
Sekiro: Shadows Die Twice

Sekiro: Shadows Die Twice - pierwsze wrażenia

To nie jest Dark Souls!

  • Bartosz WitoszkaBartosz Witoszka
Sekiro: Shadows Die Twice

From Software od początku swego istnienia eksperymentuje. Trudno znaleźć inne studio, które miałoby tak różnorodne portfolio - strzelaniny trzecioosobowe (seria Armored Core), slashery (a w zasadzie slasher, bo jedynym jest Ninja Blade), gry RPG (King's Field) czy niedawno wydana gra przygodowa na Playstation VR, Deracine. Jednak od kilku lat From Software kojarzymy głównie z serią Souls, która stała się początkiem gatunku souls-like. Grając w demo Sekiro: Shadows Die Twice bardzo ucieszyło mnie to, że gra bardziej będzie przypominać Bloodborne niż Dark Souls. Inaczej, Sekiro było tworzone z podobną myślą, co Bloodborne - by zaprezentować coś nowego w dobrze znanej formule souls-like. I udało się!

Zaczynając swoją przygodę z Sekiro: Shadows Die Twice warto zapomnieć o wszystkich nawykach nabytych podczas grania w Dark Souls. Postać, którą sterujemy - tytułowy Sekiro - jest znacznie bardziej mobilny niż protagonista z Dark Souls, zaś sama walka opiera się na blokowaniu ciosów przeciwnika i umiejętnym wykonywaniu kontrataków. Czym to się różni od gier z serii Souls? Przede wszystkim gracz jest nagradzany za przejmowanie inicjatywy w walce czy po prostu bycie agresywnym. Nie warto czekać na ruch oponenta czy skupiać się na zrozumieniu jego stylu walki - w Sekiro zdecydowanie lepiej sprawdza się taktyka blokowania i szybkiego zadawania własnych ciosów. Wiem, że może brzmi to nieco zawile, ale uwierzcie mi, że gdy weźmiecie w rękę pada (osobiście preferuję klawiaturę i mysz), to od razu zrozumiecie, o co chodzi. Moim zdaniem Sekiro: Shadows Die Twice tylko na tym zyskuje, bo nie będzie tytułem dla zamkniętej grupki (całkiem licznej, swoją drogą), dla której będzie to "kolejna gra From Software". O ile sam jestem w tej grupie, o tyle wiem, że wysoki próg wejścia Dark Souls i Bloodborne odrzucił wielu graczy. Sekiro ma na tyle intuicyjny system walki, a zarazem jest on na tyle złożony, że każdy będzie czerpał z niego satysfakcję.

Oglądasz

Preview 10s
Next 10s
Reklama
Sekiro: Shadows Die Twice

Dodatkowym urozmaiceniem jest proteza głównego bohatera, dzięki której możemy używać kilku narzędzi, jak shurikeny czy toporek pozwalający na rozbijanie tarcz przeciwnika. Przy czym toporek przydaje się tylko do rozbijania tarcz; gdy chciałem przełamać nim obronę przeciwnika lub zwyczajnie go zaatakować, to nie zadałem mu zbyt dużo obrażeń. Najciekawszym urządzeniem wydaje się jednak miotacz płomieni, który działa na podobnej zasadzie, jak znak Ignii w serii Wiedźmin - podpala przeciwnika, a dodatkowo sprawia, że miecz głównego bohatera pokrywa się płomieniem. Wyglądało to bardzo dobrze, a dodatkowe efekty nie sprawiły, że rozgrywka zaczęła przypominać pokaz slajdów (grałem na zwykłym PS4), więc jest nadzieja, że pełna wersja gry będzie sprawdzała się tak samo dobrze.

Wspomniałem o mobilności naszego bohatera - może on wykonywać podwójny skok, wspinać się po ścianach (tylko tych niższych, ale zawsze coś) lub używać linki z hakiem, by dostać się w trudno dostępne miejsca. Gadżet ten od razu skojarzył mi się z Ninja Blade - slasherem od "Fromów" - gdzie główny bohater posiadał dwa krótkie miecze na linkach. Bardzo możliwe, że właśnie to było inspiracją dla projektantów Sekiro. Niemniej działa to doskonale, bo umożliwia łatwe zakradanie się do przeciwników lub ucieczkę. Tak, w grze w możemy podkradać się do przeciwników, a tych słabszych od razu wykończyć krwawą egzekucją. Pewnie, nie są to mechaniki, których nie widzieliśmy w innych grach, ale biorąc pod uwagę ostatnie produkcje From Software, to tego typu elementy są powiewem świeżości w dobrze utartej formule.

Sekiro: Shadows Die Twice
Sekiro: Shadows Die Twice

Ciche egzekucje nie są jedynym elementem znanym ze skradanek. Już na samym początku dostajemy możliwość przeprowadzenia eliminacji z powietrza, będącej wizytówką serii Assassin's Creed. Same lokacje są tak skonstruowane, by ułatwić to ciche podejście - mamy wysoką trawę, w której Sekiro może się schować lub może on stanąć przy ścianie (w zasadzie to się do niej przykleja), by zejść z linii wzroku strażnika. Czy ciche podejście jest jakoś dodatkowo premiowane? Na pewno nie dodatkowymi punktami doświadczenia, bo gra nie posiada systemu rozwoju postaci. Warto jednak przygotować sobie lokacje do walki z bossem, tak by nikt nie pałętał się nam podczas swoistego "tańca ostrzy".

Sekiro: Shadows Die Twice
Sekiro: Shadows Die Twice
Sekiro: Shadows Die Twice
Sekiro: Shadows Die Twice
Sekiro: Shadows Die Twice
Sekiro: Shadows Die Twice