Styx: Blades of Greed Zapowiedź dema: Znicze dostają Styxy
Czy Styx jest w idealnej pozycji, by zdominować gatunek skradank?
Wydaje się, że minęło już trochę czasu, odkąd mieliśmy prawdziwe gry skradankowe. Hitman od czasu do czasu rzuca nam jakiś specjalny poziom z celebrytów, ale kiedyś mieliśmy gry skradankowe wychodzące z uszu takie jak Dishonored, Thief, Metal Gear Solid V i inne. Myślę, że potrzebujemy też więcej gier, w których gramy jako goblin, co jest jeszcze rzadszym podgatunkiem, więc mogę śmiało powiedzieć, że bardzo się cieszę, że Cyanide Studio wróciło z Styx: Blades of Greed.
Właściwie mam coś do wyznania. Nigdy nie miałem okazji zagrać w pierwsze dwie gry Styx. Są teraz darmowe na Epicu, kupiłem je, ale dla mnie Blades of Greed było zupełnie nowe. Brakuje mi trochę kontekstu fabularnego, ale demo dostępne na Steamie to świetny sposób, żeby się w to zagłębić. Samouczek pozwala nam pokonać ogromnego golema od środka, a potem zobaczyć mieszankę fantastycznej akcji i parkourowego skradania się, która uczyniła Styxa ikoną goblina samą w sobie. Demo zawiera kilka godzin zawartości, i choć na początku miałem zamiar po prostu streamować (jak widać poniżej), nawet po zakończeniu najnowszej edycji GR Live nie mogłem oderwać się od Styx.
Styx: Blades of Greed może zacząć jak film akcji, ale przede wszystkim to gra skradankowa. Styx może przetrwać starcie z jednym lub dwoma strażnikami, ale dwa trafienia często wystarczą, by wczytać się do ostatniego punktu kontrolnego. Zachęca się nas do skradania się nie dlatego, że daje nam to dodatkowe punkty na końcu poziomu, ale dlatego, że ma to sens dla fabuły gry i świata. To już daje mi kilka dodatkowych punktów, podczas gdy gry skradankowe często sprawiają wrażenie, że zbyt łatwo pozwalają ci strzelać z bronią.
To, czego Sticks brakuje w zdrowiu, nadrabia mobilnością, a wydaje się, że Styx: Blades of Greed naprawdę podnosi poczucie pionowości w projektowaniu poziomów. Większe, bardziej otwarte przestrzenie na poziomach, w które graliśmy, nadają niektórym obszarom klimat Batman: Arkham, dając ci szansę eliminowania wrogów w dowolnym momencie, zamiast angażować się w ustalone rozwiązanie zagadki skradania się w wąskim korytarzu.
Wspinanie się na dachy i przesuwanie się po parapetach, by uzyskać lepsze kąty, to świetna zabawa, a ruchy Styx są bardzo responsywne. Przeskakiwanie od wroga do wroga, ciche zabijanie ich, by potem wyeliminować ich przyjaciela z sąsiedztwa, daje satysfakcjonującą satysfakcję, gdy uda ci się zniszczyć cały obszar, nie będąc ani raz zauważonym. Narzędzia, które dostajesz, trochę pomagają, jak bełty służące do snajperowania celów z daleka czy piasek, który może zgasić pobliską pochodnię i pomóc ci niezauważonym przemierzać poziom, ale zauważyłem, że Styx nie potrzebuje ich, by być mistrzem skradania się. W końcu, dopóki ma trochę swojego bursztynowego paska, może stać się niewidzialny i przemknąć obok każdej przeszkody, którą trzeba by trochę wymyślić.
Nie mieliśmy okazji zobaczyć zbyt wiele z fabuły, ale z tego, co graliśmy, wydaje się to wystarczająco intrygująca opowieść o tym, jak Styx staje się potworem dla magicznych kamieni znanych jako Quartz. To, że nasz protagonista jest uzależnionym od magii, a nie goblinem ze złotym sercem, to miły akcent, który warto będzie ciekawie zgłębić w pełnej wersji w przyszłym miesiącu. Niestety, nie jestem pewien, czy Styx wróci już w lutym.
W demo napotkaliśmy kilka błędów. Po jednej scenie, w której Styx udowodnił swoje umiejętności skradania się, będąc całkowicie niewidzialnym, zostaliśmy wyrzuceni w powietrze na śmierć i musieliśmy zacząć od najnowszego punktu kontrolnego. Podczas przerywników filmowych pojawiały się wizualne wyskakiwanie w środowiskach, a animacje śmierci wrogów wydawały się wyjątkowo bez życia. Nie były to poważne problemy i nie zepsuły ogólnego wrażenia z dema Styx, ale są to problemy, których można się spodziewać w grze co najmniej kilka miesięcy przed premierą. Jeśli będą się utrzymywać przez cały czas premiery, może to rozczarować wielu graczy, którzy nie chcą, by ich najnowsza przygoda Styx wyglądała jakby pochodziła z dekady wcześniej.
Z naszych pierwszych wrażeń wynika, że Styx: Blades of Greed wydaje się prostą, ale skuteczną grą skradankową. Nie próbuje wymyślać koła na nowo, ale nowe elementy, które dodaje, dają mnóstwo dodatkowych narzędzi dla twojego żywego, szwajcarskiego scyzoryka goblina. Przemierzanie ogromnego świata, złożonego z liniowych obszarów połączonych w imponującą całość, to świetna zabawa, i choć wygląda na to, że ten goblin nie będzie gotowy dźwigać ciężaru gatunku stealth, jego najnowsza przygoda jest świetnym przykładem na to, dlaczego te gry potrzebują więcej uwagi.






