Wyldheart Zapowiedź: Obiecująca przygoda dla wszystkich miłośników TTRPG
Mieliśmy okazję przetestować nadchodzącą kooperacyjną grę podczas sesji demonstracyjnej z udziałem części zespołu deweloperskiego Wayfinder.
Jeśli jesteś fanem strzelanek, a szczególnie niedawnej próby EA i DICE, by zrestartować Star Wars: Battlefront, prawdopodobnie znasz nazwiska Dennis Brännvall i Fia Tjernberg. Te dwie gry były kluczowe zarówno dla Star Wars: Battlefront, jak i Star Wars: Battlefront II, przy czym Brännvall pełnił funkcję dyrektora kreatywnego tej drugiej części, a Tjernberg był także byłym dyrektorem technicznego studia w DICE. Podkreślam to, ponieważ po decyzji EA o odejściu od wszystkiego, co związane z Battlefrontem, przynajmniej na najbliższą przyszłość, para opuściła DICE, by założyć własne studio o nazwie Wayfinder Studios, dewelopera, który właśnie na pierwszy rzut oka podniósł kurtynę na swój debiutancki tytuł.
Znana jako Wyldheart, ta gra jest daleka od Battlefront, ponieważ zamienia wielkoskalową wieloosobową wojnę sci-fi na rustykalny świat RPG z inherentnym naciskiem na kooperacyjną rozgrywkę. W zasadzie wyobraź sobie, że przechodzisz od tworzenia Call of Duty do Baldur's Gate. O takim skoku tu mówimy. Wiem też, że niedawno miałem wspaniałą okazję spróbować wczesnej części Wyldheart, krótkiej demonstracji prowadzonej przez Brännvalla i dyrektor marketingu Wayfinder, Erin Bower. Poniżej możesz nawet zobaczyć wywiad, który przeprowadziłem z tą parą, zawierający fragmenty naszej własnej rozgrywki z Wyldheart.
Dla tych, którzy szukają bardziej kompleksowego przeglądu, możemy już teraz przejść do tego tematu. Warto powiedzieć, że część Wyldheart, którą udało mi się przetestować, była tylko fragmentem szerszej gry, która obiecuje trwały świat wieloosobowy i wiele kampanii trwających około 10 godzin każda. Więc to raczej nie jest pewna próba tego, jak może wyglądać końcowy produkt, nawet jeśli jestem ciekaw, by zobaczyć więcej.
W skrócie Wyldheart jest to gra kooperacyjna mocno inspirowana TTRPG i Dungeons & Dragons. Założenie polega na wzięciu podstawowych kotwic narracyjnych i wykorzystaniu ich do stworzenia własnej historii. Na przykład tworzysz postać z trzech opcji rasowych (Freefolk, Mossling, Grimhorn), a następnie rozwijasz ją dalej, tworząc określone klasy, które wyznaczają sposób gry postaci, a także modyfikując model różnymi elementami personalizacji, by nadać postaci osobisty charakter. Stąd możesz wejść do świata, w którym stopniowo wykonujesz zadania i misje powiązane z szerszą fabułą. I ponownie, kooperacja pozwala na obsługę do czterech graczy jednocześnie, ale trwały świat, bez jednego gracza jako gospodarza, sprawia, że znacznie więcej graczy może uczestniczyć, wchodząc w różne momenty i pomagając rozwijać fabułę oraz wspierać postęp w inny sposób. W komunikacie prasowym wspomniano, że ta gra ma na celu ułatwienie organizowania wieczoru gier niż kiedykolwiek wcześniej i trudno to zaprzeczyć z mojego dotychczasowego doświadczenia.
Tak czy inaczej, sama rozgrywka, ta część, którą przeżyłem, obejmowała loch, a potem krótką przygodę z szerszym światem. W lochu to coś w rodzaju tego, czego można się spodziewać – wędrujesz po ciemnych i wąskich korytarzach, pokonujesz wrogów, unikasz pułapek i plądrujesz wszystko, co się da, by zdobyć przydatne zasoby i odkryć niektóre sekrety, które są ukryte. Rozgrywka działa z perspektywy trzeciej osoby i ma dość podstawowy, MMO-podobny system walki, w którym wymachujesz bronią wręcz, blokujesz ataki, ręcznie unikasz i unikasz śmiertelnych ciosów, a nawet możesz przełączać się na opcje magiczne lub dystansowe, jeśli masz odpowiednie narzędzia lub typy klas. Mając to na uwadze, stopniowo przechodzisz przez loch, obijając szkielety i lepkie slime'y mieczami, młotami i innymi broniami, zdobywając doświadczenie i znajdując potężniejszy ekwipunek, który ułatwia walkę, a twojemu bohaterowi znacznie trudniejszego.
Lochy mają drobne zagadki do rozwiązania, które z pewnością staną się coraz bardziej złożone i wymagające wraz z postępem fabuły. Dla potrzeby tej budowy chodziło o znalezienie przedmiotów w różnych kolorach, głównie w stosach mazi spływającej ze ścian, a następnie użycie ich we właściwym miejscu, by otworzyć drzwi do bossa z ogromnym paskiem zdrowia. Właśnie tutaj wchodzi w grę współpraca oraz różnorodność broni i umiejętności, bo boss, z którym walczyłem z Brännvallem i Bowersem, był szczególnie podatny na obrażenia od ognia, co oznacza, że wybuchowa lufa, którą Bowers wyciągnął na to zagrożenie, okazała się niesamowicie skuteczna, eliminując przeciwnika jednym szybkim ruchem.
Stąd przeszliśmy do kolejnego etapu zadania i wyszliśmy do głównego świata. Po krótkim postoju przy ognisku, gdzie zjedliśmy kolację i odpoczęliśmy do rana, udaliśmy się do najbliższego miasteczka – urokliwego zbioru budynków, w którym znajdują się wszystkie udogodnienia, o jakich mogą chcieć miłośnicy przygód. Niezależnie od tego, czy to zajazd z wygodnym łóżkiem, kowal do ulepszenia ekwipunku, dodatkowe i urocze domy udekorowane ręcznie, czy nawet kolejny zleceniodawca – znajdziesz tu wystarczająco dużo czasu, by wypełnić czas. Są nawet plotki, które mogą zabrać cię na ekscytujące przygody i zaprowadzić do potężnego sprzętu, zakładając, że plotki są prawdziwe...
W bardzo TTRPG-stylu, Wyldheart też nie prowadzi cię za rękę w tradycyjnym sensie. To nie jest skomplikowana gra, która sprawi, że będziesz się aż szalał, ale poczucie przygody zachowuje się dzięki wyeliminowaniu kompasu/mini-mapy, która zawsze daje ci kierunek, oraz dzięki temu, że kroki zadania są otwarte na interpretację zamiast służyć jako instrukcja instrukcji. Dla niewtajemniczonych może to zająć chwilę, ale dla tych, którzy mają przyjaciół do wspólnej zabawy, ten wybór powinien po prostu zwiększyć dreszczyk przygody i zachować poczucie sprawczości oraz tajemnicy.
Ponieważ to pierwsze spojrzenie na Wyldheart, a gra jest wciąż na wczesnym etapie produkcji, a poszukiwania wspierających na Kickstarterze się zaczynają, pominiemy rozmowy o wydajności i oprawie wizualnej, ponieważ te obszary z pewnością bardzo się zmienią w nadchodzących miesiącach i latach. Prawdopodobnie bardziej solidny pozostanie kierunek gry i intencje stojące za Wyldheart i to właśnie tutaj czuję się najbardziej pewny tego, co się układa. Twórcy są bardzo zaangażowani we wszystko, co związane z TTRPG, co widać wyraźnie w całej grze. Jest charakter i urok, pasja i duma, a często przy takich debiutantach niezależnych możemy zadawać pytania o ostateczne i ambitne cele multiplayer oraz techniczne. Biorąc pod uwagę dziedzictwo DICE (oraz innych pracowników z Embark Studios i Mojang) w Wayfinder, nie powinno to stanowić problemu dla Wyldheart.
To mocny początek obiecującej gry wideo. Będziemy uważnie obserwować Wyldheart, jak będzie się rozwijać, ale kluczową ostatnią rzeczą, którą warto dziś zauważyć, jest to, że gra wkrótce zadebiutuje na PC.













