Star Fox Zapowiedź Nintendo Switch 2: 4 rzeczy, które uwielbiam, i 2, co do których nie jestem pewien
"Dawno się nie widzieliśmy!" Grałem w remake Lylat Wars i doświadczyłem kilku jego zupełnie nowych dodatków. Niektórzy zmusili mnie do przewrotu w beczkach z radości, a kilka sprawiło, że pomyślałam: "Nie mogę ci na to pozwolić, Star Fox "...
Ogłoszony ku względnemu zaskoczeniu niecały miesiąc temu, ponieważ jego istnienie już wcześniej wyciekło, ale mimo to zaprezentowany bez zapowiedzi i z szokującym stylem graficznym, nowy Star Fox na Nintendo Switch 2 ukaże się 25 czerwca.
Wcześniej, ponieważ wydaje się, że jest pewne zamieszanie co do tego, czym to jest, głównie wśród tych, którzy nie znają 3D space shootade Nintendo, mogłem spędzić ponad godzinę na tym, co wydawało się dość finalną wersją, testując zarówno to, co znałem i kochałem (tak, spędziłem wiele weekendów w moim okresie dojrzewania, goniąc za medalami na Nintendo 64, a potem jeszcze kilka w 2011 roku na 3DS), ale także co jest zupełnie nowe w tej wersji.
Bo tak, to jest remake. Pełny remake, jeśli można tak powiedzieć, klasyka z 1997 roku. Trzeci, czwarty z tej samej gry, możesz się zastanawiać? Cóż, rozumiem pytanie i memy, bo tytuł na N64 już zreinterpretował i unowocześnił oryginał na SNES, a widać, że najnowsza odsłona, wadliwa Zero na Wii U, również opierała się na tych samych fundamentach. Ale szczerze mówiąc, gra na Switch 2 to to, co nazwałbym totalnym remakiem, właściwie pierwszym, z całkowitą przebudową grafiki, ulepszeniami sterowania i wieloma ciekawymi dodatkami, podczas gdy tytuł na 3DS działa po prostu jako remaster.
Mając to za sobą, jest tu kilka rzeczy, które sprawiły, że zrobiłem beczkę z radości, podczas gdy kilka innych nie wyszło do tej pory zbyt dobrze. Zaczynajmy!
1. Lubię realistyczne futra i nie jestem futrzakiem
Uważam, że to odważne i w pewnym sensie oddaje hołd marionetkom z okładki SNES. To także wyróżnia tę grę spośród wszystkich innych części serii oraz od niedawnego The Super Mario Galaxy Movie. Tak, Fox tam jest bardziej ekspresyjny i zabawny, ale po godzinie z tymi przeprojektowanymi kumplami wszystko idzie w stronę poważnego, ale pełnego powiedzonek scenariusza i tego, co chcieli przekazać modelkami low-poly w tamtych czasach. Ratujemy galaktykę, ale w zajebistym stylu. Wyglądają lepiej w kokpitach niż "na żywo" podczas przerywników filmowych, biorąc pod uwagę oczywiste problemy czworonożne, ale realistyczny futrzaty design dobrze współgra ze stylem Lylat Wars.
I to również wpisuje się w mój drugi punkt...
2. Jest ładny, ale czy lata płynnie?
Futrzasty realistyczny wygląd lepiej pasuje też do bardziej realistycznych środowisk. Nintendo wyraźnie czekało do tego momentu, by w pełni przerobić tę i inne tytuły (Ocarina of Time, ty idziesz dalej), więc skok był znacznie bardziej oczywisty. Po trzech generacjach bardziej dyskretnych aktualizacji sprzętowych, nadszedł czas, by pokazać trochę graficznego stylu.
Większość czasu, gdy grałem na Cornerii, Meteo i Sektorze Y, naprawdę wyglądało to jak grafika, o której marzyliśmy trzy dekady temu. Geometria, odbicia, tekstury, oświetlenie, efekty... To spełnienie marzeń dla doświadczonych fanów, z akcentami, które trafiły szczególnie dobrze, jak wejście do Corneria City niemal po zmroku z powodu wojny i dymu, czy strzelanie do drzew i zobaczenie wybuchu ognia.
Jednak śnieżna Fichina nie zrobiła na mnie większego wrażenia, a podczas trybu walki (oba tryby All-range) miałem wrażenie, że gra trochę się męczy. Ciekawe będzie zobaczyć, czy w finalnej wersji utrzyma stabilne 60 klatek na sekundę, bo płynniejsza płynność już teraz sprawia, że doświadczenie jest bardziej płynne.
3. Kooperacja i mnóstwo sterowania, czy to pułapka?
Większość czasu gry spędziłem na błędnym rzucaniu inteligentnych bomb, jakby były nieskończone, przez zmodyfikowany domyślny schemat sterowania. Przyjmuje bardziej naturalne podejście z Zelda: Breath of the Wild lub Donkey Kong Bananza, gdzie X oznacza "górę" lub "przesunięcie", a B "dole" lub "tył", czyli odpowiednio przyspieszenie i hamowanie. To jest w porządku, zrozumiałe i faktycznie można to dostosować, ale zajmuje to trochę czasu, jeśli przechodzisz z klasycznego mapowania, co komplikuje samonaprowadzanie bomb (bo Y jest dość nieosiągalne, gdy trzymasz A, prawda?). Poza tym przewroty i zwrot w dół mają teraz łatwe skróty w górę i w dół na D-Padzie, zamiast analogowych kombinacji z dawnych lat.
Mimo to, prawdziwą zmianą gry jest tryb myszy. Mogłem grać tylko w trybie kooperacji, gdzie inny gracz pilotował Arwinga, a ja celowałem. Kooperacja była ciekawsza, niż się spodziewałem, bo przypominała bardzo Star Wars – jeden gracz kontrolował statek, a drugi "wieżyczkę", ciągła łączność była potrzebna, jakby próbowali zrobić to, co na Wii U.
I choć nie mogę się doczekać, by zrobić oba te rzeczy samodzielnie, wystarczyło, by zobaczyć, jak łatwo staje się pokonanie wielu kolejnych wrogów. Jedną z mile widzianych nowości jest ekran statystyk po misji, pokazujący czas, pokonane wrogi, obrażenia, strzały itd. Nasza celność wzrosła z 17% do 28%, gdy przeszliśmy z klasycznego kursora gałki na sterowanie myszą, a różnica jest jeszcze większa.
To wpłynie zarówno na rywalizację multiplayer, jak i na tryb jednoosobowy nastawiony na wysokie wyniki, co prowadzi mnie do...
4. Główne pytanie: medale i wyzwania
Medale wróciły, a te same sztuczki, których używałeś, by pojawić się więcej wrogów w przeszłości, pozostają tu niezmienione. Jednak nowa metoda celowania znacznie ułatwia sprawę, więc moje 212 trafień w Cornerii nie będzie już tak wymagające. Mniej bardzo, jeśli podchodzisz do poziomów kooperacyjnie z innym profesjonalnym graczem, prawda?
Zarówno medale, jak i nowe wyzwania pojawiają się po ukończeniu planety, więc musimy sprawdzić, jak poradzili sobie z tym kluczowym aspektem, skoro są dostępne różne typy sterowania i kombinacje graczy. Moim zdaniem tradycyjne medale powinny pozostać przy tych samych wynikach, a dodatkowe wyzwania i nagrody dla gry myszką lub kooperacją powinny być wyraźnie rozróżnione. Dodatkowe cele i statystyki są mile widziane, zapewniając bardziej kompletne doświadczenie arcade.
5. Przyznaję, że jestem zaskoczony odświeżonym trybem walki, ale czy to potrwa?
Tego nie spodziewałem się zaimponować. Za każdym razem, gdy wyczerpaliśmy GoldenEye i Mario Kart, spędzałem wiele godzin z trzema kolegami z klasy, walcząc na 14-calowym CRTV podzielonym na cztery części przy 15 fps w podstawowym multiplayerze Star Fox 64, ale nie wyobrażałem sobie, że wrócę do trybu online za 30 lat, bez względu na nowoczesną grafikę, kod sieciowy i pełnoekranowy.
Jednak szczerze mówiąc, podobało mi się to, co próbują tutaj – z modyfikatorami, power-upami i nowoczesnymi celami drużyna kontra drużyna. W moim trybie multiplayer byłem Wolfem O'Donnellem z drużyny Star Wolf, a ponieważ wróg Androssa jest moim wrogiem, satysfakcjonująco pokonałem zarozumiałych dziwaków, takich jak Fox McCloud i Slippy Toad, zdobywając strefę. Zrzucałem miny zbliżeniowe, wystrzeliwałem rakiety samonaprowadzane, wysyłałem specjalny laser lub byłem bezpieczny z dodatkową tarczą, a to mogło szybko stać się konkurencyjne po premierze.
Problem? Tylko trzy mapy: Corneria (Zatoka), Fichina, Sektor Y. W pełni spodziewam się, że Nintendo wypuści i wypromuje więcej, jeśli wzbudzi zainteresowanie, ale na razie dziwnie pozostaje to obietnicą, a nie atutem pierwszego dnia.
6. Andross jest w szczegółach
Jednym z ogólnych odczuć, które nie należy do żadnego konkretnego aspektu, jest dbałość o szczegóły i to, jak to zasili zarówno fanserwis, jak i zainteresowanie wśród nowicjuszy. Chóralna orkiestrowana ścieżka dźwiękowa sprawia, że jeden z najlepszych Kondo znów porusza czytelnika. Głupia, ale mocno zaimplementowana funkcja kamery awatara już widzę w przyszłych grach wieloosobowych. Subtelny HD Rumble 2 hołduje pierwsze dobre wibracje w gamingu dla wielu. Dodana fabuła dzięki rozszerzonym przerwom i przerywnikom filmowym podczas misji oraz zmodyfikowanemu scenariuszowi.
To trafia bezpośrednio do serc tych z nas, którzy grali w Star Fox w latach 90., ale może stać się punktem wejścia dla nowych pokoleń, zachowując jednocześnie duszę i osobowość oryginału, bez konieczności oglądania filmu. Sprawdzę swoje wątpliwości i jeśli wszystkie systemy trafią do pełnej gry, być może zagram w nią jeszcze raz za razem.













