Gamereactor



  •   Polski

zaloguj się
Gamereactor
zapowiedzi
Crossfire
Polecane: Relacja SGF 2026

Crossfire Zapowiedź: That's No Moon ma ambitne pomysły, ale czy to wystarczające?

Smilegate dąży do "narracyjnego przekształcenia" swojej nieco krytykowanej serii, pozwalając weteranom Call of Duty i God of War stworzyć grę akcji i przygodę dla jednego gracza, o jakiej zawsze marzyli.

W branży pełnej częstych przecieków i rozwlekłych tekstów, to naprawdę ekscytujące, gdy deweloper może samodzielnie ogłosić coś i zaskoczyć widza przy okazji. Jako ktoś, kto jest dziś zafascynowany w świat gier wideo, takie zapowiedzi zdarzają się rzadko, ale ujawnienie debiutanckiego projektu studia That's No Moon trochę mnie zaskoczyło.

Dla tych, którzy nie wiedzą, That's No Moon to studio z Los Angeles założone kilka lat temu przez grupę osób zaznajomionych z wyzwaniami tworzenia Call of Duty, God of War i innych przełomowych serii AAA. Misją studia zawsze było stworzenie "nowej generacji narracyjnych, definiujących gatunek interaktywnych doświadczeń", co z pewnością dotyczy właśnie tej gry, którą miałem luksus zobaczyć więcej dzięki ujawnieniu za zamkniętymi drzwiami.

Ambitny, ekscytujący, odważny, innowacyjny, filmowy, osadzony, prestiżowy – to wszystko słowa użyte w prezentacji prowadzonej przez kluczowych twórców That's No Moon, gdy tłumaczyli, co chcą dostarczyć i jak to realizują. Co ciekawe, prawdziwa nazwa i tożsamość gry nie zostały ujawnione przez dużą część prezentacji BCD, z powodu, który szybko zrozumiałem, gdy tytuł został udostępniony.

HQ

Crossfire. Tak, That's No Moon współpracuje ze Smilegate, by stworzyć nowy rozdział w długo działającej serii filmów akcji, i dopiero gdy usłyszałem nazwę, zrozumiałem, dlaczego studio prawdopodobnie było trochę niechętne, by rozpocząć prezentację od nazwy i logo na środku sceny. Pomimo całego swojego zasięgu i opcji, Crossfire zawsze miał trudności w porównaniu z ugruntowanymi seriami filmowych strzelanek wojskowych, takimi jak Call of Duty czy Battlefield, dlatego trochę śmiało jest, że nadchodząca gra tak odważnie się z nią utożsamia. Może to trochę uprzedzone, ale niewielu ludzi usłyszy nazwę Crossfire i nacisnie metaforyczny przycisk drzemki, więc czy That's No Moon ma to, czego potrzeba, by uczynić Crossfire prawdziwą tytanską serią?

To jest reklama:

Choć ilość rozgrywki, którą pokazano do tej pory, była minimalna, That's No Moon z pewnością ma wizję godną świętowania. Nadchodząca gra to jednoosobowe doświadczenie akcji oparte na postaciach, gdzie celem jest dostarczenie "historii autorskiej", osadzona walka z "wysoką śmiertelnością" i podejściem "skradania się", filmowe momenty, niedoskonałe, ale łatwe do utożsamienia postacie, a wszystko to bez żadnych ograniczeń związanych z funkcjami serwisowymi czy nawet systemami multiplayer czy kooperacją. To prawdziwa przygoda dla jednego gracza, którą może przeżyć jedna osoba naraz, i to odważny wybór, który dziś mogę popierać. Uznanie dla Smilegate za wsparcie That's No Moon w tym przedsięwzięciu.

Crossfire
CrossfireCrossfire

Fabuła opowiada o postaci o imieniu Layla Qassem, uznawanej za najemniczkę, która dąży do osiągnięcia postępu za wszelką cenę. Layla znajduje się w miejscu przypominającym bliskowschodnie otoczenie i mierzy się z ludzkimi zagrożeniami z powodu, którego nie potrafię do końca określić, bo That's No Moon było bardzo tajemnicze co do fabuły Crossfire. Powiedziano nam, że Laylę wspiera postać o imieniu Delroy Cross, bardziej powściągliwy człowiek, który walczy o instytucje i stawia przede wszystkim na stabilność, co tworzy polaryzujący archetyp postaci dla Layli. Nie trzeba dodawać, że ci dwaj się nie dogadują, ale współpracują w Crossfire, by poradzić sobie z problemem, który obejmuje jakąś sci-fi-podobną dolegliwość.

To jest reklama:

Jeśli chodzi o samą rozgrywkę, That's No Moon pokazało tylko krótki wgląd w to, co ją czeka, głównie pokazując Laylę pełzającą po skałach na otwartej przestrzeni, gdzie musi unikać zagrożeń, cicho eliminować wrogów i przetrwać niebezpieczne starcie. W większości przypadków gra się jak tradycyjna gra akcji skradankowej, gdzie możesz wybrać, jak pokonać zadanie, elegancko omijając patrolujących wrogów, cicho eliminując ich przez eliminacje, rozpraszając ich rzucanymi przedmiotami, a gdy wszystko się rozpada, możesz szybko użyć broni palnej i hałaśliwej przemocy, by szybko zakończyć walkę. Tam, gdzie That's No Moon chce wprowadzić wrażenie, to wykorzystanie pełnych możliwości Unreal Engine 5 i to, jak może on tworzyć bardziej złożone środowiska dzięki technologii Nanitów, skutecznie je oświetlając Lumen, a także oferując nowe sposoby poruszania się postaciom po tym zaawansowanym terenie.

Crossfire

Ogromny nacisk położono na to, że rzeczywiste środowiska rzadko są płaskie, a skały wystają w niezgrabnych kształtach, które nie oddają się w estecie pudełkowatej osłony w grach wideo. Rozwiązaniem That's No Moon jest tworzenie środowisk mniej sztywnych i przewidywalnych, wzmacniając to nową mechaniką ruchu i osłony, zaprojektowaną tak, by odzwierciedlać wojskową technikę defilade, gdzie żołnierz zmienia pozycję, by odzwierciedlić osłonę. W praktyce chowanie się za osłoną i unikanie linii wzroku jest bardziej płynne i autentyczne, gdy Layla przechodzi z pozycji leżącej do półleżącej, kucającej, półstojącej – rozumiesz sens, wszystko to przemieszczając się między osłonami o różnej wysokości i kształcie. W praktyce wszystko wygląda dość elegancko i płynnie, jak prawdziwa ewolucja tego konceptu, ale wielkim pytaniem jest, czy ta jedna ewolucja wystarczy, by Crossfire wyróżnić się jako coś naprawdę, naprawdę wyjątkowego.

Może się wydawać trochę surowe, by sprowadzić to do tak trywialnej formy, ale to wciąż Crossfire nowoczesna wojskowa strzelanka, co oznacza, że mamy do czynienia z wieloma brązowymi i kamienistymi środowiskami, a jednocześnie musimy mierzyć się z dość znanymi wyzwaniami skradankowymi i poruszać się po strefach w sposób znany z dobrze uzbrojonymi zagrożeniami wroga. Nie mogłem nie zauważyć, że Crossfire w niektórych swoich głównych ideach wydaje się tradycyjny, a potem próbuje je urozmaicić tym bardziej innowacyjnym stylem, trochę jak przeniesienie systemu ruchu i terenu z Death Stranding do gry z serii Metal Gear. Jest tu pewien pomysł, ale czy wystarczy, by Crossfire wydawało się naprawdę wyjątkowe w oczach konsumentów?

CrossfireCrossfire

Pomijając to wszystko, Crossfire wygląda premium, oferując prawdziwie najwyższej jakości grafikę i wizualizację. That's No Moon wyraźnie poświęciło też czas na pracę nad pozbawionym zbędnych interfejsów HUD-a i interfejsu i to widać, dzięki przejrzystemu wyświetlaczowi, który pozwala akcji wyróżnić się i rozkwitnąć. Wszystkie obietnice "prestiżowego opowiadania historii" i oferowania "filmowej taktycznej gry akcji-przygodowej" zdają się spełniać te założenia i miejmy nadzieję, że uda się być jednocześnie "narracyjną reinterpretacją" Crossfire, prawdziwym punktem zwrotnym, który może zetrzeć plamę, jaką było CrossfireX i jego równie ponura część dla jednego gracza.

Więc dla tej gry jest wizja, a sposób, w jaki twórcy mówią o Crossfire, daje ci pewność, że ostatecznie może stać się czymś wyjątkowym. Główne zastrzeżenie jest takie, że jak dotąd w ogóle nie widzieliśmy gry. Musimy zobaczyć więcej, musimy dowiedzieć się więcej o fabule, musimy sprawdzić, czy That's No Moon potrafi rozwijać swoje ambitne pomysły i dalej je rozwijać poza same interesujące funkcje. Jeśli uda mu się spełnić wszystkie wymagania, Crossfire stanie się filmem wartym uwagi dla fanów gier akcji i przygodowych w nadchodzących latach.

Powiązane teksty



Wczytywanie następnej zawartości